Mógłby ktoś pomyśleć, że w czasie kampanii wyborczych najlepiej rozprawia się na temat wieku emerytalnego, przemysłu obronnego, pełzającej, lecz gigantycznej prywatyzacji mienia o niejasno ustalonym statusie prawnym w Warszawie, zmarnowanych pieniędzy na wykładowców szkolnictwa „wyższego”, grodzenia się osiedli, likwidacji OFE, niechęci Polaków do państwa, wyjścia obronną ręką z rosyjskiej awantury, braku etatów. Przyznajmy, że problemy te nie przygniotły wyborów prezydenckich. Czy dlatego, że Polak wyborca ma za małą głowę? Nie sądzę. Decyduje fakt, że skoro odbiera się przedwyborcze gadulstwo jako gadanie promocyjne, nie chce się słuchać o sprawach poważnych, tylko o efektownych. Na szczęście już po wyborach – możemy na kilka miesięcy powrócić do prawdziwej polityki. ©
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.



















