Książka Sumlińskiego o Żydach. Czuję narastającą złość i bezradność

Nie mogę się pogodzić z faktem, że w kraju, który tak często mówi o swojej traumie wojennej, można dziś bez większego sprzeciwu sprzedawać książkę opartą na antyżydowskich stereotypach.
Czyta się kilka minut
Fot. delillah / Adobe Stock
Fot. delillah / Adobe Stock

Naprawdę nie potrafię zrozumieć bierności mediów w sprawach nadzwyczaj ważnych. Jestem doktorem nauk społecznych, już od dziecka pasjonatem historii, a przy tym wciąż aktywnie działam na rzecz obrony praworządności. Część mojej rodziny – od strony ojca – ma żydowskie pochodzenie. Wśród moich przodków, nie w pierwszej linii, są ofiary bestialstwa antysemityzmu II wojny światowej.

Bacznie obserwuję to, co dzieje się wokół książki Wojciecha Sumlińskiego „Porozmawiajmy o Żydach”, i czuję narastającą złość oraz bezradność. Sumliński chwali się komercyjnym sukcesem. A wy – redakcje, które na co dzień słusznie piszecie o prawach człowieka i zagrożeniach dla demokracji – w tej sprawie milczycie. W tej książce powielane są wprost antysemickie, fałszywe reminiscencje: Żydzi jako mroczna, zbiorowa siła, odpowiedzialna za spiski, wpływy i zło świata. Są tu też wątki, które można uznać za negowanie Holokaustu

Wczoraj usłyszeliśmy o ataku na wyznawców judaizmu na lotnisku w Balicach. I naprawdę trudno udawać, że nie ma tu żadnego związku – te sytuacje nie biorą się z powietrza. One wyrastają w klimacie, w którym antysemickie treści są normalizowane, sprzedawane jako bestsellery i nie spotykają się z żadną poważną krytyką ze strony mediów. 


 
Tak, znane jest mi pojęcie „efektu Streisand”. Wiem, że tu również można było jeszcze niedawno argumentować: „Nie mówmy o książce głośno, bo to tylko pomoże sprzedaży”. Tyle że ta książka i tak już jest na szczytach list sprzedaży – w Empikach, na stronach Świata Książki czy Bonito. 

Piszę tę wiadomość, bo nie mogę się pogodzić z faktem, że w kraju, który tak często mówi o swojej traumie wojennej, można dziś bez większego sprzeciwu sprzedawać książkę opartą na antyżydowskich stereotypach. I że liberalne media, które tyle razy pokazywały odwagę w innych sprawach, w tej wybierają ciszę.

Jeśli dziś nie potrafimy zareagować na antysemityzm sprzedawany w formie książki-bestsellera, to jutro będziemy już tylko z przerażeniem czytać o kolejnych „incydentach”, takich jak ten z Balic. Udając, że każdy kolejny przypadek jest autonomiczny, z niczym niepowiązany.

Łukasz

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 06/2026

W druku ukazał się pod tytułem: Reagujmy na antysemityzm