Klerykalizm Platformy

Ani w trakcie kampanii wyborczej, ani po ogłoszeniu wyników wyborów prezydenckich nikt się nie skarżył na to, żeby w kościele jakiś ksiądz źle się wypowiadał o Jarosławie Kaczyńskim i jego partii. Zdarzyły się natomiast przypadki, że w złym świetle przedstawiano Bronisława Komorowskiego i jego ugrupowanie. Sławomir Nowak, kierujący sztabem wyborczym kandydata PO stwierdził po wyborach, iż "zaangażowanie kleru przeciw nam to istotny agregat nagatywnych sił, z którymi musieliśmy się zmierzyć (...) a Kościół popełnił duży błąd, przekraczając granice zaangażowania politycznego".
Czyta się kilka minut

Również Janusz Palikot uderzył w podobne tony domagając się od swoich partyjnych kolegów zajęcia się duchownymi, a nie nim ("Nie zrzucajcie wszystkiego na Palikota, tylko też się trochę zajmijcie klerem"). Nie zawahał się nawet obwieścić, że "Wygrana Komorowskiego, to wygrana z klerem". Zabrakło mi jeszcze "Niech moc będzie z nami", skoro pojawiły się w tym dyskursie "agregaty negatywnych sił".

Nie dziwi mnie, że wśród niektórych członków PO pojawiała się frustracja postawą pewnej części polskich duchownych; dziwi mnie jednak taki konfrontacyjny styl, i biało-czarny schemat, który dotąd przypisywali przeważnie swoim politycznym konkurentom. Po pierwsze, utrudnia on a nie ułatwia budowanie zgody ponad podziałami nowemu prezydentowi, który w wyborach nie ukrywał, że jest katolikiem; po drugie utwierdza lęki związane z projektem liberalnym wśród katolików uczonych od dziecka, że liberał to Żyd, mason i jezuita (!), po trzecie stygmatyzyje katolików należących bądź sympatyzujących z PO. Jeśli "wygrana Komorowskiego jest "wygraną z klerem", to ja nie czuję się uczestnikiem tej walki. Podobnie jak wielu moich kolegów w koloratkach.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Jerzy Skakun dla „TP”