Łańcuch wiary

---ramka 403604|prawo|3---Spotykam czasem ludzi, którzy się żalą, że ich modlitwa to monolog. Przemawiają do Boga, który milczy. Gdy wspominam, że słowa skierowane do nich przez Boga mogą znaleźć w Biblii, odpowiadają tak jak Włodzimierz Fenrych w tekście "Papierowy Chrystus" wydrukowanym na łamach miesięcznika "W drodze": "Jezus jest dla mnie postacią znaną wyłącznie z literatury. Nazarejczyka znam z paru ksiąg spisanych kilkadziesiąt lat po Jego śmierci. W jaki sposób mogę powierzyć swoje troski komuś, kogo znam tylko z literatury? Jak mogę rozmawiać z kimś takim? Czy nie mógłbym równie dobrze mówić do kartki papieru?".
Czyta się kilka minut

Osoby tak myślące są w sytuacji podobnej do tej, w której znalazł się młody Samuel. Bóg zwracał się do niego po imieniu, a on biegł do Helego, bo myślał, że to człowiek go woła. Mądrość Helego polegała na tym, że potrafił rozpoznać głos Boga i pomógł Samuelowi uwrażliwić się na głos Najwyższego.

Kilka tygodni po wydrukowaniu tekstu Fenrycha znalazłem w redakcyjnej poczcie maila od jego brata Przemysława, który pisał do autora "Papierowego Chrystusa": "Napisałeś ciekawy i - jak zawsze - prowokacyjny tekst, ale dźwięczy w nim nieprzekonująca nuta... Staram się nieporadnie powierzać swoje troski Chrystusowi nie dlatego, że naczytałem się o Nim w Biblii. Ubolewam zresztą, że jestem grzesznie oporny wobec wezwań świętej Księgi. Jeśli określam się jako wierzący, to dlatego że wierzę, iż spotkałem Go w ludziach. Najpierw w naszej Mamie - zawsze byłem przekonany, że ona wierzy, że się modli za nas, i że w kontakcie z Panem znajduje siły do zmagania się z niełatwym życiem. Potem były inne postacie - jak śp. o. Tadeusz Marek OP - które widziałem jako wyraźnie żyjące w przyjaźni z Kimś. I jeszcze te osoby o potężnej duchowości, o które się otarłem: Matka Teresa, Jean Vanier, brat Efraim, Jan Paweł II. Te postaci świadczą, że spotkały żywego, nie papierowego Chrystusa. Żyją tak, że im wierzę... I wtedy dopiero chwytałem za Ewangelię, żeby poznać to, w co oni uwierzyli i o czym świadczą. Ewangelia wtedy nie była już dla mnie literaturą".

Od początku istnienia Kościoła tym, co pomagało ludziom uwierzyć, było osobiste świadectwo ich braci i sióstr. Jan Chrzciciel, widząc przychodzącego Jezusa, powiedział do swoich uczniów: "Oto Baranek Boży". Jan i Andrzej bez wahania opuścili swojego dotychczasowego mistrza i poszli za Jezusem. Co ciekawe, niedługo potem jeden z nich powiedział do swojego brata Szymona: "»Znaleźliśmy Mesjasza«, to znaczy Chrystusa. I przyprowadził go do Jezusa". Jeśli zatem pragniesz, by człowiek niewierzący lub wątpiący nawiązał kontakt z Bogiem, nie podsuwaj mu pobożnych ani teologicznych książek, nie dawaj mu do ręki Biblii, ale spróbuj wpisać się w łańcuch, który bierze początek od Jana Chrzciciela, a biegnie przez Andrzeja, Szymona Piotra... Dojrzałość Twojej wiary nie mierzy się odczuciem bliskości Boga ani przekonaniem, że zostałeś napełniony Duchem Świętym, ale zdolnością wskazywania ludziom drogi do Najbliższego.

---ramka 403900|strona|1---

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 03/2006