Ks. Adam Boniecki: Sygnałów z innego świata nie słyszę

Wierzę, że istnieją, słyszę o nich, brak jednak komunikatów adresowanych do mnie. Nie wiem, czy to moja wina, czyli niedoskonałość mojej wiary, czy po prostu są nie dla mnie.
Czyta się kilka minut
Ks. Adam Boniecki // Fot. Grażyna Makara
Ks. Adam Boniecki // Fot. Grażyna Makara

Uzdrowienie, nakarmienie przy braku żywności, niewytłumaczalne znalezienie się w miejscu odległym, usłyszenie proroczego głosu, wyleczenie z nieuleczalnej choroby, wiedza o rzeczach, o których normalnie takiej wiedzy mieć nie można, i tak dalej... Można by bez końca wyliczać cudowne zjawiska, działania czy zasoby wiedzy. Ich zapisy są dziś oceniane jako fantazja używana przez pobożnych autorów do ozdabiania żywotów świętych albo jako opis zjawisk naturalnych, wtedy jeszcze niewyjaśnionych, ale mających znaleźć wyjaśnienie już niebawem. Trudno się z tymi rozsądnymi ocenami spierać. Trudno też jednak komuś, kto jest przekonany, że cuda istnieją i że z nimi się spotkał, złożyć broń. Wierzymy w istnienie cudów, choć się nie powołujemy na nie, co więcej, umiemy je dostrzec nawet tam, gdzie cudowna eksplikacja jest możliwa, ale nie jest konieczna.

Mamy cuda opisane w księgach świętych jak Biblia, zwłaszcza Nowy Testament, mamy cuda w opowieściach znajomych i wreszcie mamy cuda we własnych doświadczeniach. Nie należy się zatrzymywać na samym opisie cudownego wydarzenia. Cuda są znakami, przez które Bóg przemawia do nas w sposób taki, że inaczej (prawdopodobnie) by to do nas nie dotarło. Pisze o tym jeden z najbardziej kontrowersyjnych myślicieli współczesnego Zachodu, Jordan B. Peterson, w książce o przejawach boskości: „My, którzy zmagamy się z Bogiem”. Mniejsza o książkę, której prawdopodobnie większość z nas nie będzie czytać, ważna jest jednak ukazywana przez autora prawda o tym, o czym mówi Stary Testament. Mówi o obecności Bożego zamysłu w naszym świecie.

Są ludzie dopatrujący się znaków pochodzących z drugiej strony życia, to znaczy z życia po doczesnej śmierci, są też ludzie, którzy w istnienie takich znaków i w ogóle w istnienie po fizycznej śmierci nie wierzą. Znamy jednych i drugich, sami zresztą się przemieszczamy z jednej grupy do  drugiej, to wierząc, to znów nie wierząc, bo nasze własne doświadczenia w tej materii raz są niezachwianie mocne, innym razem słabe lub wcale ich nie ma. Mam wrażenie, że ci, którzy w sobie zabijają ewentualność jakiejś komunikacji z tamtym światem, zwykle osiągają to, co zamierzyli. Swojego rodzaju głuchota, żadnych znaków (choć zdarzają się wyjątki). Są i tacy, którzy widzą znaki z innego świata, widzą je i są na nie jakoś wrażliwi.

To wszystko napisawszy, muszę dodać, że sygnałów z innego świata nie słyszę. Wierzę, że istnieją, słyszę o nich, brak jednak komunikatów adresowanych do mnie. Nie wiem, czy to moja wina, czyli niedoskonałość mojej wiary, czy po prostu są nie dla mnie, być może nie są mi potrzebne. Może są, a ja ich nie zauważam. W każdym razie moja wiara w warstwie świadomej jest ich pozbawiona. Pogodziłem się z tym. Nie wbrew rozumowi, po prostu nie brak mi tych znaków – potwierdzeń. Pocieszam się, że pewnie nie jestem sam w takiej sytuacji.

Może gdybym inaczej patrzył na swoje życiowe perypetie, zauważyłbym interwencje z góry, i to niejedną. Obawa, by za znaki z góry nie wziąć ludzkich zbiegów okoliczności, by nie szukać natchnień tam, gdzie działają całkiem ziemskie mechanizmy, jednym słowem obawa przed magicznym traktowaniem życia ma na mnie realny wpływ. Zawsze imponowała mi czysta wiara, choć dziś nie wiem, co to dokładnie znaczy. Wiem, że zbawienie przerasta wszelkie wyobrażenia, wyobrażenia zaś teraz, pod koniec życia, odeszły. Została oczyszczona z nich wiara, podobna do trzciny na wietrze. Obraz niekoniecznie krzepiący, ale taki jest w Ewangelii.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 27/2025

W druku ukazał się pod tytułem: Kto widział działanie Pana Boga?