Kropelka z ludzką twarzą

Przyszli nad ranem we trzech. Pan Kropelka, Zastępca i Młody. Sami znaleźli drogę do łazienki. Jak mówi poeta: kiedy się obudziłem, wanny już nie było.
Czyta się kilka minut

Prolog

Pan Kropelka źle znosił upały. Był siny i miał zadyszkę. Kiedy zadzwonił do drzwi, pomyślałem, że zrobiło mu się słabo i prosi o szklankę wody. Wyminął mnie zaskakująco zręcznym ruchem, wszedł do kuchni. Złapał za zlew jednokomorowy i szarpnął nim w górę.

- Dobrze - wycharczał - da się wyrwać razem z blatem. Łazienka gdzie?

W ten sposób dowiedziałem się, że jesienią czeka nas wymiana pionów. Nawet się nie zmartwiłem; był lipiec i perspektywa wrześniowych prac hydraulicznych wydawała się równie odległa jak epidemia ptasiej grypy.

A potem przyszedł wrzesień. Deszcz zmył billboardy biur podróży, w telewizji pojawiły się reklamy środków na przeziębienie, a na drzwiach kamienicy ktoś wywiesił kartkę: "Z początkiem września przystępujemy do instalowania wodomierzy i wymiany pionów co wiąże się z czasowym brakiem ciepłej i zimnej wody o czym będziemy informować na bieżąco". Brak przecinków dodatkowo mnie przygnębił.

Piątek

Ludzie mają dużo serca dla ofiar katastrof żywiołowych. Starczy powiedzieć: "wymiana pionów" i wszyscy patrzą ze zrozumieniem i współczuciem. Nawet w sklepie z artykułami malarskimi.

- U moich rodziców też wymieniali piony. Boże mój! A państwo jeszcze tacy młodzi... - wzdycha sprzedawczyni.

Marta, moja żona, wychodzi z taką ilością folii, że wystarczyłaby do zawinięcia Pałacu Namiestnikowskiego wraz z obrońcami. Ekspedientka wybiega za nią na ulicę: - Tylko niech pani nie zapomni zakleić szaf!

W niedzielę zaklejamy, co się da. Dziurki od klucza, szuflady. Szpary pod drzwiami uszczelniamy za pomocą zwiniętych ręczników. Rozwieszamy foliowe płachty. Gotowa scenografia do filmu "Wirus" (tego z Dustinem Hoffmanem i René Russo).

Rano dziecko powie, że dom wygląda jak ta, no, deklaracja w Zachęcie. Czy ktoś jeszcze twierdzi, że sztuka nowoczesna jest niezrozumiała?

Poniedziałek

Pan Kropelka i jego ludzie tłoczą się w naszej łazience.

- Żeby były drzwiczki, to by się elegancko sprawdziło. A tak, to będziemy pruć na ślepo - mówi Pan Kropelka z wyrzutem.

Stoimy zawstydzeni.

- U sąsiadów - Pan Kropelka wpada w ton dydaktyczny - jest szacht, wszystko elegancko, dostęp jak malowanie. A tutaj... Oj, trochę płytek państwu poleci.

Pokornie kiwamy głowami.

- Mam cztery zapasowe kafelki - szepce moja żona.

Wiertarka zagłusza śmiech fachowca.

Nadal poniedziałek

- Pan zajrzy do tej dziury. Widzi pan, jak to wszystko jest pomurowane? Jeden monolit!

Zaglądam, ale "monolit" nie jest tym słowem, które przychodzi mi do głowy. Ktoś, kto zbudował nasz dom, chyba nigdy nie miał klocków Lego. Wygląda, że ściany ulepił z pojedynczych ułomków cegły i dużej ilości zaprawy.

- Nie ma rady, cały narożnik poleci jak nic! - prorokuje Pan Kropelka.

Najdziwniejsze, że nasze piony wcale nie są pionowe. Wiją się po całej ścianie, pełzną w różnych kierunkach, jakby próbowały uciec przed świdrem Pana Kropelki. Ohyda, delirium, animacja Tomasza Bagińskiego. Obiad jemy na mieście.

Wtorek o świtaniu

Zaczyna się stara gra w "Kto Panu to Robił Poprzednio?". Dwaj fachowcy zaglądają pod kuchenny zlew. Rozmawiają scenicznym szeptem.

- A to widziałeś?

- Spójrz tylko na tę lokalówkę! Dogrzana do samej rury.

- Lokalówka z miedzi. Daj spokój!

- A jak głęboko!

- Módlmy się, żeby chociaż tutaj nie było pomurowane w środku.

- Ciekawe, jak tam wstawię wodomierz?

Skąd w tych ludziach potrzeba wzbudzania poczucia winy? Czy to ja dogrzewałem tę miedzianą lokalówkę do samej rury? Czy ktoś mnie w ogóle pytał o zdanie w sprawie lokalówki? Nie było mnie jeszcze na świecie!

Swoją drogą, lekarze i mechanicy mają to samo. Znajomemu w Wielki Czwartek szyba rozpłatała przedramię. Brocząc krwią, powlókł się na pogotowie. Lekarka spojrzała na ranę i spytała: - To kiedy pan się zabiera za to mycie okien, co?

Wtorek wieczorem

Płachty szeleszczą w przeciągu. Mieszkanie wygląda jak Islandia po wybuchu Eyjafjallajökull. Nawet ukochana poniemiecka kanapa - czule nazywamy ją "Steinbach" - pokryta jest warstwą ceglanego pyłu.

Pan Kropelka osobiście zwiedza plac robót. Rozgląda się i pyta: - Jest pan załamany, co?...

Psycholog!

Środa przed śniadaniem

Pierwszy wpada Pan Kropelka.

- Jest tu ktoś?

- My! - odpowiadam, ale Kropelki to nie śmieszy.

Już trzeci dzień hydraulicy są na budynku. Tak się mówi: "na budynku". Zachowują się jak bohaterowie sitcomu: ciągle wchodzą i wychodzą. Bez przerwy czegoś szukają, najczęściej siebie nawzajem, i nawołują się przez dziury w stropie.

Te dziury to właściwie całkiem dobra rzecz. Dzięki nim lepiej poznajemy sąsiadów. Bardzo mili ludzie, naprawdę.

Środa, trochę później

Właśnie kroję pieczywo, kiedy wyrasta nade mną Zastępca Pana Kropelki.

- O, śniadanko! - woła radośnie. - Pan lepiej da tego noża, bo nie mam czym umywalki wyciąć.

Po chwili wraca.

- A tu zrobimy wodomierze - dźga w sam środek naszej ulubionej ściany.

W świecie Panów Kropelek porządny obywatel ma wszystkie rury na zewnątrz. Umieszczone na takiej wysokości, żeby hydraulik nie musiał się schylać. Patrzę na śliczne płytki z terakoty i coś we mnie pęka.

- Nie! - słyszę własny głos. - Wodomierze będą pod zlewem.

- Jak pod zlewem?! Nie wejdą.

- Pod zlewem!

- Wodomierze nie są z gumy.

- Pod zlewem! - wyję.

Nagle hydraulik pęka.

- Dobrze - mówi. - Jutro dam tu Młodego. Młody jest niewielki, to może się jakoś zmieści.

Środa po dobranocce

Piętro wyżej wybucha awantura o wannę. Na klatce spotykam Pana Kropelkę. Blady jakiś albo zapylony.

- Mam już dość - szepce. - Niewdzięczna robota.

Czwartek

Wielki dzień Młodego.

- Nie bój nic, demontuj syfon i działaj. Tylko postaraj się tej rurki nie dziabnąć, bo panu zalejesz.

- Ale ja jeszcze nigdy...

- Kiedyś musi być ten pierwszy raz, Młody - Pan Kropelka rzuca mi złośliwe spojrzenie.

Koledzy wpadają zobaczyć, jak sobie radzi debiutant. Dodają mu otuchy i dzielą się opowieściami z życia zawodowego.

- A kiedyś, pamiętam, wszystko już zrobione, a woda nie idzie. Ani kropli. Sprawdzamy, szukamy i nic. I wiesz, Młody, co się okazało? Ktoś zaworek przelotowy założył do góry nogami, woda szła na grzybek, a zaworek działał jak zwrotniak... Jak zwrotniak! - kończy Pan Kropelka i wszyscy wybuchają śmiechem.

Jak mawiał Mikołajek: muszę zapamiętać tę historyjkę i opowiedzieć chłopakom w szkole.

Czwartek, koło 20.00

- No, bardzo ładnie się, Młody, sprawiłeś. Tylko potem uważaj, jak będziesz przykręcał, bo za każdym razem kontra ci wychodzi z drugiej strony...

Fakt. Młodemu brakuje jeszcze rutyny, ale nadrabia to szczerym entuzjazmem. Dziura jest imponująca. Widać przez nią Pałac Kultury.

Piątek

Więc to już? Po bólu? Ludzie Pana Kropelki plombują wodomierze, wpychają kłęby wełny mineralnej w ściany i planują weekend.

Nadchodzi pora na ekipę łataczy. Mieli zacząć od rana.

- Oni są niezależni - wyjaśnia facet w administracji. - Mogę panu najwyżej podać telefon do Jarka Rozwalińskiego.

- Moi ludzie byli u pana i podali jakąś godzinę? - dziwi się Jarek Rozwaliński. - Nie? To na jakiej podstawie pan twierdzi, że mieli coś dzisiaj robić?

Zaraz... Jak uczył Ojciec Chrzestny? Nigdy nie rzucaj gróźb, których nie możesz spełnić? Ale - z drugiej strony - skąd taki Rozwaliński może wiedzieć, że nie mam pozwolenia na broń?

Epilog

Łatacze poszli po sprzęt. Pan Kropelka wpada się pożegnać.

- Tylko niech pan nie tyka wodomierza. To jest bardzo czuły sprzęt. Radiowy! Starczy, że pan go dotknie, a zaraz sygnał idzie do centrali, przyjeżdżają czarni i rzucają pana na glebę.

Żartował. Mam nadzieję, że żartował.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 40/2010