Reklama

Ludzie i potwory

Ludzie i potwory

30.06.2010
Czyta się kilka minut
"Black hole" Burnsa otrzymało nagrodę magazynu "Time" dla najlepszej powieści graficznej roku 2005, co w pierwszym odruchu musi budzić zdziwienie. Sam zamysł w najgorszym wypadku kojarzy się z tandetnym horrorem, w najlepszym zaś z Kafką i przemianą w robala.
O

Oto pojawia się przedziwna choroba, infekująca wyłącznie ludzi u progu dorosłości. Zwyczajne nastolatki zainteresowane głównie seksem, paleniem jointów oraz alkoholem padają jej ofiarą, przechodząc straszliwą przemianę. Pewnej dziewczynie wyrasta ogon, jak u jaszczurki. Chłopak ma drugie usta na szyi. Ktoś znów budzi się z groteskowymi guzami na twarzy. Wszystko to straszne, zwłaszcza jeśli trzeba iść między ludzi, ale Franca - jak ochrzczono to schorzenie - jest mniej groźna, niżby się zdawało.

"Black hole" urzeka miłośnika gatunku, ukazując, jak wielkie możliwości skrywa konwencja grozy. Fabuła rozgrywa się w środowisku nastolatków; ci w naturalny sposób są odbiorcami horrorów, pasjonują się najbardziej znanymi filmami. Charles Burns za pomocą niezwykle prostych środków sprawia, że pozornie zużyte pomysły zyskują zaskakujący blask.

Autor unika prostych wyjaśnień, nie kieruje fabuły w stronę efektownej konfrontacji z potworem/duchem/przemienionymi. W zamian koncentruje się na społecznych konsekwencjach epidemii. Wiadomo, że Franca rozprzestrzenia się poprzez ślinę i kontakty seksualne. W odróżnieniu od AIDS nie jest śmiertelna, odbiera jedynie urodę i stawia wobec nieznanego. Postawy młodych są najróżniejsze. Cała grupa umyka do lasu, gdzie poddaje się wpływom otoczenia z wolna dziczejąc. Ale inni tworzą udane związki albo inicjują erotyczne gry.

Zwraca uwagę przełamywanie tabu: horror przynajmniej w swojej komercyjnej postaci operuje strachem i potwornością, by strach był bezpieczny, a potworność atrakcyjna. Znamienny jest tutaj przykład ewolucji Freddy’ego Kruegera (seria filmowa "Koszmar z ulicy Wiązów"), najsłynniejszego horrorowego mordercy. W zamyśle reżysera miał być pedofilem, zakatowanym przez rodziców swych ofiar. To rozwiązanie okazało się za mocne, więc je zmieniono.

Całość wydaje się dość skomplikowaną i makabryczną metaforą seksualnego dojrzewania. Proces, w którym nasze ciała zyskują nowe funkcje, nad którymi trzeba zapanować, jawi się jako intensywna mieszanina lęku i ciekawości. Młodzi bohaterowie w swych próbach przemodelowania dotychczasowych relacji skazani są na niepowodzenie. Nie ma już dla nich odwrotu: pędzą w noc, ciemność, gdzie czają się podobne im potwory.

Napisz do nas

Chcesz podzielić się przemyśleniami, do których zainspirował Cię artykuł, zainteresować nas ważną sprawą lub opowiedzieć swoją historię? Napisz do redakcji na adres redakcja@tygodnikpowszechny.pl . Wiele listów publikujemy na łamach papierowego wydania oraz w serwisie internetowym, a dzięki niejednemu sygnałowi od Czytelników powstały ważne tematy dziennikarskie.

Obserwuj nasze profile społecznościowe i angażuj się w dyskusje: na Facebooku, Twitterze, Instagramie, YouTube. Zapraszamy!

Newsletter

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]