Lodówka

Lodówka, lodówka, lodówka. Za oknem lodówka, w kuchni też lodówka. Sześcienna pustka pełna potencjalnych kontrastów: nieodgadniona i oczywista, banalna i tragiczna (gdy pusta), chłodna i gorąca (z zewnątrz). Przedmiot niby spowszedniały w uznośnianiu życia, a jednak (prawie) zawsze można z niego coś wyciągnąć. Choć nie zawsze było tak łatwo, przecież nasz Jagiełło przed kampanią grunwaldzką musiał mięso "zasalać" w beczkach. Na początku XX w. znalazło się coś znacznie lepszego: zamrażanie. Globalizacja stała się faktem. Przetwarzanie żywności na skalę przemysłową stało się faktem. Permanentna świeżość stała się faktem. Życie w mieście stało się łatwiejsze. ? propos życia w mieście, zawsze intrygowało mnie, dlaczego kiedy otwieram lodówkę, to zapala się światło, a kiedy otwieram zamrażarkę - to się nie zapala. Boleśnie przyziemne rozwiązanie znalazłem w książce Roberta H. Franka "The Economic Naturalist" (wydanej w Polsce pod mrożącym krew w żyłach tytułem: "Dlaczego piloci kamikadze zakładali hełmy?"). Odpowiedź brzmi: ponieważ lodówkę otwieram częściej. Jasne? No tak - ekonomia, głupku! Zamontowanie żarówki w zamrażarce się nie opłaca.
Czyta się kilka minut

Co się opłaca? Pisać w nocy w kuchni, gdyż lodówka w nocy zapewnia znakomitą rozrywkę (Cóż za dźwięk! To powinien być soundtrack do "Gwiezdnych wojen", a nie jakieś tam: "Pam pam pam - pam pa pam - pam pa pam" Johna Williamsa). Jeśli odgłosy wydają się zbyt ekscentryczne, polecam muzykę z wnętrza lodówki: "Eskimo" grupy The Residents. Ale co tam Eskimosi, co tam science fiction - teraz dwie konkretne, bardzo cenne informacje związane z lodówką.

Od dawna wiedziałem, że należy w niej przechowywać perfumy i wody toaletowe (raczej nie polecam zamrażarki, oczywiście nie tylko dlatego, że wybieralibyśmy zapach "w ciemno").

Od dawna wiedziałem (teoretycznie), że jeśli mamy ciężkie nieszczęście i usiądziemy na pozostawionej przez jakiegoś żartownisia gumie do żucia, to zabrudzone w ten sposób spodnie należy włożyć do lodówki. Od niedawna wiem to praktycznie. Spodnie są teraz bardzo zimne, a guma wciąż trzyma. Jeszcze poczekam z tym skrobaniem.

Na koniec prawdziwa rewelacja! Niedawno otrzymałem wstrząsającą wiadomość dla wszystkich konsumentów (i podatników): uwaga! w lodówce należy trzymać paragony. Inaczej blakną. Pamiętajmy - świeżość fiskalnego paragonu tylko w lodówce. Jakiś ekonomista z pewnością już pisze o tym książkę, która objaśni, dlaczego tak jest. Ja po prostu konstatuję, którą to świeżą konstatacją postanowiłem się podzielić przy okazji fali mrozów.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 05/2010