Łukaszenka tonący

Prezydent Białorusi Aleksandr Łukaszenka szuka dla swojego reżimu miejsca w świecie. Odwraca się plecami do Zachodu i zwraca ku Rosji. Realizując politykę współpracy z Rosją - z którą Polsce współpracować nie jest ostatnio łatwo, wykonuje gesty antypolskie.
Czyta się kilka minut

Było ich w ostatnim czasie wiele: w Grodnie zatrzymano polskich dziennikarzy pod pozorem posiadania podrobionych akredytacji, zaś polskich dyplomatów i katolików Łukaszenka oskarżył o przygotowywanie rewolucji na Białorusi.

Ostatni atak wymierzono w Związek Polaków na Białorusi - organizację liczącą 25 tysięcy osób, finansowaną prawie wyłącznie przez Polskę i współpracującą z białoruską opozycją. Ministerstwo Sprawiedliwości w Mińsku nakazało przywrócić na stanowiska kierownicze podporządkowanych sobie ludzi, domagając się ustąpienia wybranej w marcu prezes Anżeliki Borys. Szef MSZ Adam Daniel Rotfeld zapowiedziedział: Osoby odpowiedzialne za to, co się stało na Białorusi, poniosą konsekwencje. To było bezprawne.

Łukaszenka boi się pomocy, jakiej mogłaby udzielić Polska białoruskiej opozycji, na wzór tej, jakiej udzieliła Ukrainie podczas Pomarańczowej Rewolucji. Drugim zmartwieniem prezydenta jest jednocząca się opozycja szykująca się do wyborów prezydenckich 2006 r. Spanikowany Łukaszenka grzmi, zapowiadając, że w jego kraju nie nastąpią żadne finansowane przez Zachód kolorowe przewroty.

Białoruska opozycja rzeczywiście szuka poparcia w Polsce, a także w państwach, które już wyzwoliły się spod wpływów Kremla: w Gruzji i na Ukrainie. Przywódcy opozycji zapowiadają, że liczą na życzliwość Warszawy i pomoc USA. Amerykańska sekretarz stanu Condoleezza Rice zapewnia białoruską opozycję, że USA pomocy udzielą.

Przed osamotnionym na kontynencie Łukaszenką stoi trudne zadanie. Łamiąc zasady demokracji, Białoruś uniemożliwia sobie uczestnictwo w unijnych programach politycznych. Droga na Wschód też nie należy do łatwych. Pomiędzy Moskwą a Mińskiem do tej pory panował chłód, sporów było wiele, a ocieplenie widać dopiero od niedawna.

W rocznicę zakończenia II wojny światowej Łukaszenka przemawiał tak, jak życzyłby sobie tego prezydent Rosji. Podkreślał, ile łączy dwa państwa i narody: “wielowiekowa przyjaźń Białorusinów i Rosjan daje nam siły do obrony naszego prawa do pokoju i wolności". Głównym ulicom Mińska Łukaszenka nadał nazwy przypominające czasy ZSRR. Jednak integracja obu krajów od lat stanowi problem. Współpracę w ramach Związku Białorusi i Rosji, i Putin i Łukaszenka wyobrażali sobie do tej pory inaczej. Białoruś podkreślała konieczność suwerenności, podczas gdy Rosja dążyła do podporządkowania sobie partnera. Tonący brzytwy się chwyta. Prorosyjski kurs polityki Łukaszenki może oznaczać początek upadku jego dyktatury.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 21/2005