Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Matki wszechmogące

Matki wszechmogące

09.09.2012
Czyta się kilka minut
Zofia, Iza, Małgorzata, Ula, Agnieszka, Daria, Katarzyna, Krystyna, Weronika, Anna i Jola... imiona zmienione albo na życzenie bohaterek autentyczne. Wszystkie historie – autentyczne.
W

Wszystkie historie mają tę samą pointę: sytuacja „wymagała” przerwania ciąży, zwykle niechcianej i nieplanowanej, a bohaterki urodziły. I tego nie żałują, przeciwnie, są szczęśliwe. O tym jest ta książka, jednak takie jej streszczenie byłoby krzywdzące. Bo mogłoby wyglądać na to, że chodzi o zbiór budujących opowiastek. A tak nie jest.

Brygida Grysiak wprowadza czytelnika w świat, o istnieniu którego wielu nie wie, a jeśli wie, to woli o tym nie myśleć. Agnieszka próbowała swoje dziecko zabić („usunąć”), Zofia i Małgorzata oddały dzieci do adopcji. Daria przed urodzeniem Amelki pracowała w agencji, potem, kiedy skończyły się pieniądze, „wylądowała na Pigalaku. Na Wspólnej, za hotelem”. Co więcej, nie wstydzi się o tym opowiadać. Mówi: „nie było innego wyjścia”.

Koszmarny świat: mężów lub konkubentów alkoholików i sadystów, nieprawdopodobnej biedy, marzeń młodości niweczonych przez beznadziejną i okrutną rzeczywistość. Samotność bezradnych dziewczyn w ekstremalnych sytuacjach, rodzice, którzy nie mogą lub nie chcą być oparciem, nędzne mieszkania nie do życia. Tylko czasem jakaś pomocna dłoń. Jak w pierwszym reportażu. Jego bohaterka, Krystyna, klęczy przy „oknie życia”, w którym właśnie położyła maleńką Anię. Jest zrozpaczona, szlocha. Słyszy: „Niech pani poczeka, niech pani jej nie zostawia. Tak nie można, przecież widzę, że pani odejść nie może”. To głos księdza, którego potem nazwie „swoim pierwszym aniołem stróżem”. Powiedział: „My pomożemy”. Pomogli...

W tle tych historii jako ratunek dla tonących pojawiają się domy samotnej matki i inne instytucje. Czasem dobry człowiek. Ksiądz chyba tylko ten jeden raz. Brygida Grysiak (sama od niedawna radująca się własnym macierzyństwem) zebrała opowieści matek, które wbrew wszystkiemu urodziły. Są i takie, które urodziły wiedząc, że dziecko jest chore, skazane na rychłą śmierć. „Z urzekającą prostotą mówiły [o przerwaniu ciąży], że tak się po prostu nie robi. Że dziecko się samo na świat nie prosi i dlatego, kiedy je już na świat zaprosimy, to nie wolno nam go zabijać”.

„Kiedy słuchałam historii Agnieszki – pisze ich kronikarka – nie mogłam pozbyć się z głowy obrazu jej nagiej, leżącej na ziemi, umazanej błotem, skopanej, upokorzonej na oczach dzieci. Ich ojciec ją upokorzył. Myślałam o godności, na którą często powołują się zwolennicy aborcji. Kobieta ma prawo do godności – mówią. Dlatego powinna mieć wybór. Ale przecież to nie dziecko zabiera matce godność. Co więcej, jak mówi dziś Agnieszka, godność przywróciły jej córki. Dziecko jest bez winy. Agnieszka wie to najlepiej. Dlatego, choć przyznaje, że kiedyś chciała swoje dziecko zabić, ze strachu i rozpaczy, dziś nigdy by tego nie zrobiła. Już się nie boi”.

Spisane przez Brygidę Grysiak „historie prawdziwe” uczą pokory. Podziwiamy opisane kobiety, dzielimy ich radość z posiadanych dzieci, cierpimy z tymi, które musiały oddać dziecko do adopcji, „gdzie będzie miało lepiej”, a jednocześnie myślimy o tych, o których ta książka nie mówi, dla których próby się okazały ponad siły, które pod naciskiem sytuacji materialnej, zdrowotnej, pod presją męża, konkubenta się załamały.

Czy to życie nie jest fair? – pyta autorka i odpowiada, że nie, to nie życie, ale „zwykle to człowiek nie jest fair wobec człowieka. Matka wobec córki, mąż wobec żony, konkubent wobec konkubiny, teściowa wobec synowej, pracodawcy, sąsiedzi, właściciele mieszkań... Konkretni ludzie, którzy się przyczyniają do tego, że ciąża nie zawsze jest dla kobiety dobrą nowiną”.

Brygida Grysiak, Wybrałam życie. Aborcja to nie jest powód do dumy, Kraków 2012, Wydawnictwo Znak.

Czytasz ten tekst bezpłatnie, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Urodził się 25 lipca 1934 r. w Warszawie. Gdy miał osiemnaście lat, wstąpił do Zgromadzenia Księży Marianów. Po kilku latach otrzymał święcenia kapłańskie. Studiował filozofię na Katolickim...

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum
Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]