Gdyby ktoś zapomniał: Polak, który został moralnym zwycięzcą tegorocznych wyborów prezydenckich. Walczący z systemem „rządów partii” i „rządów oligarchii”, zdobył prawie 20 proc. głosów, ale kiedy przyszło do zbierania podpisów, okazało się, że jego wielkość nie zastąpi sprawnych struktur partyjnych. W rezultacie antypartyjny wojownik oparł się na partiach małych i sekciarskich w walce z partiami-przedsiębiorstwami, w których widać zalety typowe dla organizacji, które mają długi staż, fachowców, doświadczenie w branży i rozpoznawalne twarze. Wady też mają, i to dobrze znane, plus kilkanaście nieznanych. Jednak trudno się nie uśmiać widząc, że największy pogromca partiokracji uciekł się do partyjkokracji. ©
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.



















