Matka naszej córki

O takich jak Pani mówią: „wyrodne”. Nikt nie pyta, dlaczego podjęłyście taką decyzję. I czemu zostałyście z nią same.

Reklama

Matka naszej córki

Matka naszej córki

28.12.2019
Czyta się kilka minut
O takich jak Pani mówią: „wyrodne”. Nikt nie pyta, dlaczego podjęłyście taką decyzję. I czemu zostałyście z nią same.
HIROSHI WATANABE / GETTY IMAGES
K

Karol: – W ośrodku adopcyjnym zaproponowano: napiszcie list.

Julia: – Napisaliśmy krótko: że dziękujemy za Pani decyzję; że zrobiła Pani dla swojego dziecka dużo. Wszystko, co mogła na tamten moment.

K: – Podobno jeszcze Pani tego listu nie odebrała. Powodów możemy się tylko domyślać: może było to dla Pani na razie zbyt trudne?

Przysposobienie wymarzone

Takich jak ona może być w Polsce do tysiąca rocznie. Mniej więcej co dziesięć godzin jedna z nich zrzeka się praw rodzicielskich. Najpierw – zwykle będąc w ciąży – podpisują wstępną deklarację oddania dziecka. Po porodzie dostają ustawowe 42 dni na potwierdzenie decyzji. Po tym czasie dziecko trafia zwykle do ­adopcji.

„Przysposobienie wymarzone” – mówią o takich sytuacjach rodzice adopcyjni.

Żałoba

Julia: – Mamy długi małżeński staż, jesteśmy tuż po czterdziestce. Mieszkamy w dużym...

20375

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

"niech pani pojedzie do sanatorium..."

Szanowna redakcjo, a proszę mi przedstawić statystyczne dane na temat ilości dzieci chorych, niepełnosprawnych, "uszkodzonych", które znalazły swoje domy w naszym miłosiernym, głęboko katolickim kraju. Porównać proszę do okresu, kiedy takimi dziećmi zajmować się mogły rodziny adopcyjne z zagranicy. Aż do momentu, kiedy nie krzyknięto, że nie oddamy naszych, polskich, katolickich dzieci. A może ktoś z Państwa zna takie dane?

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]