Kongresowa sobota KO i PiS. Pieniądze kontra kosmos

PiS chce systemu kanclerskiego albo prezydenckiego, z jasnym ośrodkiem decyzyjnym władzy wykonawczej. To już nie będzie demokracja, jaką znamy.
Czyta się kilka minut
Donald Tusk podczas konwencji zjednoczeniowej Koalicji Obywatelskiej. Warszawa, 25 października 2025 r. // Fot. Paweł Wodzyński / East News
Donald Tusk podczas konwencji zjednoczeniowej Koalicji Obywatelskiej. Warszawa, 25 października 2025 r. // Fot. Paweł Wodzyński / East News

Sobotnie kongresy polskiego duopolu odbyły się w cieniu zaskakujących sondaży. W badaniu CBOS prowadzi KO (28,4 proc.), ale partia premiera Tuska nie ma powodów do radości, bo „utopiła” pod progiem wszystkich swych koalicjantów. Tymczasem prawica (PiS, Konfederacja, Braun) zbiera nad progiem 43,9 proc. poparcia. 

Z kolei w badaniu OGB Koalicja Obywatelska zgarnia aż 38,1 proc., niemal jak PiS za najlepszych lat, ale ma podobny problem – choć odskoczyła partii Kaczyńskiego na 8 pkt. proc., to znowu nie miałaby z kim rządzić, bo wchłonęła elektorat reszty „antypisu”, lądującego pod progiem. Prawica zaś znowu zdobywa większość – ponad 51 proc. Rządzącym byłoby łatwiej, gdyby startowali z jednej listy, ale wtedy poparcie się nie sumuje aż tak korzystnie.

PiS obiecuje i mobilizuje

W takiej atmosferze Kaczyński organizuje w Katowicach zjazd: 500 stron dokumentów, 120 paneli, 600 gości. Można się śmiać, że za kwestie konstytucyjne odpowiadała Przyłębska, a za media Kania z Kurskim. Oznacza to jednak, że jeśli PiS odzyska władzę, obuchem potraktuje media publiczne, sędziów, a na dokładkę lekarzy; tych ostatnich ku ponurej satysfakcji niejednego pacjenta, któremu za chwilę NFZ – płacący krocie szpitalom za zabiegi – przesunie termin operacji.

To główne pola konfrontacji, ale w tle pojawiają się kolejne plany okiełznania demokracji, jaką znamy. PiS chce systemu kanclerskiego albo prezydenckiego, z jasnym ośrodkiem decyzyjnym władzy wykonawczej. Spodziewany jest też kurs antyzachodni i antyunijny.

Droga do realizacji tych planów ma być okupiona programami drenującymi budżet: 40 tys. zł za pierwsze dziecko, 100 tys. za trzecie, oraz 500 zł dla każdego Polaka. Bardzo to populistyczne, ale zarazem konkretne i łatwe do ubrania w hasła. Na dodatek: „jak PiS coś obiecuje, to dowozi”.

KO w kosmosie

Tak myśli wielu wyborców, także tych, którzy czują zawód, patrząc na poziom realizacji „stu konkretów” KO. I dlatego jej sobotnia konwencja zjednoczeniowa była tak ważna. Mimo że zjazd nie miał wielkiego rozmachu, to sam Tusk przypominał siebie z jesieni 2023 r. i dobrze punktował niebezpieczeństwa powrotu PiS do władzy. 

Tylko czy skusi Polaków, mówiąc o „polskiej obecności w kosmosie” i centrum operacji satelitarnych? Na razie, jeśli PiS miałby się o coś przewrócić, to raczej nie o plany KO, ale o wewnętrzne walki, możliwe spory z prezydentem i bzdury wygadywane przez własnych radykałów.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Jerzy Skakun dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 44/2025

W druku ukazał się pod tytułem: Kasa i kosmos