Reklama

Maluchy na barykadzie

Maluchy na barykadzie

05.06.2005
Czyta się kilka minut
W tekście Patrycji Bukalskiej “Polska to my" (dodatek “Wojna i pamięć 1945-2005", “TP" nr 19/05) przeczytałem m.in., że pracownicy działu dydaktycznego Muzeum Powstania Warszawskiego prowadzą zajęcia dla dzieci z przedszkoli, podczas których przedszkolaki mogą porysować, zobaczyć kawałek Muzeum, pobawić się w sanitariuszkę, zbudować barykadę z worków wypełnionych styropianem, posłuchać piosenek. Obok zdjęcie przedszkolaka Franka z pluszakiem na barykadzie z worków. Autorka napisała to z powagę i w dobrej wierze, a ja tym bardziej doceniam teraz, że przedszkolne zabawki moich dzieci ograniczały się do klocków i lalek. Nieco dalej przeczytałem o najnowszej płycie zespołu “Lao Che", którzy “na przykładzie Powstania (...) opowiadają odwieczną historię walki dobra ze złem. (...) Słuchacza mogą szokować mocne słowa pod adresem Niemców, których w erze poprawności politycznej unikamy". Zamiast komentarza przytoczę fragment wypowiedzi “Groźba pomieszania pojęć" Władysława Bartoszewskiego z sąsiedniej kolumny dodatku: “Patriotyzm nie jest przeciw komuś. Jeśli ktoś wykorzystuje to pojęcie przeciwko innym, jest to demagogia a nie patriotyzm. Właśnie w takiej obłudnej demagogii i posługiwaniu się słowami bez pokrycia upatruję jedno z największych zagrożeń dla patriotyzmu".
A

ADAM LUTOGNIEWSKI (Gliwice)

***

Sama miałam na początku podobne wątpliwości, bo czy maluchy muszą wiedzieć, jak buduje się barykadę? W muzealnych lekcjach dla dzieci nie chodzi jednak o naukę sztuki wojennej i ćwiczenie w nienawiści do Niemców, ale o zrozumiałe dla dzieci opowiedzenie im historii własnego kraju; że była ona dość krwawa, to nie do końca nasza wina. Polacy w 1944 r. nie zorganizowali Powstania i budowy barykad dla rozrywki, niemieccy żołnierze zaś nie byli w Warszawie turystami. To było nasze tragiczne doświadczenie, a skoro dzieci i tak się o tym dowiedzą w szkole, może lepiej, by przedstawiono im to bardziej przystępnie. Na zajęciach nie mówi się o “złych Niemcach", raczej o dzielnych sanitariuszkach i małych listonoszach. Część ekspozycji w Muzeum opatrzona jest napisem “Uwaga, drastyczne sceny", by dzieci nie oglądały jej bez zezwolenia opiekunów. Gdy telewizja południowo-koreańska kręciła niedawno w Muzeum film o pojednaniu polsko-niemieckim, zapytano dzieciaki kończące zwiedzanie, czy potrafiłyby bawić się z Niemcami. Było to dla nich tak oczywiste, że chwilę nie wiedziały, jak odpowiedzieć, ale w końcu powiedziały: “Piłka nożna, babki z piasku nad Bałtykiem - to wszystko można robić z rówieśnikami z Niemiec".

Z kolei zespół “Lao Che" pokazuje Powstanie bardziej współcześnie, ale zgodnie z tamtą rzeczywistością. Po dziesiątkach rozmów z Powstańcami zapewniam, że nie zawsze określają oni naszych przeciwników z II wojny światowej w uprzejmy czy choćby neutralny sposób. Ci sami Powstańcy są jednak nieraz wobec współczesnych Niemców przyjaźni; niektórzy nawet pozostali w Niemczech po wojnie i tam założyli rodziny. Jednak w sierpniu 1944 r. na barykadzie mówiło się inaczej i to starali się przekazać chłopcy z “Lao Che".

Ani Muzeum, ani “Lao Che" nie uczą patriotyzmu rozumianego jako nienawiść do innego. Wniosek z lekcji o Powstaniu nie brzmi: “Chodźmy zabić paru Szkopów", ale “Starajmy się porozumieć, by nigdy nic takiego już się nie stało". Nie ma jednak porozumienia bez prawdy.

PATRYCJA BUKALSKA

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]