Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Lekcja empatii

Lekcja empatii

30.11.2015
Czyta się kilka minut
Wiśniewskiemu udaje się pokazać, w jaki sposób nowe formy obyczajowości przekładają się na życiowe oczekiwania i sposoby myślenia o świecie.
W

W drugiej powieści, po nominowanym do Nagrody Conrada za debiut 2014 r. „Jetlagu”, Michał R. Wiśniewski konsekwentnie rozwija swój pomysł na literaturę. „God hates Poland” to wielowątkowa konstrukcja, w której splatają się losy bohaterów uwikłanych w niemożliwe do pogodzenia pragnienia, a zarazem wnikliwe – choć napisane z dużym poczuciem humoru – studium współczesnej kultury.

Z debiutem łączy tę powieść także galeria postaci: w „Jetlagu” pojawiały się w tle, teraz wychodzą na pierwszy plan. Wiśniewski wykorzystuje ten chwyt – stosowany dzisiaj głównie w wielotomowych cyklach popularnej prozy fantastycznej – nie po to, by rozbudowywać swój fikcyjny świat. Przeniesienie uwagi na postaci wcześniej marginalne to efekt znacznie poważniejszego zamiaru. Wiśniewski nie tylko darzy swoje postaci szacunkiem, co nie pozwala mu pozostawić ich w cieniu, ale przede wszystkim odnosi się do nich ze współczującym rozumieniem.

Ta pisarska empatia – bez której, jak pouczał niegdyś Thomas Mann, nie może powstać dobra epika – sprawia, że bohaterowie Wiśniewskiego nie zostają potraktowani zdawkowo i jednowymiarowo (jak niestety często zdarza się we współczesnej polskiej młodej prozie). Przeciwnie, niejednoznaczności i wewnętrzne sprzeczności przedstawicieli aspirującej klasy średniej, których portretuje Wiśniewski, pozwalają nam zawiązać pełną zaangażowania relację z tekstem.

W „God hates Poland” dotyczy to w szczególności postaci kobiecych. Jedna z nich, Joanna, dopytuje Sławka – do pewnego stopnia porte parole autora, pisarza po debiucie, usiłującego napisać drugą powieść – czy jego książka przechodzi test Alison Bechdel: czy występują w niej dwie postaci kobiece, które rozmawiają ze sobą o czymś innym niż mężczyźni? Wiśniewski dokonuje w ten sposób czegoś w rodzaju autokrytyki, którą jednocześnie przepracowuje. „God hates Poland” przechodzi już ten test, a postać Natki – pracownicy korporacji, młodej mężatki – wprowadza do powieści bodaj najpoważniejsze dylematy dotyczące uprzywilejowania mieszkańców Zachodu oraz ich kruchej stabilizacji.

Różnicę w stosunku do „Jetlagu” widać także w potraktowaniu wątku romansowego. O ile Zuza z debiutu była usytuowana między mężem a kochankiem, o tyle Joanna jest już niezależną kobietą, realizującą swoje własne cele. Przekłada się to również na jakości literackie: nocna wyprawa Joanny i Sławka po szczecińskich barach, dlatego właśnie, że dotyczy dwojga pełnoprawnych postaci, jest pełna lirycznej dynamiki.

Wiśniewski to jednak nie tylko badacz obyczajów młodych Polaków. Jak nikt we współczesnej prozie – z oczywistym wyjątkiem Jacka Dukaja – rozumie on, jaki wpływ na nasze życie wywierają nowe technologie. I nie chodzi tu tylko o fabularne ornamenty (Sławek przyjaźni się ze swoją wirtualną asystentką Siri i walczy z depresją przy użyciu gry społecznościowej: „Jeśli chcesz wygrać życie, musisz grać. Jeśli chcesz wygrać grę, musisz myśleć jak gra”). Autorowi udaje się pokazać, w jaki sposób te nowe formy obyczajowości przekładają się na życiowe oczekiwania i sposoby myślenia o świecie. Jak w przypadku Tomka pracującego w Japonii nad projektem sztucznej inteligencji. Kiedy jego życie zawala się wskutek tragicznie zawinionego wypadku, szuka on zbawienia właśnie w technologii, która przestaje być zwykłym narzędziem, a staje się partnerem, obdarzanym (ale i obdarzającym) emocjami.

Technologia w „God hates Poland” zmienia również sposoby myślenia o życiu i śmierci. Cyfrowa wirtualność okazuje się bardziej atrakcyjna niż religijne obietnice, bo też może zaoferować spełnienie pragnień i marzeń. W miejsce zaświatów mamy sieciową nieśmiertelność zdematerializowanej świadomości (ciekawe, że podobny pomysł pojawia się w „Dziadach” Pawła Goźlińskiego), w miejsce opatrzności – sztuczną inteligencję wysłuchującą wszystkich próśb zdeponowanych w chmurze. W odróżnieniu jednak od Dukaja, którego wizje postępu są znacznie bardziej złożone, Wiśniewski skupia się przede wszystkim na egzystencjalnych i emocjonalnych konsekwencjach technologicznych zmian.

Zanurzenie w kulturze popularnej, troskliwe przyglądanie się zmaganiom aspirującej klasy średniej, wychylenie punktu widzenia poza lokalne problemy, rozumienie technologicznych przemian, a wreszcie trudna umiejętność współczucia swoim bohaterom – wszystko to sprawia, że pisarstwo Wiśniewskiego stanowi niezwykle świeży głos w polskiej literaturze. A tylko pozornie paradoksalny jest fakt, że umieszczając swoich bohaterów w Japonii i Egipcie, autor potrafi powiedzieć więcej o ich życiu w Polsce. ©

Michał R. Wiśniewski „God hates Poland”, Wydawnictwo Krytyki Politycznej, Warszawa 2015

Czytasz ten tekst bezpłatnie, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]