Reklama

Kłopoty z ks. Międlarem dopiero się zaczną

Kłopoty z ks. Międlarem dopiero się zaczną

28.09.2016
Czyta się kilka minut
Wygląda na to, że należy się spodziewać eskalacji działań ks. Międlara. Łatwo sobie np. wyobrazić mszę polową z pochodniami i emblematami nacjonalistycznymi oraz z brutalnymi hasłami wiecowymi zamiast homilii.
Artur Sporniak
Artur Sporniak. Fot: Grażyna Makara/TP
J

Jaka jest sytuacja prawna ks. Jacka Międlara w Kościele po opuszczeniu przez niego zakonu? „Tygodnik” zapytał o to ks. Piotra Majera – kanclerza krakowskiej kurii i wykładowcę prawa kanonicznego na Uniwersytecie Papieskim Jana Pawła II.

Samozwańczy duszpasterz środowisk nacjonalistycznych i narodowych ks. Jacek Międlar 26 września opuścił zgromadzenie Księży Misjonarzy św. Wincentego a Paulo. Jego decyzję potwierdził wizytator zgromadzenia księży misjonarzy, ks. Kryspin Banko.

Opuszczając swoje zgromadzenie, duchowny złamał ślub posłuszeństwa. Nie oznacza to, że automatycznie przestał być misjonarzem. Teoretycznie może otrzymać tzw. indult odejścia, o ile znalazłby biskupa, który by go zechciał przyjąć. Bardziej prawdopodobna jest jednak perspektywa wydalenia ze zgromadzenia. Procedura wydalenia jest wieloetapowa. Najpierw przełożony wyższy (wizytator zgromadzenia księży misjonarzy) musi upomnieć na piśmie lub w obecności dwóch świadków nieposłusznego zakonnika. Po upływie przynajmniej 15 dni i po konsultacjach z radą prowincji przełożony wyższy przekazuje sprawę do przełożonego generalnego zakonu. Ten także po konsultacjach ze swoją radą wydaje dekret o wydaleniu zakonnika. Dokument nabiera mocy prawnej dopiero po zatwierdzeniu przez Watykan, co może potrwać kilka miesięcy. Wcześniej jednak nieposłuszny kapłan może, a nawet powinien być suspendowany (zawieszony) przez swego przełożonego.

Ks. Majer zwraca uwagę, że ks. Międlar nadal pozostaje duchownym. Zgodnie z kanonem 701 kodeksu prawa kanonicznego wydalona osoba przestaje być zakonnikiem (ustają jej prawa i obowiązki związane z profesją zakonną). Jeśli jednak jest kapłanem, nie może wykonywać święceń, dopóki nie znajdzie biskupa, który zgodzi się takiego księdza „tułacza” przyjąć. Do tego czasu nie może on odprawiać mszy, ani spowiadać. – Gdyby to jednak czynił – mówi ks. Majer – msza byłaby sprawowana niegodziwie, a spowiedź – nieważnie. Mam jednak nadzieję, że ksiądz Międlar nie będzie tak nierozsądny – dodaje kanonista.

Agresywne wezwania, które ks. Międlar zamieścił na Twitterze informując o swoim odejściu z zakonu, nie napawają jednak optymistycznie: „Jesteśmy na wojnie dobra ze złem. Również ze złem, które zamieszkało w licznych pałacach biskupich. Publicznie oświadczam, że prędzej umrę niż wyrzeknę się Chrystusa, Ojczyzny i troski o Święty Kościół Katolicki, do którego przynależę i przynależeć będę. Katolicy, narodowcy, patrioci! Weźmy sprawy w swoje ręce! Będąc prawdziwie zaangażowani, nie ulegając diabelskim naciskom, żywię nadzieję, że niebawem przyjdzie nam się cieszyć ze Wspólnoty Chrystusa, wolnej od gejowskiego i talmudycznego – mającego nas za »niewolników« i »robactwo« i dążącego do totalnej destrukcji cywilizacji chrześcijańskiej – kąkolu”.

Wygląda na to, że raczej należy się spodziewać eskalacji działań ks. Jacka Międlara. Łatwo sobie np. wyobrazić mszę polową z pochodniami i emblematami nacjonalistycznymi oraz z brutalnymi hasłami wiecowymi zamiast homilii.

– Msza sprawowana wbrew przepisom kościelnym jest przestępstwem. Ukarać za nie ma prawo biskup miejsca, w którym takie przestępstwo zostało dokonane. Dyscyplinować takiego kapłana może także biskup jego miejsca zamieszkania – wyjaśnia ks. Majer. Krakowski kanonista przyznaje jednak, że obecnie takie dyscyplinowanie jest trudniejsze niż dyscyplinowanie księdza w zgromadzeniu.
– Zawsze może interweniować Stolica Apostolska – łącznie z wydaleniem duchownego do stanu świeckiego. Ktoś jednak musiałby o działalności takiego księdza Watykan poinformować – podsumowuje ks. Majer.

Na pytanie: kto? – kanonista odpowiada: – Każdy wierny.

CZYTAJ TAKŻE:

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Kierownik działu Wiara w „Tygodniku Powszechnym”. Ur. 1966 r., absolwent Wydziału Mechanicznego AGH, studiował filozofię na Papieskiej Akademii Teologicznej w Krakowie i teologię w Kolegium...

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Ręce i nogi opadają.

To niestety może zadziałać jedynie jako szkolna reprymenda na nieuleczalnego wandala, któremu przewracanie koszy na trotuarze sprawia prawdziwą frajdę. Prawo (teoretycznie) zwalcza skrajności, już w tej chwili, jako (i w zasadzie) osoba publiczna, na podstawie nienawistnych wypowiedzi (pisemnie, wypowiedź wideo) w stosunku do mniejszości i innej religii, ks. Międlar powinien ponieść odpowiedzialność karną. Wyobraźmy sobie przynajmniej jednego takiego "patriotę" w każdym większym mieście, i zacznę bać się wychodzić na wieczorne spacery… nie spełniając "norm wszechpolaków"

Spokojnie, w każdym większym mieście są setki ludzi podobnych do ks. Międlara, a nie tylko jeden. A jeśli do tej pory tego nie odczułeś, to znaczy, że jednak albo spełniasz ich "normy", albo ich niespełnianie przez Ciebie nie jest na pierwszy rzut oka widoczne.

Jeden taki, mały, stając na podwyższeniu posiał wiatr. Czyżby już zanosiło się na burzę? Powiadają też: "Kto wywołuje zamęt, niezgodę, może sam paść ofiarą swoich poczynań". To przestroga dla tego biedaka, który nie wie co czyni. Dla nas postronnych nie mam żadnego powiedzenia ale faktycznie: ręce i nogi opadają...

albo on jest psychicznie chory, albo wielkim manipulatorem, wyrachowanym tak wielkim, jak szczyty Himalajów. Analizowanie jego osobowości jest zajęciem kontrproduktywnym, zatem jest bez sensu. Małe sprostowanie: raczej psychopata. Zgromadzenie już dawno powinno się z nim rozstać. A tak pozwalano na sianie zgorszenia.

Prawdopodobnie przystanie do lefebrystów albo sedewakantystów i pozostanie ich samozwańczym księdzem albo powoła jakąś swoją sektę. Najlepiej dla niego jednak by było w tej sytuacji by wrócił do życia świeckiego, poszukał sobie jakiejś ciekawej i uczciwej pracy, założył rodzinę, przeszłoby mu to całe faszyzowanie.

Czy uważacie Państwo, że w przypadku naszego Kościoła, możemy już mówić o narodowo - przaśno - smoleńskiej sekcie?

Tak.

Widać jej jej początki. Odnotowuję jednak jeden mocny głos rozsądku [bp opolski]

Wygląda na to, że Międlar po prostu zwariował.
Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]