Konsumpcja świętych obrzędów

Co mocniej przemawia do człowieka – cud czy kawałek chleba? Wydawać by się mogło, że cud albo, jak chce Biblia, znak. Nie zawsze jednak. Jezus mówi: „Szukacie Mnie nie dlatego, że widzieliście znaki, ale dlatego że jedliście chleb do sytości”.
Czyta się kilka minut

A więc świadkowie owego nadzwyczajnego wydarzenia nie zrozumieli, o co w nim chodzi. Nie odczytali znaczenia, wymowy tego faktu. Interesowało ich co innego. Oto zjawił się ktoś, kto potrafi więcej od innych, i nadarza się okazja, żeby wykorzystać to do własnych celów. Nie, wcale nie do czegoś złego. Przecież dobrze jest być najedzonym i wyspanym.

Przeszkoda, na jaką natknął się Jezus w kontaktach z ludźmi, też nie była czymś nadzwyczajnym. W swoim czasie w podobnym położeniu znalazł się Mojżesz. Kiedy przemierzającym pod jego przywództwem pustynię wędrowcom zagląda w oczy głód, podnoszą oni bunt. Występują przeciw temu, kto ich ocalił. W chwili desperacji chcą wracać tam, skąd przyszli – do domu niewoli, który zaczyna się im jawić jako kraj mlekiem i miodem płynący.

Ani więc cudowne rozmnożenie chleba, ani manna i obfitość przepiórek spadających z nieba nie były w stanie przekonać świadków tych wydarzeń do racji Mojżesza i Jezusa. Nie bez powodu. Trudność w uchwyceniu sensu tych nadzwyczajnych wydarzeń nie wynikała tylko ze złej woli uczestniczących w nich aktorów. Przyczyna tkwi w samych wydarzeniach, w ich nadzwyczajności właśnie.

Dzieje się tak dlatego, że cud to za mało. W Biblii chodzi o coś więcej: o powszedniość. O konkret, o konkretny chleb i wino, o wodę, o słowo (a raczej język, mowę), a przede wszystkim o konkretnego człowieka z imieniem i nazwiskiem. Chodzi o poważne traktowanie tego, co się wydarza, umiejętność oglądania rzeczywistości ze wszystkich możliwych stron, na wszystkie możliwe sposoby. Takim wydarzeniem jest Jezus, jak też każdy inny człowiek. Z tym że Jezus jest przypadkiem szczególnym. Przez dwa tysiące lat próbujemy odczytać jego tajemnicę i wciąż więcej przed nami niż za nami. On jest cudem, czyli kimś, kto prowadzi tych, którzy Mu zaufali, dalej niż sami iść zamierzali, poza wszelkie horyzonty – w głąb rzeczywistości.

„Mój Ojciec daje wam prawdziwy chleb z nieba, bo chlebem Bożym jest ten, który zstępuje z nieba i daje życie światu”, mówi Jezus. Jezus chlebem, pokarmem – więc jak się Go spożywa? Odpowiedź nasuwa się sama: w Komunii. Istnieje też coś bardziej pierwotnego, wcześniejszego, bez czego samo przyjmowanie Komunii – nawet pod dwiema postaciami – na niewiele się zda. Zanim dojdzie do skomunikowania człowieka z Jezusem w Eucharystii, człowiek musi o Jezusie usłyszeć, polubić Go, zaufać Mu. A więc nawiązać więź psychiczną, duchową. Bez niej jesteśmy skazani tylko na konsumpcję świętych obrzędów.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 32/2012