Kilka słów o klimacie

Kiedy ostatni raz przeżyliśmy coś, co dodało nam skrzydeł? Pogodę podnoszącą na duchu, niebo, pod którym odetchnęło się pełną piersią, atmosferę zbratania, porozumienia nawet bez słów, chęć bycia razem dla potwierdzenia czegoś, co dla wszystkich ważne? Pewnie, to nie może się zdarzać zbyt często. Ale musi pozostawać w zasięgu dostępnych perspektyw, bo tylko wtedy społeczność jest wspólnotą i rokuje wzrost. A teraz mamy nowy kalendarz, wybrzmiały różne zadowolone z siebie podsumowania i zaczynają się kolejne początki. I co?
Czyta się kilka minut

Od paru dni trwają "wymiany zdań" na temat paszkwilu, wydrukowanego jako wstępniak wysokonakładowej gazety. Wzięło już w nich udział sporo ludzi z poważnymi nazwiskami, tylko że z paszkwilu poza dawką jadu strzykniętą pod wyraźnym adresem nic sensownego wyniknąć nie może. Dokonała się też zmiana na stanowisku prezesa jednej z najważniejszych dla państwa instytucji - i zamiast oczywistych w takiej sytuacji słów wdzięczności za dokonania było milczenie władz i głupie słowa pogardy ze strony tych, którzy nigdy nic dla Polski nie zrobią, bo ich na to nie stać, a pluć mogą, więc plują. Żeby zaś zająć uwagę społeczeństwa przygnębionego niezrozumiałymi wydarzeniami w stołecznej katedrze w pierwszą niedzielę roku, władze zapowiedziały uroczyście wielki zamysł rozliczeniowy z siłami starego porządku. "Mocne uderzenie", nowe weryfikacje, odbieranie przywilejów, pociąganie do odpowiedzialności na wielu, wielu polach.

Felieton nie jest od roztrząsania meritum spraw tak poważnych, złożonych i trudnych. Ma tylko odnotować "kilka słów o klimacie". Tym, w którym w przyjaznej dla społeczeństwa aurze będzie się chciało żyć, wstawać do pracy, rodzić dzieci, mieć nowe pomysły, śmiać się i śpiewać. Jady spluwane w stronę wrogów (koniecznie widać potrzebnych) na pewno na nic się tu zdadzą. Mądra wdzięczność za zasługi oddane wspólnocie dodałaby skrzydeł, ale chamska pogarda dla wielkości tylko je podetnie. Wreszcie owe rozliczenia, nawet najbardziej umotywowane, też budzą pytania. Ot choćby takie: czy zwykłemu Kowalskiemu, zatroskanemu o leczenie dzieci i o niemalejący podatek od własnej firmy, doprawdy doda chęci do pracy, rozjaśni horyzont, a bodaj ulgę przyniesie świadomość, że komuś tam emeryturę wreszcie obcięto tak, żeby go na nic stać nie było? I my sprawiedliwi odetchniemy wtedy pod rozjaśnionym niebem piersią nareszcie pełną?

To tylko pytanie. O klimat oczywiście.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 04/2007