Reklama

Kard. Nycz powinien odprawić Mszę za Komorowskiego

Kard. Nycz powinien odprawić Mszę za Komorowskiego

24.07.2015
Czyta się kilka minut
Wrażenie jest takie, jakby kardynał odcinał się od odchodzącego prezydenta, a uwagę kierował już tylko ku nowemu.
Abp Józef Michalik, kard. Kazimierz Nycz, Anna Komorowska, Bronisław Komorowski. Fot: ADAM GUZ/REPORTER/EASTNEWS
K

Koniec prezydentury Bronisława Komorowskiego zbiegł się z podpisaniem przez niego kontrowersyjnej dla wielu katolików ustawy o leczeniu niepłodności. Nie można jednak zachowywać się tak, jakby przez całe 5 lat był zajadłym wrogiem Kościoła.

Sprawa Mszy św. za ustępującego prezydenta jest delikatna. Najpierw pojawiły się informacje, że w ogóle taka się odbędzie, a potem portal Pch24.pl zasugerował, że weźmie w niej udział kard. Kazimierz Nycz. Następnie okazało się, że autor tej notki informację wyssał z palca i nawet nie skontaktował się z biurem prasowym archidiecezji, by sprawę potwierdzić. Rzecznik warszawskiego metropolity zdementował wszystko w specjalnym komunikacie.

Już od pierwszej zapowiedzi o wspomnianej Mszy, pojawiła się w sieci krytyka. Nie tyle samej liturgii, co intencji, która brzmi tak: „w intencji Bronisława Komorowskiego i jego Małżonki, sprawowana w podziękowaniu za jego służbę narodowi i o Boże Błogosławieństwo na przyszłość dla całej prezydenckiej rodziny”. Szczególnie po stronie konserwatywnej pojawiły się głosy, że w kontekście niedawno podpisanej ustawy dziękczynna część tej intencji jest nie na miejscu. A obecność wysokiej rangi duchownego mogłaby być odczytana jako akceptacja dla tego podpisu.

Stąd wspomniany komunikat nie tylko dementuje kwestię obecności kard. Nycza podczas zapowiadanego wydarzenia, ale również deklaruje solidarność hierarchy ze zdaniem prezydium Konferencji Episkopatu Polski, w którym została wyrażona negatywna opinia wobec decyzji prezydenta.

Dementi ze strony rzecznika archidiecezji było jak najbardziej potrzebne, ale jego opublikowanie ma również negatywne konsekwencje. W zasadnie podawane informacje wpleciony został komunikat o zaangażowaniu warszawskiego Kościoła w organizację Mszy inaugurującej prezydenturę Andrzeja Dudy. Po co ta informacja w komunikacie dotyczącym wyraźnie Bronisława Komorowskiego oraz kard. Nycza?

Wrażenie jest takie, jakby kard. Nycz tym komunikatem odcinał się od odchodzącego prezydenta, a swą uwagę kierował już tylko ku nowemu. Paradoksalnie może to uderzyć w wizerunek metropolity, bo przecież większość ludzi wie, że przez 5 lat był z Komorowskim w dobrych stosunkach, nierzadko z nim współpracując i korzystając z jego poparcia. Gdy przegrał wybory, można go już koniunkturalnie porzucić? – mogą zapytać katoliccy wyborcy ustępującego prezydenta.

Nie sądzę, by taka była faktyczna intencja warszawskiego pasterza. Ale w mediach już poszedł przekaz pod tytułem „Kard. Nycz nie odprawi Mszy za Komorowskiego”. Dobrze wiemy jak działają współczesne media i jak wybiórczo ludzie odbierają informacje. Niuanse się zagubią, a wielu czytelników i widzów z newsów zrozumie tyle, że hierarcha porzucił przegranego pod pretekstem in vitro.

Sprawa jest też delikatna z tego powodu, że stołeczna archidiecezja korzystała na dobrych relacjach z prezydentem oraz lokalną Platformą Obywatelską. Bez ich poparcia nie byłoby na przykład wielomilionowych dotacji na Świątynię Opatrzności Bożej. Tego, że kard Nycz ma na głowie tę budowę, nie można na niego zrzucać. Wszak przyszedł do Warszawy, gdy prace już były zaawansowane, a ich zatrzymanie nie wchodziło w grę. Stąd zrozumiałe jest poszukiwanie funduszy na dokończenie z rozmachem zaprojektowanego gmachu. Ale korzystanie z przychylności władzy ma swoją cenę. Dziś to widać jak na dłoni. Dla przeciętnie zorientowanego Polaka rozumowanie pójdzie tu prostymi torami: jak na Świątynię potrzebował miliony, to z rządzącą partią był przyjacielem, ale jak partia dostaje zadyszki, a jej kandydat na prezydenta przegrywa, to nawet Mszy nie chce mu odprawić.

Jasne, że to uproszczenie skomplikowanej sytuacji. Ale przewidując taki rozwój wypadków, kard. Nycz właśnie powinien odprawić Mszę dla Bronisława Komorowskiego i jego rodziny. Pomimo sprawy z in vitro. Już wiemy, że ma w tej kwestii inne zdanie. Zresztą gdyby nawet w elegancki sposób powiedział o tym podczas kazania, to z pewnością nikt by się za to nie obraził.

Nie wiem, czy miałaby to być Msza, o której już wiemy, że się odbędzie, czy może inna specjalna liturgia w katedrze. To jest do przemyślenia. Natomiast zostawienie tej historii tak, jak jest, bez wątpienia położy się cieniem na lubianym przecież w Warszawie kardynale Nyczu.

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Dziennikarz i publicysta, zastępca redaktora naczelnego portalu Aleteia.pl, redaktor kwartalnika „Więź”, współpracownik „Tygodnika Powszechnego”.

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Na stronie diecezji krakowskiej i sanktuarium JP2 pojawiły się plakaty: http://www.sanktuariumjp2.pl/547-zapraszamy-na-msze-sw-w-intencji-prezydenta-rp-andrzeja-dudy-2-sierpnia-godz-12-30

w intencji polskiego Episkopatu. Za każdą ofiarę zapłacę.

już skuteczniejsza byłaby msza w intencji Samaela :P

Brak mi w naszych komentarzach umiejetnosci okazania szacunku, jesli juz nie wdziecznosci, ktorymi powinnismy obdarzac kazdego z ludzi, ktorych wspolnie wybralismy i bedziemy wybierac (bez wzgledu na kogo w wyborach glosujemy) na nieslychanie trudne i niezwykle odpowiedzialne stanowisko Prezydenta Polski. W katolickim kraju modlenie sie za bylego, obecnego czy przyszlego prezydenta powinno byc naturalnym wyrazem szacunku dla chrzescijanskich korzeni Rzeczpospolitel Polskiej z instytucjonalna funkcja jej prezydenta na czele. Na wyrazanie dezaprobaty wobec danego prezydenta trzeba znalezc inne formy niz odzegnywanie sie od modlitwy za glownego przedstawiciela panstwa polskiego.

W każdym kraju demokratycznie wybrany prezydent zasługuje na szacunek obywateli. Ateiści chylą przed nim kapelusza a religijni wspierają modlitwą, bo to jest ich naturalna postawa. I nie jest tutaj potrzebny żaden szacunek dla chrześcijańskich korzeni kraju :)

dokładnie tak! szacunek jest wartością uniwersalną a nie wywodzącą się z jakiegoś systemu religijnego. Tylko czy hierarchów KK stać na kultywowanie wartości uniwersalnych ?

Inna sprawa, ze nie sposob mi zrozumiec, dlaczego Archidiecezja Warszawska nie wspolorganizuje 6 sierpnia WSPOLNEJ mszy sw. za obydwu prezydentow, ustepujacego i rozpoczynajacego dzialalnosc. W wielu krajach, mniej od Polski mieniacych sie swoja chrzescijanskoscia, to bylaby oczywistość..

U nas, póki co, jest to raczej przezorność :)

jakby prezydent laickiego kraju przestał powoływać się na urojonego przyjaciela :P

Pascalowi nie zaszkodziło, nie zaszkodzi i prezydentowi laickiego kraju :)

Ktoś kto się powołuje na "urojonego przyjaciela" ten nie będzie akceptował kompromisu, bo "urojony przyjaciel" z założenia ma rację i sprzeciwianie się mu to "zbrodnia". Reasumując by państwo było demokratyczne i respektujące prawa jednostki to jego władcy nie mogą się powoływać na "urojonego przyjaciela". Nie składam natomiast zastrzeżeń do faktu posiadania "urojonego przyjaciela", przyjaciel zawsze przydać się może, byleby temu przyjacielowi prywaty nie załatwiać i nepotyzmu nie szerzyć.

To, że "urojony przyjaciel" ma z założenia rację, nie oznacza, że beneficjenci tej przyjaźni nie zaakceptują kompromisu. Sam "przyjaciel" poucza, żeby oddawać cesarzowi, co cesarzowe. Powoływanie się na "przyjaciela" respektujące tę zasadę nikomu nie wadzi a wśród beneficjentów szacunek tylko do władzy pogłębia. Na koniec proponuję, aby tezę, że przyjaciel jest urojony, pozostawić jednak otwartą :) A uprawiających prywatę i nepotyzm palić żywcem, kołem łamać i co tam jeszcze beneficjenci wymyślą :) Tutaj zgoda.

Powiedzmy, że pojęcie "urojony przyjaciel" bardziej dotyczy faktu przyjaźni, a mniej samego istnienia udziałowców tego układu :))) ps. "co Boskie Bogu a co cesarskie cesarzowi" to raczej rozwiązanie podpowiedziane przez Jezusa, wcześniejsza i późniejsza praktyka raczej sprowadzała się do próby zawłaszczenia całości rzeczywistości.

Konfucjusz piec wiekow przed narodzeniem Chrystusa glosil, ze aby zmienic swiat nalezy zmienic jezyk, bo on nie tylko opisuje swiat, ale nadaje mu takze sens. Jak bowiem mowimy, tak tez myslimy i tak postepujemy. Ten artykul uswiadamia nam, ze nasi hierarchowie koscielni zamiast glosic slowa szacunku, zgody, milosci, tocza walke o wladze , o dominacje a temat regulacji “in vitro”, religia czy los zarodkow staly sie tylko narzedziem.

dopóki jest korzyść personel KK jest ok, gdy korzyści nie ma zaczynają się cyrki i szukanie wroga/winnych. Wciąż to samo: żądza władzy i pieniądza pod szyldem realizacji woli "urojonego przyjaciela". Jezus to przewidział mówiąc o grobach pobielanych a doktoratów na żadnej uczelni nie robił ... Dzięki Jezu za przestrogę.

Wiadomość ogłoszona przez PCh24.pl, o mszy za Prezydenta Komorowskiego,prowadzonej przez Kardynała Nycza,była jak sądzę umyślną prowokacją, aby wzbudzić oburzenie, negatywną reakcję w osobach przeciwnych, wrogich Prezydentowi Komorowskiemu. Bo na portalu PCn24.pl przeważnie wypowiadają się osoby o negatywnym spojrzeniu na postępową rzeczywistość. Komorowski swoją decyzją na temat "in vitro" przecież naraził się niesłychanie Episkopatowi polskiemu oraz wszelkim przeciwnikom tej metody.
Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]