Kraków wczorajszy, czyli nauki z przeszłości

To było jedno z bardziej bulwersujących wydarzeń w Krakowie przed stu laty. Oto w 1908 roku przy Rynku Głównym, w sąsiedztwie kościoła Mariackiego, w miejsce skromnego domu zwanego Na Barszczowem wyrosła czterokondygnacyjna kamienica ozdobiona oryginalną i dość agresywną dekoracją, łączącą manierystyczne i ludowe detale z secesyjną linią.
 /
/

Podwójne łuki okien pierwszego piętra oplata rodzaj plastycznego fryzu, w którym powraca motyw insygniów boga Merkurego (to nawiązanie do handlowego przeznaczenia wnętrz), a okazałą attykę o płynnych liniach wieńczą... góralskie spinki. Tak na arenę dziejów polskiej architektury wkroczył Ludwik Wojtyczko (1874-1950), krakowski architekt i konserwator zabytków.

Dodajmy od razu, że jego projekt, dotyczący zresztą tylko fasad zaplanowanego wcześniej budynku, zwyciężył w konkursie zorganizowanym przez Towarzystwo Upiększania Miasta Krakowa. Kamienica Celestyna Czynciela - bo tak nazywał się właściciel posesji i zleceniodawca budowy - budziła jednak długo kontrowersje. Uważano ją za przykład złego smaku, wyrażano obawy, czy takie “czyncielówki" nie zniszczą krajobrazu polskich miast, a podczas II wojny światowej Niemcy uznali, że ekscentryczne zdobienia nie licują z powagą Rynku przemianowanego na Adolf-Hitler-Platz i częściowo je skuli. Pierwotny wygląd zgodny z wizją Wojtyczki kamienica odzyskała niedawno, po pracach konserwatorskich przeprowadzonych w 2001 roku, już jednak Adam Miłobędzki w klasycznym “Zarysie dziejów architektury w Polsce" dostrzegł w niej oryginalny przykład Nowej Sztuki początku XX wieku.

***

Kamienica Czynciela stoi u początku drogi Wojtyczki, jednego z najwybitniejszych przedstawicieli “szkoły krakowskiej" w naszej architekturze. Książka Michała Wiśniewskiego, będąca pierwszą monografią tego architekta, pozwala docenić różnorodność i wagę jego dokonań. Równocześnie z domem Czynciela zrealizowano przy al. Krasińskiego inny projekt Wojtyczki: wczesnomodernistyczna siedziba sławnego Zakładu Witraży Stanisława Gabriela Żeleńskiego, z płaską ceglaną fasadą zdobioną wapieniem, świadczy o tym, że młody twórca pilnie śledził nowe prądy. A kilka lat później znów przy Rynku Głównym, tym razem na rogu Szewskiej, na wąskiej średniowiecznej działce stanął gmach Banku Przemysłowego - o uproszczonych formach, monumentalnych mimo stosunkowo niewielkiej skali, z silnie zredukowaną dekoracją. Jak pisze Wiśniewski, “pomimo że architekci [tj. Wojtyczko i Kazimierz Wyczyński] nie uniknęli pewnych historycznych reminiscencji, ich budynek można uznać za jeden z najlepszych przykładów architektury ciążącej w kierunku modernizmu, jaka powstawała przed I wojną w Krakowie".

Trudno tu wyliczać wszystkie dzieła Wojtyczki zrealizowane w niepodległej Polsce. Wspomnijmy potężną bryłę Banku Przemysłowego i Giełdy Pieniężnej “Gródek" (rok 1925), którego architektura, jak zauważył Jacek Purchla, znajduje się “pomiędzy tradycją dekoracyjności Polskiej Sztuki Stosowanej, klasycyzowaniem lat dwudziestych a czytelnym dążeniem do modernistycznej formy". Ta przedwojenna świątynia kapitalizmu, przytłaczająca swym ogromem znajdujące się nieopodal średniowieczne zabudowania dawnego zameczku wójta Alberta, po II wojnie została przejęta przez krakowski Komitet Wojewódzki PZPR. Po 1989 roku udało się ją wyrwać z rąk spadkobierców PZPR i dziś służy Akademii Muzycznej.

Wspomnijmy też dwa domy profesorów Uniwersytetu Jagiellońskiego, wzniesione przez Wojtyczkę we współpracy z Piotrem Jurkiewiczem i Stefanem Żeleńskim: operujące efektami malarskimi i formą kryształu, należą do najlepszych polskich realizacji ekspresyjnej estetyki Art Deco. Pierwszy z nich, przy Placu Inwalidów zwanym za Peerelu Placem Wolności, ze sgraffitową dekoracją fasady, wszedł do historii polskiego filmu. Przy Placu Wolności bowiem - nomen omen - znajdowała się po wojnie siedziba krakowskiego Urzędu Bezpieczeństwa i to właśnie szybę w drzwiach wejściowych domu Wojtyczki rozbija cegłą Mateusz Birkut w “Człowieku z marmuru" (nb. Wojtyczko zaprojektował także inny budynek przy tym placu, nawiązujący z kolei do idei funkcjonalizmu Dom Śląski przy rogu Pomorskiej, podczas wojny służący Gestapo).

Drugi z profesorskich apartamentowców, wzniesiony na trójkątnej działce przy rogu Alei Słowackiego i Łobzowskiej, zyskał sobie miano “trumny" dzięki charakterystycznej dekoracji z pasów czarnej, błyszczącej ceramiki (na specjalne zamówienie projektanta produkowano ją aż w Grudziądzu). I choć fasady po wojnie nie odnawiano, a część dekoracyjnych kafli i płytek niedawno obtłuczono, bo pod wpływem drgań wywołanych przez pędzące Alejami ciężarówki zaczęły pękać i spadać na głowy przechodniom, “trumna" pozostaje jednym z ciekawszych przykładów polskiej międzywojennej architektury.

I jeszcze jedno, pozakrakowskie tym razem dzieło: wielki kompleks Urzędu Wojewódzkiego i Sejmu Śląskiego w Katowicach, zaprojektowany przez Wyczyńskiego i realizowany po jego śmierci przez Wojtyczkę, którego dziełem była większość reprezentacyjnych wnętrz. Największa kubaturowo budowla wzniesiona w międzywojennej Polsce została otwarta w 1929 roku przez prezydenta Mościckiego. Wnętrza Sejmu Śląskiego “czerpiąc ze wzorów europejskich, stworzyły model nowoczesnej budowli parlamentarnej w Polsce, do której kilka lat później nawiązał twórca budynku Sejmu RP Kazimierz Skórewicz" - pisze Wiśniewski.

Wybuch II wojny światowej oznaczał właściwie koniec aktywności twórczej Wojtyczki. Współtworzona przezeń “szkoła krakowska", łącząca tendencje modernistyczne ze stylizacją i dekoracyjnością wyrosłą z doświadczeń Polskiej Sztuki Stosowanej, szukająca narodowej tożsamości architektury, była zjawiskiem związanym z Drugą Rzecząpospolitą. “Trafiając w potrzeby nowego państwa - zauważa Jacek Purchla - rozwijała się przy tym w bardzo sprzyjającym środowisku, gdzie historyzm i poczucie narodowopatriotycznej misji sztuki były szczególnie dobrze zakorzenione". Wojtyczko nie tylko wznosił nowe budowle przy Rynku Głównym, ale i restaurował dawne, zachowując przy modernizacji Szarej Kamienicy i Pałacu Jabłonowskich szacunek dla wartości i form historycznych. Jednak “Polska Rzeczpospolita Ludowa odmówiła mu prawa do zasłużonej sławy skazując jego twórczość, jak i całą epokę, w której żył i pracował na zapomnienie" - konkluduje Wiśniewski.

***

Czemu o tym wszystkim piszę? Czy nie jest to zamknięty rozdział historii i temat dla specjalistów? Przypomnienie biografii i twórczości Ludwika Wojtyczki zwraca naszą uwagę na dwa przynajmniej problemy. Po pierwsze: wciąż zwykliśmy kojarzyć słowo “zabytek" z budowlami przynajmniej XIX-wiecznymi, nie zdając sobie sprawy z wartości i oryginalności dzieł architektury międzywojennej. Warto im się przyjrzeć i uświadomić sobie zarówno skalę ówczesnych dokonań, jak i stopień samoświadomości architektów, ich poczucie odpowiedzialności, ich zakorzenienie w życiu społecznym i ideowym kraju. Po drugie zaś - historia Ludwika Wojtyczki wpisuje się w odżywające wciąż na nowo dyskusje wokół stosunku do tradycji, granic ingerencji w historyczną tkankę miejską, dopuszczalnych sposobów wprowadzania nowych form w zabytkowe otoczenie. Gotowych recept w tej książce nie znajdziemy, ale o analogie nietrudno. (Wydawnictwo WAM, Kraków 2003, s. 290 + 30 ilustr. barwnych. Na końcu kalendarium życia Ludwika Wojtyczki, bibliografia, indeks nazwisk. Przedmowa: prof. Jacek Purchla.)

Lektor

Dziękujemy, że nas czytasz!

Wykupienie dostępu pozwoli Ci czytać artykuły wysokiej jakości i wspierać niezależne dziennikarstwo w wymagających dla wydawców czasach. Rośnij z nami! Pełna oferta →

Dostęp 10/10

  • 10 dni dostępu - poznaj nas
  • Natychmiastowy dostęp
  • Ogromne archiwum
  • Zapamiętaj i czytaj później
  • Autorskie newslettery premium
  • Także w formatach PDF, EPUB i MOBI
10,00 zł

Dostęp kwartalny

Kwartalny dostęp do TygodnikPowszechny.pl
  • Natychmiastowy dostęp
  • 92 dni dostępu = aż 13 numerów Tygodnika
  • Ogromne archiwum
  • Zapamiętaj i czytaj później
  • Autorskie newslettery premium
  • Także w formatach PDF, EPUB i MOBI
79,90 zł
© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]

Artykuł pochodzi z numeru TP 08/2004