Reklama

Kardynał Becciu bez szans

Kardynał Becciu bez szans

28.09.2020
Czyta się kilka minut
„Byłem przyjacielem papieża do godz. 18:02” – powiedział kard. Angelo Becciu, jeden z najbliższych współpracowników Franciszka, prefekt Kongregacji ds. Kanonizacyjnych, w czwartek wieczorem niespodziewanie zdymisjonowany i pozbawiony wszystkich „praw i obowiązków kardynała”.
Kardynał Angelo Becciu, Watykan, 28 czerwca 2018 r. / FOT. ANDREAS SOLARO /AFP/EAST NEWS
W

W latach 2011-2018 był substytutem w Sekretariacie Stanu (czyli watykańskim ministrem spraw wewnętrznych). To jemu podlegało specjalne konto, na które trafiały pieniądze ze „świętopietrza” – nadsyłane z całego świata ofiary na cele charytatywne. Rok temu media ujawniły, że za czasów Becciu środki te lokowano w podejrzanych funduszach inwestycyjnych i luksusowych nieruchomościach. Informacje o zakupie udziałów w londyńskiej willi rozzłościły papieża Franciszka – do zrobienia porządków powołał „ludzi z zewnątrz”, którzy objęli kierownictwo w sekretariacie ekonomicznym, wymiarze sprawiedliwości i agencji informacji finansowej. Śledztwo nabrało tempa: przeprowadzono rewizję w biurach Sekretariatu Stanu, poleciały głowy ważnych urzędników, jeden z włoskich biznesmenów, organizujący finansowe przekręty (które przynosiły zyski wszystkim, tylko nie Watykanowi), trafił nawet na kilka dni do watykańskiego aresztu. Spodziewano się, że zdobyte w ten sposób dowody będą obciążać kard. Becciu. Ale nawet gdyby roczne śledztwo dobiegło końca i były substytut usłyszał zarzuty, po których musiałby podać się do dymisji, trudno zrozumieć powód, dla którego tę wiadomość przekazano w pilnym komunikacie, ogłoszonym tuż po wyjściu kardynała od papieża. Co stało na przeszkodzie, by poczekać z nią do kolejnego dnia i wydrukować, jak zwykle w takich sytuacjach, w wydawanym codziennie w południe biuletynie prasowym, publikującym informacje o wszystkich decyzjach papieża? 

Wszystko wskazuje, że przyczyną było dziennikarskie śledztwo tygodnika „L’Espresso”. Dziennikarze zdobyli dowody – znane oczywiście również watykańskim śledczym – na wielomilionowe kwoty transferowane z watykańskiego konta do firm prowadzonych przez braci kardynała na Sardynii (jeden produkuje meble, drugi piwo, trzeci zarządza spółdzielnią współpracującą z lokalnym Caritasem). Planowany do niedzielnego wydania artykuł miał być zapowiadany w mediach już od piątkowego poranka. Uprzedzająca reakcja Watykanu była próbą rozbrojenia medialnej bomby. 

Na zwołanej naprędce konferencji prasowej (nie mniej zaskakującej niż sama dymisja – nie było zwyczaju, by odwoływani hierarchowie komentowali publicznie decyzję papieża i tłumaczyli, co było jej przyczyną) kard. Becciu zapewniał o swej niewinności. Tłumaczył, że pieniądze wypłacane jego braciom były zapłatą za wykonane usługi (np. meble czy drzwi do nuncjatur, w których pracował) czy też dotacją na działalność charytatywną sardyńskiego Caritasu. Wyjaśniając niektóre z opisanych przez dziennikarzy transfery, a pomijając inne, groził dziennikarzom sądem, a także sugerował, że papież „został zmanipulowany”, co chętnie by mu sam wyjaśnił, gdyby dostał taką szansę. Ale na to się nie zanosi. 

Szokujące wydarzenia z końca tygodnia obnażają kilka ważnych mechanizmów, dotąd skrzętnie ukrywanych, działania wielu kościelnych instytucji, dla których rzymska kuria jest wzorcowym przykładem. Wszystkie one zazębiają się i wzajemnie nakręcają. 

Po pierwsze, całkowicie nietransparentne procesy finansowe. Brak jawności zawsze służy ukrywaniu korupcji, praniu brudnych pieniędzy, wykorzystywaniu środków niezgodnie z ich przeznaczeniem, niegospodarności i unikaniu odpowiedzialności za błędne albo świadomie szkodliwe decyzje. Konta, których nikt nie kontroluje i na które trafiają nigdzie nie rejestrowane pieniądze czy to z jałmużny, czy przestępstw, brak jasnych procedur postępowania, brak wiedzy – tak z zakresu ekonomii, jak i prawa – która pozwoliłaby na ocenę finansowych przedsięwzięć, brak zaufania do osób z zewnątrz dysponujących taką wiedzą i doświadczeniem, opieranie się jedynie na opinii osób zaufanych, z wąskiego kręgu znajomych, tzw. system kopertowy, czyli przyjmowanie (ale i wypłacanie) pieniędzy bez jakiejkolwiek umowy czy potwierdzenia  – to codzienność wielu parafii, diecezji i, jak widać, także watykańskiej kurii.

Po drugie, traktowanie kariery kościelnej jako sposobu na wygodne życie i wzbogacenia się – nie tylko własne, ale także rodziny i znajomych: protekcja, załatwianie intratnych stanowisk czy zleceń, akceptowanie wielokrotnie zawyżonych stawek za wykonaną pracę, wykorzystywanie pieniędzy kościelnych (czy przeznaczonych na pomoc potrzebującym) dla celów prywatnych.

Po trzecie, walka o władzę i wpływy: intrygi, zawiści, ale też koterie, pochlebstwa i donosicielstwo. Nie bez przyczyny jednym z pierwszych hierarchów, który pogratulował papieżowi decyzji o zdymisjonowaniu kard. Becciu i pozbawieniu go przywilejów był kard. George Pell. Wzajemna niechęć byłego sekretarza ekonomicznego i byłego substytuta nie była dla nikogo w Watykanie tajemnicą. Pell pozwolił sobie kiedyś w obecności papieża nazwać Becciu człowiekiem nieuczciwym, co skończyło się głośną kłótnią i wieloletnią wrogością. Kard. Becciu był jednym z tych, którzy najmocniej przekonywali papieża o konieczności wysłania Pella do Australii, by przed sądem oczyścił się z zarzutów o pedofilię, co skończyło się procesem, wyrokiem 6 lat więzienia, sześciomiesięcznym pobytem w więzieniu, zakończonym dopiero uniewinniającym wyrokiem sądu apelacyjnego. W tym tygodniu kard. Pell wraca do Watykanu.

Trzeba uczciwie przyznać, że dwa z pierwszych mechanizmów papież Franciszek coraz skuteczniej rozbraja – ściągnięcie do Watykanu świeckich specjalistów z zakresu kontroli finansowej i prawa karnego już przynosi rezultaty, surowe potraktowanie kard. Becciu (którego być może jeszcze czeka proces, a w przypadku udowodnienia winy – nawet więzienie) jest przestrogą dla innych. Wprowadzone w tym roku na wiosnę precyzyjne zasady przeprowadzania jawnych przetargów na prace zlecane przez instytucje kurialne oraz zaciśnięcie współpracy z międzynarodowymi instytucjami zwalczającymi korupcję, pranie brudnych pieniędzy i działalność mafijną są tego kolejnym przykładem. 

Trzeci wciąż trzyma się mocno.


CZYTAJ TAKŻE

PAPIEŻ FRANCISZEK MNIEJSZY: Mimo osamotnienia w czasach lockdownu i symptomów katastrofy rewolucja prowokowana przez Bergoglia trwa >>>

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Dziennikarz i fotoedytor „Tygodnika Powszechnego”. Absolwent teatrologii UJ, studiował też historię i kulturę Włoch w ramach stypendium przyznanego przez konsorcjum ICoN zrzeszające kilka...

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

W Watykanie robią porządki po pisowsku: w piątek jesteś dyrektorem, w poniedziałek - już nie. Model pisowski w Kurii? Uważam, że Tygodnik powinien pokusić się o bardziej stanowczą reakcję...

Twoja uwaga o Pis jest ciut nie na miejscu. Świat nie jest dwu kolorowy. Niebiesko-pomarańczowy. Pis-KO. Raczej ten podział w Watykanie nie zachodzi. Chodzenie przez świata z okularami niebiesko-pomarańczowymi jest niebezpieczne. Jedno oko nie dostrzega przedmiotów pomarańczowych, drugie niebieskich. Można wpadać na pomarańczowe słupy i niebieskie skrzynie, kompletnie ich nie dostrzegając. Proponuje dla bezpieczeństwa jednak założyć okulary bardziej przezroczyste. Na zło musi być stanowcza natychmiastowa reakcja. Zło jest jak rak, trzeba od razu wycinać bo się namnaża. Więc miło się czyta, że była natychmiastowa reakcja. Choć pytanie czy "natychmiastowa" nie była związana z artykułem, który miał się ukazać.

"traktowanie kariery kościelnej jako sposobu na wygodne życie i wzbogacenia się – nie tylko własne, ale także rodziny i znajomych: protekcja, załatwianie intratnych stanowisk czy zleceń, akceptowanie wielokrotnie zawyżonych stawek za wykonaną pracę, wykorzystywanie pieniędzy kościelnych (czy przeznaczonych na pomoc potrzebującym) dla celów prywatnych." Brzmi bardzo znajomo. Wystarczy zmienić tylko przymiotnik "kościelnej" na "politycznej" i "kościelnych" na "państwowych" i mamy pisowski modus operandi.

Głośno i wprost o tym się nie mówi, że pontyfikat Franciszka należy traktować jako tzw. Dobrą Zmianę. To raczej w Polsce mamy franciszkowy modus operandi. Che..che...

modus operandi było dla mnie pojęciem obcym. Sprawdziłem więc sobie cóż to znaczy i jest to powtarzający się sposób postępowania PRZESTĘPCÓW. Kogo więc uważasz za przestępce Franciszka, czy PiS? Powołujesz się na "tzw Dobrą Zmianę", dla niebieskich jest to stwierdzenie gloryfikujące, dla pomarańczowych obrzydzające. Niestety nie jestem wstanie zrozumieć co chciałeś powiedzieć. Jakieś niuanse mi umykają. Niezbyt się znam na wojnie polsko-polskiej pod flagą niebiesko-pomarańczową. Jak wszystko na tym świecie można poznać po owocach, które wydaje - "tzw Dobrą Zmianę" również. Zmiana jest albo jej nie ma. Zmiana jest dobra albo zła. PS Co jak co ale konflikt KO-PiS (wolałem jednak nazwę POPiS) nie przynosi żadnych dobrych owoców. Rozdziera ludziom serca i mózgi. Robiąc z nich półgłówków bezserca.

się wydaje. Modus operandi to zwykłe, łacińskie sformułowanie, używane od starożytności. Znajdziesz je jeszcze w starożytnych pismach Kościoła.Niuanse ci wyciekają, ale ja o nieszczelnościach w twoim systemie nie chcę rozprawiać. Nie chce mi się.

" Nie chce mi się" Oj to coś nowego, premii nie będzie, oj nie będzie.

Kardynał Angelo Becciu został potraktowany jakby wykazano jego wine. Moim zdaniem Franciszek wie co robi. Niech sprząta swoje podwórko.

pic na wodę, PR-montaż
Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]