Reklama

Niebezpieczny lęk księdza Międlara

Niebezpieczny lęk księdza Międlara

28.09.2016
Czyta się kilka minut
Prokuratorzy nie dopatrzyli się niczego złego ani we fragmencie kazania ks. Międlara o „otumanionym pasywnym żydowskim motłochu”, który będzie chciał rzucić patriotów na kolana (a na koniec wypluć), ani też w haśle „zero tolerancji dla żydowskiego tchórzostwa”. W tym samym czasie kapłan odszedł ze Zgromadzenia Księży Misjonarzy.
P
Podwójnego myślowego salta dokonali śledczy białostockiej prokuratury okręgowej, którzy oświadczyli, że ks. Jacek Międlar wcale nie namawiał do nienawiści podczas kwietniowego kazania z okazji rocznicy powstania ONR wygłoszonego w Białymstoku – lecz jedynie odwoływał się do biblijnej historii o Eksodusie. Nie dopatrzyli się niczego złego ani we fragmencie o „otumanionym pasywnym żydowskim motłochu”, który będzie chciał rzucić patriotów na kolana (a na koniec wypluć), ani też w haśle „zero tolerancji dla żydowskiego tchórzostwa”. Śledczy pozostali niewzruszeni nawet wówczas, gdy zadowolony z obrotu sprawy ks. Międlar powtórzył te sformułowania na Twitterze opatrując je historycznym zdjęciem osób w faszystowskim pozdrowieniu. Komentarz wkrótce zniknął. Wątpliwości prokuratury jak nie było, tak nie ma.
 
Być może wszyscy się mylimy. Może to nie jest prosta historia o księdzu-nacjonaliście, którego serce po brzegi wypełnione jest nienawiścią do Innego. Ani o charyzmatycznym kapłanie wiodącym krzepkich patriotów na barykady. 
 
Może pod słowną agresją, tak wątle usprawiedliwianą przez białostocką prokuraturę, kryje się prawdziwy dramat człowieka o lękach tak głębokich, że niemożliwych do okiełznania w inny sposób niż przez postulat agresywnej samoobrony. Kogoś, kto nie tylko nie wie, jak sobie z tym poradzić, ale też umiejętnie gromadzi wokół siebie ludzi, którzy mają podobnie. Kogo żadne procesy sądowe, zakazy od przełożonych czy krytyka mediów nie złamią, bowiem jest głęboko przekonany o swojej nadnaturalnej misji.
 
Paniczny zbiorowy lęk towarzyszył sporej części Polaków po katastrofie smoleńskiej. Zignorowany przez ówczesną partię rządzącą, przyczynił się do poparcia polityki Jarosława Kaczyńskiego i w konsekwencji zapewnił mu podwójne zwycięstwo w kolejnych wyborach. Lęk, który prowadzi do działania grupę skupioną wokół ks. Międlara, może być o wiele poważniejszy w skutkach. Ta grupa nie potrzebuje ram Kościoła – Jacek Międlar pozostanie duchowym przywódcą swoich nacjonalistów także po opuszczeniu Zgromadzenie Księży Misjonarzy. Ich lęk jest niebezpieczny – przewrotnie chowa się pod patriotycznymi hasłami, lecz lada chwila może wyjść na ulice. Nie należy go ignorować.
 
„Nie jestem w stanie łączyć Prawdy i Bożego Słowa z liberalną narracją, w jaką środowiska żydowskie, gejowscy lobbyści, a zatem i moi przełożeni próbowali mnie wpisać” – tymi słowami ks. Międlar uzasadnił na Twitterze swoje odejście z zakonu. W internecie ktoś nazwał go Popiełuszką. Ktoś wezwał do nieposłuszeństwa wobec „żydostwa w Kościele”.
Ktoś jeszcze zamieścił link do informacji o nadejściu Mesjasza.
 

CZYTAJ TAKŻE:

 

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Dziennikarka, korespondentka Tygodnika Powszechnego z Izraela. Interesuje się dialogiem polsko- i chrześcijańsko-żydowskim, historią Żydów aszkenazyjskich i współczesnymi obliczami Izraela...

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Nasi arcywielebni doczekali się tego nacjonalisty w swych szeregach na własne życzenie. Mało tego, z wielu stron czuł poparcie ze strony kolesi po mundurku. Będzie dziać się dalej. A do czego doprowadzi? Jeśli ktoś ma zdrowie i jest psychicznie odporny niech pójdzie obejrzeć film "Wołyń" ( tak strasznie skrzywdzony na festiwalu w Gdyni - według obowiązującego już przekazu). To jest odpowiedź na pytanie do czego prowadzi nacjonalizm. Jeszcze się Błaszczak i spółka doczekają prawdziwych, nie marginalnych (jak twierdzą), wydarzeń z tym tłem. Arcywielebni również.

Kto sieje wiatr, ten zbiera burzę.

Szczerze mówiąc, bał bym się wysyłać ludzi pokroju ks.Międlara na filmy takie jak "Wołyń" (oczywiście - to wolny kraj - wolny wybór). Oczami wyobraźni widzę jego "owczarnię" i tyrady pełne emocji wypełnionymi "innymi" nie Polakami. Przecież to jasne i oczywiste "inni są winni, a życie na Ziemi to sytuacje czarno-białe, nie może być inaczej i basta!" Cóż, wpływ środowiska + aktywne geny (niepotrzebnie, i w nieodpowiednim momencie), bingo!… mamy nacjonalistę.

i umyją ręce po żniwach.
Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]