Karol Wojtyła był przewodnikiem duchowym, oczywiście, ale i takim, który prowadzi do miejsc pięknych, godnych zobaczenia. Wiele wędrował i przywiązywał wagę do tego, gdzie wędrował. Uważał, że w kalendarium jego życia powinny być odnotowane nie nazwiska, ale przebyte trasy. Miłośnicy wędrówek dawno to odkryli. Powstały opisy wędrówek z "Wujkiem", a także przewodniki, wiodące turystę-pielgrzyma "śladami Jana Pawła II". Niektóre szlaki nazwano Jego imieniem. Już się wydawało, że wszystko jest znane i opisane, a oto pojawia się nowy rozdział: opisane w "Beskidzkich rekolekcjach" miejsca w Beskidzie Niskim, które - jak się okazało - były natchnieniem "Tryptyku rzymskiego". Czytając pieśni o zdumieniu i o źródle, już nie jesteśmy zdani wyłącznie na własną wyobraźnię. Mając przed oczyma spadające po ścianie Olzy spienione wody potoku, lepiej rozumiemy ten poemat. Uczymy się odczytywać w tym, co materialne, znaki transcendencji; przedzieranie się do źródła staje się przedzieraniem do pierwotnego sensu wszystkiego: poszukiwaniem Przedwiecznego Słowa.
Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.
















