To nie jest film o poszukiwaniu prawdy objawionej o najsłynniejszym bardzie naszych czasów – ani tej faktograficznej, ani psychologicznej. Kino chyba już pogodziło się z tym, że Bob Dylan chciałby na zawsze pozostać „kompletnie nieznany”. Najlepiej wyraził ten kamuflaż Todd Haynes w filmie „I’m Not There. Gdzie indziej jestem” (2007; rolę muzyka powierzył aż sześciorgu odtwórcom, włączając w to afroamerykańskiego chłopca i Cate Blanchett).
Co pokazuje film „Kompletnie nieznany”
Kiedy wypuszczano informację, że za chwilę wcieli się w tę postać Timothée Chalamet, a internet zalewały zdjęcia młodego aktora wystylizowanego na Dylana, ten apetyt na „prawdę” jeszcze bardziej się zaostrzał. Powstał tymczasem film, w którym mityczne narodziny gwiazdy stają się jednocześnie antygwiazdorskim manifestem. Dostajemy opowieść o tym, jak nikomu wcześniej nieznany dwudziestolatek z Minnesoty pokazał światu, co to właściwie znaczy, że jedynie toczący się kamień nie porasta mchem. I że przysłowie to mówi coś o nagrodzie i zarazem o życiowej cenie.
- „KOMPLETNIE NIEZNANY” („A Complete Unknown”) – reż. James Mangold. Prod. USA 2024. Disney, Premiery CANAL+, Megogo, Player, Play Now, Apple TV, Rakuten TV, Prime Video.
W filmie „Kompletnie nieznany” oglądamy dość prostą historię, rozpoczynającą się przyjazdem niejakiego Roberta Zimmermana do Nowego Jorku w 1961 roku. A zwieńczoną jego legendarnym występem na festiwalu w Newport cztery lata później, kiedy to „zdradził” folkowych wyznawców elektryfikując swoje brzmienie.
Fabuła często idzie na skróty, ślizga się po powierzchni, naciąga fakty i nagina czasoprzestrzeń, ma za to piękną klamrę w postaci szpitalnych odwiedzin Dylana u swojego idola, jakim był Woody Guthrie. Ale sam scenariusz oraz mimetyczna kreacja Chalameta (w gruncie rzeczy wcale nie aż tak podobnego do oryginału) są na tyle zdyscyplinowane, że nie przykrywają anegdotą samej muzyki.
Bob Dylan jako enigma
Wszak „dobra piosenka czyni dobro”, tym bardziej gdy na ekranie jest dobrze wykonana przez aktora. Podobnie zresztą spisała się Monica Barbaro grająca Joan Baez i Edward Norton jako Pete Seeger, wczesny mentor Dylana. Gęsty klimat muzyczno-międzyludzki to zawsze jakaś rekompensata w filmie, którego główny bohater do końca będzie enigmą, całą jego charyzmą zaś wydaje się ostentacyjny brak charyzmy.
James Mangold, współscenarzysta i reżyser tego filmu, jest w kinie sprawdzonym rzemieślnikiem, twórcą „Przerwanej lekcji muzyki” (1999) i „Le Mans’66” (2019), lecz przede wszystkim „Spaceru po linie” (2005) o Johnnym Cashu – postaci pojawiającej się też w nowym filmie.
Tym razem nie podąża utartą trajektorią kariery w amerykańskim show-biznesie. Zatrzymuje się na samym początku, kiedy to przed Dylanem była jeszcze długa droga, żeby stać się dzisiejszą ikoną – śpiewającym Szekspirem, politycznym rebeliantem, literackim noblistą.
„Kompletnie nieznany” jest wielkim przegranym Oscarów
Znając jednak kolejne rozdziały jego życiorysu, możemy smakować właśnie ten unikalny moment, kiedy nie tylko czyjaś indywidualna kariera, ale i historia muzyki czy w ogóle XX-wiecznej kultury przestawia swoją zwrotnicę.
Mangold opowiada o tym z lekkością, bez namaszczenia i wielkich emocji, co być może było artystyczną ceną tego filmu, wielkiego przegranego tegorocznych Oscarów, pomimo ośmiu nominacji, w tym dla wspomnianej aktorskiej trójki.
„Kompletnie nieznany” to również opowieść o artystycznym ego, która nie zabiega o łatwe rozgrzeszenie dla bohatera, nawet w imię rodzącego się na naszych oczach geniuszu i kulturowej rewolucji. Pochwala bunt przeciwko kreowaniu wizerunków, jakkolwiek nie ukrywa, że skrytość i niepochwytność łatwo zamienia się w jeszcze jedną (auto)kreację.
Ortodoksyjni dylanofile mogą widzieć w takim pomyśle na film zawłaszczenie postaci, bo poprzez nią mówi się w gruncie rzeczy o czymś innym, na przykład o nieuchronności zmiany. Łatwo też zarzucić reżyserowi zawarte już w tytule asekuranctwo. A on po prostu opowiada nam dobrą historię i daje wybrzmieć prawie dwóm tuzinom bardzo dobrych piosenek.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.



















