W życiu prywatnym zapewne tak, w „życiu” medialnym nie. Porywa ich szał godny Podkowińskiego, nie umieją wyartykułować zdania, które nie rozpoczynałoby się lub nie kończyło wyzwiskiem wobec Tamtych. Nie są cynikami, jakich w polityce pełno: pędzą z kosą, bo chcą moralnie unicestwić wroga.
Prawdziwe pretensje należy jednak mieć do tych, którzy używają nieszczęsnej pary w walce politycznej. Przesądza amoralny pragmatyzm. Liderzy PO i PiS wiedzą, że wielu ich wyborców nie uważa hasła „dorżnąć watahy” za literacką metaforę. W 2005 r. kampania wyglądała inaczej, największym jej skandalem był „dziadek z Wehrmachtu”, dzisiaj poparcie przez ludzi złej woli jest bezcenne.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.



















