Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Kolory wielkich liczb

Kolory wielkich liczb

14.12.2010
Czyta się kilka minut
Autor, dotknięty syndromem Aspergera - łagodną formą autyzmu - ma kłopoty z nawiązaniem międzyludzkich relacji. Jednocześnie pokazuje swój bogaty, osobny świat, w którym matematyka staje się źródłem estetycznej przyjemności.
D

Daniel Tammet ma syndrom Aspergera - wyodrębnioną dopiero w 1994 roku stosunkowo łagodną formę autyzmu. Jako dziecko nie nawiązywał kontaktów z rówieśnikami i wcale się tym nie przejmował. Brakowało mu koordynacji ruchowej, miał kłopoty z odróżnianiem lewej strony od prawej i wiązaniem sznurówek. Nawet mycie zębów sprawiało mu trudność bliską tortury.

Daniel najbezpieczniej czuje się w znajomym otoczeniu i nie znosi zakłóceń w rutynie dnia. Lubi precyzyjne informacje i fakty. Nie radzi sobie z niedomówieniami, idiomami i aluzjami, nie czyta pomiędzy wierszami, nie zdaje sobie sprawy, że jego rozmówca nudzi się albo jest poirytowany. Dopiero jako dorosły człowiek Daniel nauczył się nawiązywać kontakt wzrokowy i zapamiętał, że kiedy ktoś skarży się na kiepski dzień, należy wyrazić zainteresowanie i wysłuchać jego opowieści. Daniel to wie, ale tego nie czuje.

Jednocześnie, być może za sprawą silnego ataku epilepsji w dzieciństwie, Daniel jest obdarzony rzadkim syndromem sawanta. W jego głowie litery, słowa, liczby przybierają kolory i kształty. Są żółte i niebieskie, ciepłe i chłodne, chude, duże albo małe. Zdolności synestetyczne pozwalają na wykonywanie w pamięci skomplikowanych obliczeń czy też przyswajanie sobie ogromnej ilości abstrakcyjnych danych. Daniel Tammet pobił rekord Europy, zapamiętując liczbę pi z dokładnością do ponad 22 500 miejsc po przecinku. Ale Daniel nie jest człowiekiem-kalkulatorem, obdarzonym aberracyjną, mechaniczną zdolnością. Świat liczb jest dla niego źródłem estetycznych uniesień, emocji, przyjemności.

Trzeba uwierzyć mu na słowo, kiedy tłumaczy, że liczba pi jest dla niego piękna sama w sobie, jak Mona Liza czy symfonia Mozarta. Daniel "urodził się pewnego błękitnego dnia" - była to środa, bo także dni tygodnia są dla niego kolorowe. W mgnieniu oka potrafi określić, jakiego dnia miała miejsce bitwa pod Grunwaldem czy upadek Bastylii. W ciągu tygodnia jest w stanie opanować nowy język i prowadzić w nim swobodną rozmowę. Natychmiast odkrywa związki pomiędzy słowami i z łatwością przyswaja sobie struktury gramatyczne; pewne trudności sprawiają mu jednak pojęcia abstrakcyjne: aby zrozumieć wyraz "złożoność", musi wyobrazić sobie coś konkretnego, jak na przykład spleciony z wielu pasm włosów warkocz. Talent Daniela dotyczy faktów, dat, konkretów. Mało kto miałby z nim szansę w rywalizacji, a on nie rozumie, że miło jest pozwolić wygrać słabszemu.

Nie jest łatwo wejść w świat drugiego człowieka. Dla Daniela jest to prawie niemożliwe, mimo że jak każdy ma wiele uczuć, pragnień, emocji. Jego wspomnienia nie składają się jednak na przygnębiającą historię choroby. Daniel Tammet opowiada o próbach nawiązania międzyludzkich relacji, w których nic nie jest dla niego oczywiste. Jednocześnie pokazuje swój bogaty, wielobarwny, osobny świat. Opowiada o tylko jemu dostępnych przeżyciach i radościach, ale także o powolnym uświadamianiu sobie swojej inności i stopniowym wychodzeniu z izolacji.

Daniela uspokaja liczenie: ludzi, kropek na posadzce, drzew. Jako dziecko lubił fakturę dywanu, gładką i błyszczącą powierzchnię ulotek reklamowych, okrągłe kasztany. Długie godziny spędzał w swoim pokoju, zatopiony w rozmyślaniach, obliczeniach, kontemplacji. Nie odczuwał samotności, młodszy brat był dla niego "dodatkową parą rąk" do zbierania kasztanów. Daniel wymyślił własny język, grę karcianą, a nawet przyjaciółkę, stuletnią Anne. Próby kontaktu z innymi dziećmi kończyły się dla niego sromotną porażką - Daniel myślał, że rozmowa polega na opowiadaniu o tym, co najbardziej go interesuje. Do dziś niełatwo mu słuchać innych, nawet kiedy bardzo się stara, gdzieś wyparowuje skupienie albo docierają same zdania, lecz umyka ich sens. W czasach szkolnych Danielowi zdarzało się niespodziewanie kogoś dotknąć, zanim zrozumiał, że należy uszanować prywatną przestrzeń innych ludzi. Nic dziwnego, że porażką zakończyło się pierwsze zakochanie w szkolnym koledze.

W końcu jednak nadeszło przejaśnienie. W szkole pojawił się Babak, syn irańskich uchodźców, z którym Daniela łączyła fascynacja matematyką, a także rodzaj inności. Osobny był także poznany w szkole średniej Rehan, kochający poezję, nieśmiały chłopiec hinduskiego pochodzenia. Po maturze Daniel wyjechał jako wolontariusz do Kowna. To nie była zwykła Bildungsreise, jaką często podejmują młodzi Europejczycy u progu dorosłego życia. Wymagający ścisłej rutyny, boleśnie reagujący na każdą zmianę Daniel przeżył rok w obcym mieście. Pracował jako lektor angielskiego, a sam błyskawicznie opanował litewski; znalazł przyjaciół i zgłosił się do stowarzyszenia gejów.

Po powrocie Daniel spotka Neila - odkryje miłość i głęboką przyjaźń. Wzruszająco opisuje nową dla siebie przestrzeń budowania więzi, związku. Nie jest to łatwe dla kogoś, komu przykrość sprawia lekkie, czułe dotknięcie, a prawdziwą burzę emocji wywołuje upuszczenie łyżki czy też nagła wizyta sąsiada.

Na tym nie koniec, to nie jest jeszcze prawdziwy happy end. Ponieważ trudności komunikacyjne uniemożliwiły mu znalezienie stałej pracy, Daniel opracował stronę internetową do nauki języków obcych. Wprowadził oparte na własnych doświadczeniach nowatorskie metody nauczania. Rekordowy wyczyn z liczbą pi zwrócił nań uwagę naukowców i mediów. Daniel stał się bohaterem filmu dokumentalnego "Brainman" (tytuł nawiązuje do nagrodzonego Oskarem filmu "Rain man"). Został także zaproszony do popularnego amerykańskiego programu telewizyjnego.

Jednak nie rozgłos sprawił Danielowi największą radość, lecz to, że jest w stanie samodzielnie podróżować, kontaktować się z ludźmi, a nawet występować publicznie. "To było najdziwniejsze: te same zdolności, które w dzieciństwie i młodości oddzieliły mnie od rówieśników, w życiu dorosłym właściwie pomogły mi nawiązać kontakt z innymi ludźmi i zawrzeć nowe przyjaźnie". Opowieść Daniela Tammeta to pocieszenie, a nawet wyzwanie dla tych, którzy narzekają na chorobę samotności.

Daniel Tammet, Urodziłem się pewnego błękitnego dnia. Pamiętniki nadzwyczajnego umysłu z zespołem Aspergera, tłum. Małgorzata Mysiorska, Wołowiec 2010, Wydawnictwo Czarne

Czytasz ten tekst bezpłatnie, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum
Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]