Kto chce murów między nami

Anne Applebaum: Żyjemy w bańkach, znamy inne fakty, mamy kompletnie inne obrazy rzeczywistości. Demokracja w takich warunkach łatwo się psuje.

Reklama

Kto chce murów między nami

Kto chce murów między nami

07.09.2020
Czyta się kilka minut
Anne Applebaum: Żyjemy w bańkach, znamy inne fakty, mamy kompletnie inne obrazy rzeczywistości. Demokracja w takich warunkach łatwo się psuje.
MACIEJ ZIENKIEWICZ / NEWSWEEK
M

MICHAŁ OKOŃSKI: Czy wszystko jest polityką?

ANNE APPLEBAUM: Nie, oczywiście nie.

Odetchnąłem.

Ale skąd to pytanie?

Poruszyła mnie Pani opowieść o sylwestrze 1999 w Chobielinie. Kończyło się stulecie, do Waszego wciąż jeszcze remontowanego domu zjechała grupa przyjaciół i znajomych z całego świata. Po 20 latach połowa gości nie rozmawia z drugą połową, o zapraszaniu się do domów nie ma nawet co mówić. Podziały zaszły tak daleko, że straciła Pani kontakt także z chrzestną matką swojego syna.

To chyba normalne, że z jednymi ludźmi można się przyjaźnić całe życie, a z innymi rozluźnić znajomość. Podobnie jak normalne jest to, że ludzie zmieniają poglądy polityczne. Problem zaczyna się wtedy, kiedy ktoś, kto zmienił poglądy polityczne, zmienia także poglądy na kwestię czyjegoś stylu życia, stosunku do religii albo do kwestii...

29917

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

"O czym nie chcą rozmawiac Polacy? Chyba najtrudniej mówić im o doświadczeniu pierwszych lat powojennych, i jest to coś przekraczającego podziały polityczne czy klasowe. Moim zdaniem bierze się to stąd, że ogromna większość społeczeństwa zdecydowała się wówczas na kolaborację z narzuconym przez Moskwę systemem albo po prostu uznała, że trzeba się przystosować." Czy mądra pani Applebaum mówi powaznie? Komu niby tak trudno mówic o czasach stalinowskich, ile osób pamieta dzis te czasy? Ja w latach 50. byłam małym dzieckiem, zas dziś jestem po 70-tce. Niemniej mam z tych czasów wspomnienia. Ojciec, który nie mógł byc zatrudniony w przedwojennym miejscu pracy i w ogóle nigdzie, bo był zwiazany z "reakcyjnym podziemiem". Ludzie upychani w wiezieniach, sadzeni po nocy i zaraz traceni. Kuzyn z AK, który uciekł przez "zielona granice", tak sie bał UB i NKWD...O jakiej "kolaboracji" mówi pani Anna? "Kolaboracji" ludzi smiertelnie zmeczonych psychicznie wojna i okupacja, którzy widzieli straszne rzeczy i stracili bliskich, a po wojnie chcieli nieco odetchnąć? Jedni wprawdzie czekali na III wojnę swiatową, mój ojciec jednak nie czekał. Miał świadomość, ze Polska i Polacy zostali sprzedani Stalinowi przez Zachód i nie ma co liczyć na zmianę. Do dziś pamietam scenę z ulicy na warszawskiej Woli, gdzie mieszkalismy od niedawna. Jest jesienno-zimowy wieczór, pada śnieg z deszczem. Widać go w swietle żarówki z obudową zawieszonej na drucie w poprzek ulicy. Idzie poboczem człowiek w kapeluszu. Nagle podjezdza samochód. Taki czarny fiat, jak w starych filmach. Wyskakują jacys ludzie, łapią człowieka w kapeluszu i wpychają go do samochodu. Jeden z nich dostrzega nasza rodzine: mnie i rodziców wracajacych do domu od znajomych. Przybiega i żąda od ojca dokumentów, a ja czuję, jak mama ściska moją reke az do bólu. Puszcza nas ze słowami: nic pan nie widział! Czy ojciec, który własnie dostał posadę w Warszawie i pracował uczciwie przez kolejne 14 lat dla Polski, a nie dla komuny, był "kolaborantem"? Trzeba nie mieć wyczucia, zeby cos podobnego powiedzieć. Ale tak jest, jak sie lepiej zna historie Sołówek niż nieszczęsnego "Bozego igrzyska".

Też jestem po 70-tce. Nic dodać, nic ująć. Witam i pozdrawiam. Jan Ś. :)

Pani Applebaum przez swoją skromność - innej przyczyny nie znajduję - nie wspomniała o tym, że wraz z wybitnymi intelektualistami ( Noam Chomsky, Garry Kasparov, Salman Rushdie i wielu innych ) opublikowała na łamach wpływowego pisma Harper's Magazine Apel o Wolność Słowa. Rzecz w tym, że Apel skierowany jest w kierunku lewicowych elit, które ograniczają wolność słowa w zachodnich mediach oraz na uniwersytetach. Rozumiem, że panu Okońskiemu bardzo się podoba gdy profesor Legutko nie może wygłosić swojego referatu nawet na prywatnej uczelni w USA. Na szczęście nawet wśród ludzi o lewicowych poglądach pojawiła się krytyczna refleksja w kwestii walki o tolerancję, której efektem jest brak tolerancji dla osób, które nie chcą płynąć głównym lewicowym nurtem. Tu oryginalny tekst słynnego listu, o który zapomniał się zapytać redaktor Okoński. Brawa dla pani Applebaum za odwagę ! https://harpers.org/a-letter-on-justice-and-open-debate/

MO: W „Tygodniku” się o tym mówiło. Pismo powstało w 1945 r. i próbowało robić, co się da, nawet kosztem drastycznych ingerencji cenzury." Cha...cha...cha...cha...cha... This is the best part of the trip, this is the best trip of the part, che..che.. Taka opinia o najlepiej przystosowanych na drugim miejscu po księżach-patriotach i PAX-ie. Brawo panie Okoński, etosu nie należy wyjmować z konserwy :)

Sam jestem prawnikiem. W prawie kluczową sprawą jest ustalenie stanu faktycznego. Temu służy postępowanie dowodowe. Dopiero później mamy etap, gdzie stosuje się tzw. subsumpcję, czyli do ustalonego stanu faktycznego stosujemy prawo, tj. zasady i przepisy prawne, określając dane zachowanie, jako zachowanie wyznaczone w danej sytuacji faktycznej za zgodne z prawem.. Zasadniczym problemem w Polsce jest to, że tzw. trzecia władza tj. Wymiar Sprawiedliwości nie wykonywała nigdy należycie swojej funkcji kontrolnej. W tym sensie III RP jest kontynuacją sytuacji w jakiej byliśmy w PRL, a nie jakimś radykalnym zwrotem, zerwaniem z dawną praktyką stanowienia i stosowania prawa. Dlatego element skrajnego niechlujstwa i bezmyślności trójwładzy jest taki sam. Często dochodzi do złamania prawa i zasad prawa wprost przez różne organy władzy, bo ta się czuje wszechwładna. Tak było w przypadku dekretu Bieruta, ale i w przypadku dzikiej prywatyzacji. To nie są jakieś wyjątki od zasady, lecz zasada działania tego państwa, która nie podlega zasadniczej zmianie. Wiele lat temu jako młody prawnik oparłem swój wniosek o wpis na listę radców prawnych na przepisie ustawy o radcach prawnych, który nakazywał wprost przeprowadzanie postępowań kwalifikacyjnych, bez egzaminu. Od tego czasu minęła dekada zanim SN uznał mój punkt widzenia za oczywisty. Było owo orzeczenie SN o czymś oczywistym dla mnie czymś na miarę orzeczenia przez Sąd Najwyższy USA, że Murzyn jest człowiekiem. Mówimy o tutaj o tym samym. O dyskryminacji i uprzywilejowaniu, którego narzędziem jest prawo i sądy, samo państwo, a nawet media. Inaczej to wygląda w USA, a inaczej w krajach Europy Wschodniej i Środkowej, gdzie dyskryminowana jest większość społeczeństwa, a nie osoby o innej karnacji skóry. Niestety Radek Sikorski i jego żona w Polsce stanęli po niewłaściwej stronie. Stanęli po stronie, która zawsze prowadziła politykę ponad elementarnymi prawami człowieka, po stronie posługującej się fasadą prawa. Owa strona do dzisiaj nie zrozumiała swojego błędu. W związku z tym stany faktyczne na których opiera owa strona w sporze politycznym swoje polityczne przekonania mają niewielki związek z rzeczywistym stanem faktycznym. Dla mnie to właśnie wynika z wywiadu z Panią Anną Sikorską Applebaum.

No, to nie jest tak, że nikt w elitach nie protestuje przeciwko temu stanowi rzeczy. Problem jest taki, że ew. protest ma słabą szansę przebicia. Ja kiedyś protestowałem przeciwko ograniczeniom naboru na aplikacje radcowską i adwokacką. Naczelny Sąd Administracyjny po 10 latach w innej sprawie uznał zasadność mojego głównego argumentu w tej sprawie. Warto dodać, że obie korporacje pomimo złagodzenia zasad naboru na aplikacje zniszczyły zarówno występujących przeciwko ograniczeniom w naborze, jak i obróciły w karykaturę samą liberalizację naboru do zawodu adwokata i radcy prawnego. Po latach chciałem zobaczyć, jak działa jedna i druga korporacja w sprawach z urzędu i okazało się, że tutaj występowanie z takim prawnikiem opłacanym przez korporację oznacza pewną przegraną nawet w sprawach, które są do wygrania. W sprawie z zakresu prawa pracy po kolei sąd pracy wymienił mi 12 radcy prawnych. 13 był równie niekompetentny w tej sprawie jak pozostałych 12. Sąd pracy obarczył mnie podwójnymi kosztami w pierwszej i drugiej instancji. Skrajne niechlujstwo i niekompetencja reprezentujących mnie 13 radców prawnych oczywiście nie wzruszyło nikogo ani z władz korporacji ani jakiegokolwiek organu państwa. Wszędzie sprawy zamieciono posługując się biurokratycznymi metodami. W międzyczasie wystąpiłem przeciwko korporacji prawniczej, że naruszyło swoje zobowiązania wobec ZUS. Sądy w dwóch odrębnych sprawach we wszystkich instancjach oraz oczywiście sam ZUS nigdy nie ustosunkował się do mojego wniosku o przeprowadzeniu postępowania w odpowiednim trybie. Bezzasadna odmowa przeprowadzenia postępowania we właściwym trybie oznacza naruszenie art. 231 KK. Jednak Prokurator Generalny w tej sprawie uchyla się od działania. Wreszcie jako doradca podatkowy wytoczyłem Ministerstwu Finansów powództwo o dyskryminacje na podstawie przepisów Unijnych za takie sformułowanie przepisów korporacyjnych oraz brak nadzoru nad uchwałami, które dają niczym niekontrolowaną władzę nad doradcami podatkowymi wąskiej grupie osób, które przez lata w różnych konfiguracjach po prostu zarabiają sobie dobrze, tak na społeczeństwie, jak i na samych doradcach podatkowych. Ten stan rzeczy to jest coś więcej i coś innego niż władza celebrytów nad masami, a także coś nietożsamego z władzą elit. Elita to jest szersze pojęcie, a ci którzy korzystają z tego stanu rzeczy, to są osoby, które pasożytują zarówno na elitach i społeczeństwie i jeszcze na dodatek zgnoiły elity, aby te pasożytowały na społeczeństwie. Sztuczka więc wcale nie jest taka prosta i nie powstała tak spontanicznie, gdy pojawił się wielki pieniądz do wzięcia. Owa sztuczka jest w naszym obszarze związana z władzą i polityką. To nie jest władza elit i celebrytów, lecz ich właścicieli.

Mieszkam w USA już ponad 27 lat i z tego ponad 99.9% czasu spędziłem tutaj żyjąc i pracując. Nie wiem ile czasu spędziła w ostatniej dekadzie w USA pani Applebaum, ale myślę ze niewiele. Pisze komentarze dla The Washington Post i The Atlantic. Oba pisma uczestniczą już prawie cztery lata w nieustającym procesie "usunięcia Trumpa z urzędu". Rzetelna informacja oraz rzetelne i obiektywne komentarze nie są cechami tych pism. Pani Applebaum stwierdza w rozmowie, że Trump wygrał wybory w 2016 roku z pomocą Putina. Naprawdę? Tego nie potrafili udowodnić prokuratorzy z grupy specjalnego prokuratora R.Muellera, a sami byli zwolennikami i sponsorami H.Clinton. Ostatnio pojawiają się fakty, że cała sprawa była prowokacją i została zainicjowana przez sztab H.Clinton i wykorzystano do tych nielegalnych działań amerykańskie agencje wywiadu z FBI na czele. Pani Applebaum nic nie mówi o lewackiej i antyamerykańskiej indoktrynacji na amerykańskich uczelniach. Większość kadry profesorskiej na tych uczelniach ma poglądy lewackie i marksistowskie i tak kształtują umysły amerykańskiej młodzierzy. Pani Applebaum powinna wiedzieć jak trudno zorganizować wystąpienie osoby o poglądach konserwatywnych na tych uczelniach. Po każdej takiej zapowiedzi do akcji wkraczają bojówki komuno-faszystowskie. Czy pani Applebaum nie dostrzega, że totalitarny ustrój w stylu komuno-faszystowskim zagraża USA i że to może przyczynić sie do nieodwracalnych podziałów. Patrząc z perspektywy historii wielu amerykańskich intelektualistów popierało systemy totalitarne. Przed II Wojną Światową Stalin mordował i głodził miliony ludzi, a Walter Duranty pisał w New York Times artykuły wychwalające związek sowiecki.

dziękuję za Pański post, swoisty polonijny coming-out, znakomicie przybliża fenomen pomieszania z poplątaniem polonusów, choć nie wyjaśnia jego przyczyn - moja teoria jest taka, że po 'reformach Balcerowicza' i w efekcie gospodarczego sukcesu III RP szczególnie amerykańska Polonia pozbawiona została tego szczególnego nimbu, który dawało jej posiadanie w portfelach zielonych banknotów z portretami prezydentów, a z nim mocnego uzasadnienia słuszności i sensu wyboru emigracyjnej drogi życia - drogi bez wątpienia trudnej i wyboistej - krótko mówiąc 'reformy Balcerowicza' i polskie rządy po '89 sprowadziły zarobkową Polonię do parteru a przynajmniej na ziemię, mocno nadwątliły jej pozycje społeczną w Polsce i poddały w wątpliwość sens jej wielkiego życiowego wysiłku wobec sytuacji, kiedy ziomale w kraju niejednokrotnie lepiej żyją i więcej maja niż ona w Stanach - w takich okolicznościach ten w większości galicyjsko-nadbiebrzański, tradycyjnie po katolicku uduchowiony ludek bardzo łatwo uległ sugestii, że cud gospodarczy III RP to de facto wielka klęska zawiniona przez dzieci i wnuki obrzydliwych komuchów rządzących PRL-em, że największym zagrożeniem dla ich czy ich przodków ojczyzny jest dziś nie COVID czy inflacja, ale gender i LGBT, no i tak dalej idzie już samo, Antka Zamachowca w NY czy na Jackowie zawsze przywitają gromkimi brawami - ja po paru latach także spędzonych w Stanach na zarabianiu na chleb mam dosyć dobrze ugruntowane zdanie na temat tamtejszych uwarunkowań i polonijnego środowiska, Stany to ciekawy kraj i bardzo mi się tam podobało, Polonia w USA taka sama jak Polacy w RP albo i jeszcze gorzej/lepiej*) [*)niechciane skreślić] - pozdrowienia ze Śląska Cieszyńskiego Panu przesyłam, krainy poza wojnami zawsze mlekiem i miodem płynącej oraz zwyczajnie pięknej, do której ze Stanów dawno temu wróciłem, a po wyborze Trumpa na prezydenta nawet Kaczyński nie odbiera mi przekonania o słuszności decyzji o tym powrocie ㋡

Tosiek nie przesadzaj z sukcesem reform Balcerowicza. Allan Greenspan jakkolwiek je chwalił wytknął prof. Leszkowi Balcerowiczowi, że nie był przygotowany na jej negatywne efekty. Z perspektywy czasu wiemy, że za w dużej mierze improwizacją, jaką była owa reforma i jej skutki, kryło się zwykłe dziadostwo z jakiego jest zbudowana nowa klasa społeczna, która odniosła rzekomy sukces w III RP. Został stworzony system ani rynkowy ani społeczny, a bardzo feudalny i dość mocno trącący PRL-em w swojej nadbudowie prawnej. Mówimy słusznie o tym, że jest to układ dość dynamiczny, ale jego dynamika jest napędzana wielką bezwzględnością i wszędobylską korupcją. Siły które napędzają gospodarkę w oparciu o plan Balcerowicza, jednocześnie były i są niszczące dla jakości społeczeństwa, jego elit, jak i samego państwa. Poziom emigracji zarobkowej w III RP rzędu 3 mln obywateli, to nie jest symptom dobrobytu obywateli i dobrego stanu państwa i gospodarki. PIS po wygraniu wyborów utrzymał władzę poprzez stosunkowo prosty zabieg, który zwiększył dochody budżetowe w postaci zwiększenia odpowiedzialności karnej za przestępstwa podatkowe. To zwiększyło dochody także przedsiębiorstw będących własnością skarbu państwa. etc. etc. Zwiększenie dochodów budżetowych w ten sposób z pewnością osłabiło przychody najbardziej przedsiębiorczej warstwy III RP. Obrazek w pewnym stopniu przypomina problemy I RP przed rozpadem państwa. Gdy nielicznym się całkiem dobrze powodziło, ale nie przekładało się to na dochody państwa i jego dobre funkcjonowanie, oraz zadowolenie ze swojej sytuacji materialnej całego społeczeństwa w I RP. Rozbiór kraju jak wiadomo nie polepszył tego stanu rzeczy, lecz znacznie go pogorszył. Na końcu stany uprzywilejowane utraciły majątki a nawet życie.

Zastanawiam sie, jak mozna pleść takie bzdury umiejac pisac i czytać, a do tego obslugiwać komputer. Proszę bardziej cenic czas swój i nasz

za te książki, które już napisała - i trzeźwe, mądre spojrzenie.... i czekam na kolejne:-))) ps. ktoś tu pisał o latach 1945-1955 - może jednak powinien się douczyć nieco historii, np. Wielką trwogę Zaremby, żeby zobaczyć co się działo

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]