Matura 2014 w liczbach

Do egzaminu przystąpiło niemal 294 tys. uczniów.
Czyta się kilka minut

Część obowiązkową zdało w całości (język polski, matematykę i język obcy na poziomie podstawowym) 71 proc. uczniów. Niemal co piąty nie zdał – a więc nie przekroczył wyniku 30 proc. – jednego z przedmiotów, a co dziesiąty poległ na więcej niż jednym egzaminie, co oznacza, że nie będzie miał szansy przystąpić do egzaminu poprawkowego w sierpniu. Za gorsze niż w ubiegłych latach statystyki zdawalności odpowiada w głównej mierze matematyka: egzaminu na poziomie podstawowym nie zdał co czwarty uczeń.

Optymizmem nie napawają statystyki pokazujące średnie wyniki wszystkich uczniów. O ile w przypadku języków obcych wahają się one – w zależności od języka – między 60 a 80 proc., o tyle w przypadku matematyki i polskiego średni urobek maturzysty na poziome podstawowym to odpowiednio 48 i 51 proc.

– Akurat średnie wyniki mnie specjalnie nie niepokoją: one zwykle oscylują, zwłaszcza w przypadku przedmiotów ścisłych, w granicach 50 proc., zaś w tym roku zostały zaniżone przez większy odsetek tych, którzy egzaminu nie zdali – mówi „Tygodnikowi” dr Marcin Smolik, dyrektor Centralnej Komisji Egzaminacyjnej. – W ogóle podchodzę do wyników bardziej „przez szkiełko” niż emocjonalnie. Choć nie ukrywam, że poziom zdawalności wzbudził w tym roku moje zdziwienie. Z pewnością w tym roczniku był większy niż w latach ubiegłych odsetek uczniów słabiej do egzaminu przygotowanych. To słabsze przygotowanie widać zresztą we wszystkich przedmiotach obowiązkowych. Dlaczego tak jest? Do młodych ludzi docierają – od kolegów, nauczycieli, z mediów – dwa podstawowe sygnały, oba w moim przekonaniu fałszywe. Pierwszy jest taki, że matura to egzamin banalny, a uzyskanie 30 proc. nie stanowi problemu. Sygnał drugi: jest tyle miejsc na różnego rodzaju uczelniach, że wyniki egzaminu nie mają większego znaczenia, „bo jak nie tutaj, to gdzie indziej”. Mam wrażenie – choć nie jestem w stanie tego twierdzenia poprzeć twardymi danymi – że ten rocznik pokazuje nawarstwienie czy skumulowanie tych dwu sygnałów.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 28/2014