Sobotnie kongresy polskiego duopolu odbyły się w cieniu zaskakujących sondaży. W badaniu CBOS prowadzi KO (28,4 proc.), ale partia premiera Tuska nie ma powodów do radości, bo „utopiła” pod progiem wszystkich swych koalicjantów. Tymczasem prawica (PiS, Konfederacja, Braun) zbiera nad progiem 43,9 proc. poparcia.
Z kolei w badaniu OGB Koalicja Obywatelska zgarnia aż 38,1 proc., niemal jak PiS za najlepszych lat, ale ma podobny problem – choć odskoczyła partii Kaczyńskiego na 8 pkt. proc., to znowu nie miałaby z kim rządzić, bo wchłonęła elektorat reszty „antypisu”, lądującego pod progiem. Prawica zaś znowu zdobywa większość – ponad 51 proc. Rządzącym byłoby łatwiej, gdyby startowali z jednej listy, ale wtedy poparcie się nie sumuje aż tak korzystnie.
PiS obiecuje i mobilizuje
W takiej atmosferze Kaczyński organizuje w Katowicach zjazd: 500 stron dokumentów, 120 paneli, 600 gości. Można się śmiać, że za kwestie konstytucyjne odpowiadała Przyłębska, a za media Kania z Kurskim. Oznacza to jednak, że jeśli PiS odzyska władzę, obuchem potraktuje media publiczne, sędziów, a na dokładkę lekarzy; tych ostatnich ku ponurej satysfakcji niejednego pacjenta, któremu za chwilę NFZ – płacący krocie szpitalom za zabiegi – przesunie termin operacji.
To główne pola konfrontacji, ale w tle pojawiają się kolejne plany okiełznania demokracji, jaką znamy. PiS chce systemu kanclerskiego albo prezydenckiego, z jasnym ośrodkiem decyzyjnym władzy wykonawczej. Spodziewany jest też kurs antyzachodni i antyunijny.
Droga do realizacji tych planów ma być okupiona programami drenującymi budżet: 40 tys. zł za pierwsze dziecko, 100 tys. za trzecie, oraz 500 zł dla każdego Polaka. Bardzo to populistyczne, ale zarazem konkretne i łatwe do ubrania w hasła. Na dodatek: „jak PiS coś obiecuje, to dowozi”.
KO w kosmosie
Tak myśli wielu wyborców, także tych, którzy czują zawód, patrząc na poziom realizacji „stu konkretów” KO. I dlatego jej sobotnia konwencja zjednoczeniowa była tak ważna. Mimo że zjazd nie miał wielkiego rozmachu, to sam Tusk przypominał siebie z jesieni 2023 r. i dobrze punktował niebezpieczeństwa powrotu PiS do władzy.
Tylko czy skusi Polaków, mówiąc o „polskiej obecności w kosmosie” i centrum operacji satelitarnych? Na razie, jeśli PiS miałby się o coś przewrócić, to raczej nie o plany KO, ale o wewnętrzne walki, możliwe spory z prezydentem i bzdury wygadywane przez własnych radykałów.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.



















