Ksiądz Olszewski tymczasowo w areszcie. Jak długo i czy sprawiedliwie?

Czy kontrowersje związane z tymczasowym aresztem dla ks. Michała Olszewskiego to w polskich realiach wyjątek, czy reguła?
Czyta się kilka minut
Protest w obronie księdza Michała Olszewskiego. Poznań, 2 lipca 2024 r. // Fot. Jakub Kaczmarczyk / PAP
Protest w obronie księdza Michała Olszewskiego. Poznań, 2 lipca 2024 r. // Fot. Jakub Kaczmarczyk / PAP

ABW zatrzymała w marcu 5 osób w związku ze śledztwem dotyczącym nieprawidłowości w Funduszu Sprawiedliwości i dotacji wypłaconej Fundacji Profeto, której prezesem jest ks. Michał Olszewski. Zarzuty dotyczą dotacji na budowę ośrodka dla ofiar przestępstw „Archipelag”, który powstaje na warszawskim Wilanowie. Prokuratura zarzuca, że zatrzymani, działając w porozumieniu, wpłynęli na wyniki konkursu organizowanego w ramach Funduszu Sprawiedliwości, dzięki czemu fundacja miała otrzymać ponad 98 mln zł. W czerwcu prokuratura uzupełniła zarzuty kierowane pod adresem ks. Olszewskiego o „pranie pieniędzy” poprzez transakcję pomiędzy głównym wykonawcą „Archipelagu” a fundacją.

Zatrzymanie księdza Olszewskiego

W lipcu do opinii publicznej trafił list, w którym ks. Olszewski opisywał okoliczności swojego zatrzymania: utrudniony kontakt z obrońcą, szykany ze strony funkcjonariuszy, brak dostępu do wody i jedzenia, trudności w skorzystaniu z toalety, a także warunki panujące w areszcie. Obecnie, równolegle do toczącego się śledztwa, sąd rozpoznaje zażalenie księdza na sposób przeprowadzenia jego zatrzymania. Niezależnie sytuację bada także Rzecznik Praw Obywatelskich.

Sprawa ks. Olszewskiego jest ważna nie tylko z punktu widzenia rozliczenia nieprawidłowości w Funduszu Sprawiedliwości, ale także standardów zatrzymań i tymczasowego aresztowania w Polsce. Obszaru, w którym państwo bardzo głęboko ingeruje w podstawową wolność każdego z nas, jaką jest wolność osobista.

Obraz tego, jak zatrzymuje się w Polsce podejrzanych, oraz praktyki stosowania tymczasowych aresztowań pokazuje raport Fundacji Court Watch Polska (FCWP). Badanie zostało oparte m.in. na rozmowach z zatrzymywanymi przedsiębiorcami: właścicielami, prezesami czy członkami zarządów firm.

Z ich opowieści wyłania się zróżnicowany obraz momentu zatrzymania. Część z nich pozytywnie oceniała postawę służb. Odnotowywali, że funkcjonariusze odnosili się do nich z szacunkiem, a także pozwalali np. spakować się czy zorganizować opiekę nad dziećmi. Z drugiej strony zdarzały się przypadki, gdy funkcjonariusze złośliwie komentowali wyposażenie mieszkania czy podkreślali swoją wyższość w stosunku do zatrzymywanych. W jednym z przypadków przedsiębiorca relacjonował, że zatrzymanie zostało dokonane przy użyciu siły, choć można mieć poważne wątpliwości co do tego, czy było to niezbędne i adekwatne.

Rzecznik Praw Obywatelskich od lat postuluje, by przy zatrzymaniu od samego początku obecny był adwokat lub radca prawny. Takie rozwiązanie zabezpieczałoby prawidłowy przebieg zatrzymania i chroniło osoby pozbawiane wolności przed nadużyciami ze strony funkcjonariuszy. Również takimi, które moglibyśmy zakwalifikować jako tortury. O tym, że służbom zdarza się nadużywać przemocy, świadczą zdarzenia, które co jakiś czas trafiają na medialne czołówki. Najgłośniejszym przypadkiem była sprawa śmierci Igora Stachowiaka.

Gdyby przy zatrzymaniu ks. Olszewskiego od początku obecny był profesjonalny pełnomocnik, zapewne uniknęlibyśmy kontrowersji z tym związanych. Chroniłoby to zarówno samego zatrzymanego, jak i służby, którym zdecydowanie trudniej byłoby zarzucić nieprawidłowości.

Sąd, rozpatrujący 6 września zażalenie na sposób zatrzymania, odroczył rozpoznanie sprawy do 18 października. Jak wynika z wypowiedzi medialnych mecenasa Krzysztofa Wąsowskiego, sąd nie dysponuje odpowiednim materiałem dowodowym. Brakuje mu nagrań wideo z zatrzymania. Część służb poinformowała o tym, że nie ma takich nagrań, a część nie odpowiedziała na pytanie sądu. Można mieć poważne obawy, czy w ogóle możliwe będzie rozstrzygnięcie, czy służby w tym przypadku działały zgodnie z przepisami.

Jak polska prokuratura stawia zarzuty?

Konstytucja przewiduje sztywne terminy oceny tego, czy zatrzymany trafi do tymczasowego aresztu, czy wyjdzie na wolność. Zatrzymany w ciągu 48 godzin musi zostać przekazany do dyspozycji sądu, który ma następnie 24 godziny na podjęcie decyzji o dalszych losach osoby. Jest to jeden z najbardziej szczegółowych przepisów w ustawie zasadniczej. W założeniu ma on chronić obywateli przed tym, żeby nie byli oni zbyt długo pozbawieni wolności bez sądowej weryfikacji. Ten pośpiech zamiast chronić, często szkodzi zatrzymanym.

– Pierwszym problemem jest dostęp do akt sprawy. Najczęściej obrońca dostaje do nich dostęp na mniej niż godzinę przed posiedzeniem aresztowym. W dużej sprawie karnej o charakterze gospodarczym może być to 40 tomów, nie ma możliwości, żeby zapoznać się z aktami w tak krótkim czasie – tłumaczy adwokat dr Marcin Klonowski, specjalizujący się w sprawach karno-gospodarczych. – To problem nie tylko dla obrony, ale również dla sądu, który także ma ograniczony czas na zapoznanie się ze sprawą. Dodatkową komplikacją jest fakt, że akta w dalszym ciągu są papierowe. Sprawia to, że w danym momencie może czytać je tylko jedna osoba. Zmienić mogłoby to wprowadzenie akt w wersji cyfrowej – dodaje mecenas Klonowski.

Rozwiązaniem, które proponują badacze FCWP, mogłoby być wprowadzenie możliwości odroczenia przez sąd posiedzenia aresztowego w skomplikowanych sprawach do 7 dni, aby umożliwić zapoznanie się z aktami sprawy zarówno obronie, jak i sądowi. Wyrównywałoby to również szanse pomiędzy prokuraturą i obrońcami, którzy teraz często z braku wiedzy o sprawie z góry stoją na przegranej pozycji.

Decyzja o dalszych losach zatrzymanego nie może być pochopna. O tym, jak chętnie sędziowie przychylają się do wniosków aresztowych prokuratorów, oraz o tym, że tymczasowe aresztowanie bywa tymczasowe tylko z nazwy, pisaliśmy już szerzej.

Czy areszt, tak długi jak ks. Olszewskiego, może być sprawiedliwy?

Tymczasowe aresztowanie stanowi środek, który ma zabezpieczyć prawidłowy tok postępowania karnego. Nie jest karą i nie oznacza automatycznie winy zatrzymanego. Niezależnie od rozwoju śledztwa: wyjścia na wolność czy finalnego skazania, wywiera jednak ogromny wpływ na dalsze życie zatrzymanej osoby.

– Konsekwencje takiej sytuacji są dramatyczne, nie tylko te prawne. Dotykają każdej sfery życia człowieka – podkreśla mecenas Klonowski. ­– W sprawach gospodarczych ludzie są osadzani razem z osobami ze środowiska kryminalnego. Nierzadko, żeby wpłynąć na ich postawę procesową. Nie każdy wytrzymuje tę próbę. Przyznają się nawet w sytuacji, w której nie czują się winni, ale po prostu chcą już wyjść na wolność.

Żeby powiedzieć, że sprawiedliwości stało się zadość, musimy pamiętać, że liczy się nie tylko końcowy wyrok sądu, ale również droga, jaka do niego prowadziła. Ma ona znaczenie zarówno, gdy zatrzymany zostaje finalnie skazany, jak i gdy wychodzi z sądu uniewinniony. Może on w takim przypadku starać się o odszkodowanie za tymczasowe aresztowanie, ale musi wykazać, że było ono niewątpliwie niesłuszne.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 38/2024

W druku ukazał się pod tytułem: Więzień bez wyroku