Film „Testament Ann Lee”. Zmysłowa historia XVIII-wiecznej mistyczki

Roztańczone i rozśpiewane dzieło Mony Fastvold wyróżnia się oryginalnym dotknięciem – jako opowieść o kobiecie, która rzuciła wyzwanie wszelkim porządkom, z biologią i religią na czele.
w cyklu CO OBEJRZEĆ W WEEKEND
Czyta się kilka minut
Amanda Seyfried w scenie z filmu „Testament Ann Lee”, reż. Mona Fastvold, Wielka Brytania/USA 2025 r. // materiały prasowe Canal+
Amanda Seyfried w scenie z filmu „Testament Ann Lee”, reż. Mona Fastvold, Wielka Brytania/USA 2025 r. // materiały prasowe Canal+

Wiele było powodów, dla których pochodząca z Norwegii reżyserka Mona Fastvold sięgnęła po biografię angielskiej reformatorki religijnej sprzed dwóch i pół wieku. Przede wszystkim chciała ją „odpomnieć”, widząc w niej jeszcze jedną niezwyczajną kobietę wygumkowaną z głównych kart historii. 

Tym większe wrażenie zrobiło na twórczyni „Testamentu Ann Lee” materialne i niematerialne dziedzictwo, jakie pozostawili po sobie tak zwani szejkersi. Czyli sekta założona przez tytułową bohaterkę w Manchesterze i stamtąd przeniesiona na Nowy Kontynent. Rzemiosło meblarskie, uprawiane przez Zjednoczone Towarzystwo Wyznawców Powtórnego Przyjścia Chrystusa (jak brzmiała potem pełna nazwa grupy), zainspirowało swą surową prostotą projektantów z Bauhausu czy nawet… IKEI

Do reżyserki przemówiły także szejkerskie hymny religijne – ich osobliwa rytmika stała się podstawą dla filmowej choreografii będącej, na równi ze śpiewem, ekstatyczną modlitwą.

Co przyciągnęło wyznawców Ann Lee

Powstał z tego film, który formułę bliską „żywotom świętych” wypełnia materią nieokiełznaną i tajemniczą, tak bowiem wyglądała aktywność niepiśmiennej przywódczyni, zmarłej w 1784 roku w wieku czterdziestu ośmiu lat. 

Oglądamy ją na przestrzeni całego dorosłego życia, od kiedy uduchowiona dziewczyna, związana z ruchem kwakrów, doznaje objawienia i wierzy, że wciela się w nią Chrystus. Jako Matka Ann skupia wokół siebie rodzinę i znajomych, a po wyjeździe z misją do Ameryki grupa jej „wyznawców” będzie liczyć kilka tysięcy. Przyciągnie ich radykalna filozofia życia – egalitarna, pacyfistyczna, oporna wobec materialnych i cielesnych ciągot, skoncentrowana na ciężkiej pracy u podstaw. 

Pierwszą rzeczą, która oburzy Ann po przybyciu do Nowego Jorku, będzie targ niewolników, pacyfizm zaś okaże się szczególnie problematyczny w czasie wojny Stanów Zjednoczonych o niepodległość. Najtrudniejszą próbą, szczególnie dla najbliższych Lee, stanie się obyczajowa surowość. 

Mistrzowska rola Amandy Seyfried

Trzeba przyznać, że Amanda Seyfried ma tutaj rolę popisową. Ofiary seksualnej traumy i czterokrotnie „osieroconej” matki. Kobiety, która rezygnuje z ziemskich rozkoszy, zdeterminowanej osadniczki i wreszcie dojrzałej wiekiem liderki, obarczonej odpowiedzialnością za swą społeczność.

Jako „niewiasta” i zarazem „bluźnierczyni” staje się dla wielu podwójnym wrogiem. I amerykańska gwiazda z dużym poświeceniem odtwarza swoją Ann, bez hieratycznych póz, za to w całej jej cielesności, w morderczych zmaganiach z duchem i materią. Czuje się je non stop – gdy Lee z zapałem ewangelizuje, cierpi katusze albo tańczy w ekstazie z charakterystyczną dla szejkersów trzęsawką. 

Genialny kompozytor Daniel Blumberg przerobił tradycyjną muzykę „trzęsących się kwakrów” na bardziej współczesne i „organiczne” brzmienia, wzmacniając tym samym gorączkową aurę filmu. Znamy go już zresztą z oscarowej ścieżki dźwiękowej do filmu „The Brutalist” w reżyserii Brady’ego Corbeta, partnera Fastvold w życiu i przy filmach.

Często piszą razem scenariusze i łatwo się dopatrzyć w „Testamencie Ann Lee” znanego już skądinąd szerokiego gestu w sposobie prowadzenia narracji. Oraz podobnie krytycznej nuty w opowieści o zbrutalizowanym świecie, dla niepoznaki ubranym w starodawny kostium. Nie mówiąc o samej bohaterce, zafiksowanej w swojej obsesji aż do samozatracenia, niczym żydowski architekt z filmu Corbeta. 

Film łączący różne porządki

Jednak roztańczone i rozśpiewane dzieło Fastvold, z pewnością nieironiczne, bo zrobione także z jakiejś tęsknoty za utopią, wyróżnia się oryginalnym dotknięciem – jako zmysłowa i frenetyczna opowieść o kobiecie, która rzuciła wyzwanie wszelkim porządkom, z biologią i religią na czele. A jeśli film bywa chwilami męczący, to dlatego, że przez ponad dwie godziny sam próbuje łączyć porządki bardzo różne: hagiograficzną samodyscyplinę z wizualno-muzycznym ekscesem.

TESTAMENT ANN LEE („The Testament of Ann Lee”) – reż. Mona Fastvold. Prod. Wielka Brytania/USA 2025. Disney, megogo, Prime Video, Pilot, Player, Apple TV, CANAL+ Vod, Rakuten, Play Now. 

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29,90 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz
1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł