Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Wyborcy centrowi nigdy PiS-owi nie wybaczą

Wyborcy centrowi nigdy PiS-owi nie wybaczą

18.12.2015
Czyta się kilka minut
Elektorat przekonany o "dobrej zmianie", patrząc na działania Jarosława Kaczyńskiego, już nigdy mu nie zaufa.
Demonstracja KOD Gdańsk
Demonstracja zorganizowana przez Komitet Obrony Demokracji w Gdańsku. 19 grudnia 2015 demonstracje odbywały się w całej Polsce. / fot. REPORTER
W

Wobec niszczenia Trybunału Konstytucyjnego bardzo szybko w Polsce wyrósł silny front sprzeciwu. Marsze z 12 grudnia były tego, nomen omen, manifestacją. Sympatycy Prawa i Sprawiedliwości oraz prawicowe media próbują utożsamić ten ruch z wyborcami Platformy Obywatelskiej, a faktyczne winy i porażki tej partii „przykleić” do narastającej fali protestu. Jest to zabieg może i chwytliwy, ale nie odczytujący faktycznego stanu rzeczywistości.

Podwójna wygrana wyborcza prawicy była możliwa między innymi dlatego, że Andrzejowi Dudzie i Jarosławowi Kaczyńskiemu udało się przekonać do siebie wyborców centrowych. Nieagresywny kurs na „dobrą zmianę” – w sytuacji, gdy PO wypaliła się ośmioletnimi rządami – wydawał się sensowny. Wielu ludzi nawet jeśli nie sympatyzowało z PiS-em, to uczciwie przyznawało, że jednak trzeba im dać szansę. Niech spróbują, może faktycznie mają jakiś sensowny pomysł na Polskę? – słyszałem wielokrotnie w swoim otoczeniu. W ten sposób od elektoratu umiarkowanego prawica otrzymała kredyt zaufania.

Zdradzeni

Później przyszły informacje o fatalnych nominacjach nowej władzy, błędach w komunikacji, niezrozumiałych pomysłach na zmiany w mediach, szkolnictwie, sądownictwie itp. Dużo tego się zebrało i w dość krótkim czasie, więc można było odczuć, że zmierzamy w niepewnym kierunku, a przynajmniej, że panuje chaos. Wtedy jednak na każdą wpadkę lub kontrowersyjną decyzję zwolennicy rządu i prezydenta jak z rękawa sypali przykładami z ostatnich dwóch kadencji parlamentarnych oraz minionej prezydentury. I często mieli rację.

Niestety poprzednia ekipa ma na swoim koncie tak wiele złego, że obecna swobodnie może tego używać jako usprawiedliwienia dla swoich działań. Dzięki temu uprawniona stała się narracja pewnej równowagi pod hasłem: wygraliśmy wybory, pozwólcie więc nam rządzić i pozwólcie nam na nasze własne błędy, bo sami święci nie jesteście.

Ale wtedy zaognił się spór o Trybunał Konstytucyjny, który ową narrację równowagi burzy. Prawica próbuje dziś tłumaczyć, że to tylko element rządzenia usprawiedliwionego mandatem danym jej przez naród. Ale to nieprawda. Jest różnica pomiędzy rządzeniem w ramach obowiązującego systemu prawnego, a próbą zburzenia samego systemu. Na to PiS mandatu od wyborców nie otrzymał. A w każdym razie nie od tych centrowych. Dla nich sprawa Trybunału okazała się przekroczeniem dopuszczalnej granicy i zdradą okazanego zaufania.

Upokorzeni i wkurzeni

Mnóstwo ludzi ma dziś z tego powodu wyrzuty sumienia. Bo w obydwu kampaniach wyborczych, gdy ktoś agresywnie straszył Jarosławem Kaczyńskim, Zbigniewem Ziobrą lub Antonim Macierewiczem, często bronili zasad demokracji i nawet jeśli nie zamierzali głosować na prawicę, to nie bali się zmiany władzy, nie panikowali. Widocznie teraz ich kolej – tłumaczyli.

Dziś ci sami ludzie, gdy obserwują próbę zniszczenia fundamentalnej dla demokracji instytucji, plują sobie w brodę. Ich rozsądek, przywiązanie do demokratycznych ideałów i poczucie sprawiedliwości, w imię których bronili prawa Kaczyńskiego do rządzenia, zostały brutalnie zdeptane. A oni – upokorzeni.

To stąd między innymi płynie energia, która umacnia Komitet Obrony Demokracji, i która wyprowadza ludzi na ulice. Proste utożsamianie wielotysięcznych manifestacji z PO to ślepota, która nie dostrzega prawdziwych przyczyn buntu i źródeł narastających emocji. Nowa władza brnie więc dalej i jeszcze bardziej zaognia ranę. Jeśli w sprawie Trybunału Konstytucyjnego się nie zatrzyma, wyborcy centrowi już nigdy PiS-owi nie zaufają.

Czytasz ten tekst bezpłatnie, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Dziennikarz i publicysta, zastępca redaktora naczelnego portalu Aleteia.pl, redaktor kwartalnika „Więź”, współpracownik „Tygodnika Powszechnego”.

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum
Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

ale jak taki cos widze http://www.krakowniezalezny.pl/wp-content/uploads/2015/12/20151220ad.jpg mam ochotę odejść od Kościoła nie mojego Kościoła.. .....może wytrwam

Przecież w marszu poparcia dla PIS 13.12.2015 (kolejna data zawłaszczona przez tę partię) brali czynny udział "Wielebni". A kto przewodził modłom pod redakcją Wyborczej i siedzibą Agory. Za bardzo nasi "pasterze" nie ukrywają swych jednoznacznych poglądów. W dniu 17.12.2015, podczas wizyty Dudy w Szczecinie (odsłaniał trzecią już tablicę z nazwiskami zamordowanych w roku 1970, widać musiał coś odsłonić, następna tablica znajduje się 20m dalej), wielebny biskup Dzięga nawoływał do modlitwy i pokuty za jedność Polaków, oraz stwierdził, że wymaga to kilkuletnich działań tego rodzaju. Nie wiem czy on miałby pokutować czy może ja? Nawiasem mówiąc jedno z haseł witających Dudę: "Błogosławione łono które cię nosiło i piersi które ssałeś" nie wywołało komentarza żadnego z funkcjonariuszy Kościoł, chociaż jakieś skojarzenie nawet mnie się nasunęło.

A z tym lonem i piersiami ssacymi to tak na powaznie czy bardziej ironicznie. Bo nie wiem czy smiac sie czy plakac. Tylko czekac kiedy powstanie pomnik poswieconego lona i piersi – no gender w czystej postaci.

Błogosławieni, którzy słuchają słowa Bożego i zachowują je! Czciciele "błogosławionego" Andrzeja Dudy, jak to z tym u Was? Tak chętnie się powołujecie na Jana Pawła II, że zapewne dobrze pamiętacie jego słowa z Zaspy: "Nigdy jeden przeciw drugiemu!". W czasie kampanii wyborczej propisowski zespół śpiewał: "Od nienawiści broń nas, Panie!". Jak to rozumieć: "byśmy my nie nienawidzili", czy raczej "by nas nie nienawidzono"? Tak czy siak, PiS wiele robi, by ani jedno, ani drugie nie stało się ciałem.

a po co się męczyć? błazna z siebie robić??.. Toż nie trzeba być filozofem by dostrzec, że ten kościół z Ewangelią, z chrześcijaństwem nie ma już nic a nic wspólnego. I że jedyne, co być może Pana tam jeszcze trzyma to wprasowany w mózg strach przed nieposłuszeństwem wobec kleru. Nie lękajcie się!...

był wyrazem sprzeciwu, prosze pana NIEAKTULANE, POPRAWIONO, DZIEKI byłam na tym marszu, wiec nie jest mi to obojetne :)

Biedacy, gdyby głupota miała skrzydła, lataliby niczym gołębice. Trzeba, aby jeszcze do nich dotarło, ze głosowali na agentów rosyjskich. Może nieświadomych, niemniej działających w interesie Rosji, a wbrew interesom Polski.

Bez dwóch zdań, kler katolicki w zasadniczym stopniu przyczynił się do wygranej pisu w wyborach. Myślę, że nadeszła już pora by klerowi głośno i wyraźnie podziękować za jego udział w tej hucpie, która nam Kaczyński w Polsce organizuje. Przyjdzie taki dzień, że tysiące staną przed biskupimi pałacami i odezwa się do biskupów po ich prawdziwym imieniu.

Szanowny, Episkopat ma bardzo duże zasługi w dziele podziału społeczeństwa, i tu jest równoważny z PIS. Nie wyzywałbym wyborców PIS od najgorszych bo to jest zrównywanie się z nowomową uprawianą przez Pierwszego Prezesa i jego współpracowników. Ci ludzie poszli za głosem wywróconej mowy PIS oraz głosem Episkopatu którego propaganda nie różniła się znacznie od tej pisowskiej.

Wiem, ze grzeszę jezykiem, którego nie powstydziłby się prof. Niesiolowski. Ale prof. Bartoszewski tez nie był aniołem pod tym względem. Nazywam rzeczy po imieniu, a ktoś taki, jak Nadprezes, nie jest w stanie mnie obrazić.

Ja stawiam sprawę jasno - kler katolicki, w szczególności hierarchowie. To oni, a nie ów enigmatyczny "Kościół" popierają Rydzyka i Kaczyńskiego. To oni aktywnie angażowali się w kampanię wyborcza pis-u. To ich obciążam winą za przeciwne katolickiemu nauczaniu zaangażowanie polityczne i za cały ten bajzel, do którego się przyczynili. Powtórzę dla jasności jeden z moich komentarzy na ten temat: "Episkopat głośno oburzał się i protestował, gdy KRRiT odmówiła wydania koncesji dla rydzykowej telewizji. Pisał listy protestacyjne w sprawach in vitro, Konwencji Przeciw Przemocy, religii w szkołach. Episkopat milczy, gdy Jarosław Kaczyński i jego partyjne sługusy gwałcą polską Konstytucję i demolują demokratyczne podstawy ustrojowe państwa. Nie tak znowu dawno temu tłum w Warszawie wieszał biskupów - zdrajców Targowicy. Polscy biskupi chodzą dziś po cienkiej linie nad przepaścią zdrady narodowej i zaprzaństwa." +++ Nie mam pretensji do zaczadzonych kadzidlanym dymem moherów czy jak to Pani ujęła "idiotów ontologicznych " - ci zawsze pójdą jak stado baranów za głosem swych pastuchów.

Wzorem polskich jakobinów, którzy w 1794 roku wieszali tych, których uznali za zdrajców, raczej nie pójdziemy. Natomiast apeluje: nie atakować Koscioła en block, bo po pierwsze - nie zyskamy zwolennikow, a wręcz przeciwnie, a po drugie - taki atak jest niesprawiedliwy. Księża z mojej parafii na przykład nie są upolitycznionymi PiS-iorami

Jak PiS-owi się uda poprawić sytuację gospodarczą i społeczną w kraju to obiecuję, że sam zostanę praktykującym katolikiem (dobrobyt wart jest mszy he he he), ale to raczej się nie uda. Jak PiS popłynie to bardzo dobrze będzie jak mentalny totalitaryzm KK w Polsce też popłynie. KK przetrwa, ale oby pokorniejszy i mniej wciskający się w każdą strefę życia. ps. taki atak może i byłby niewskazany, ale czy niesprawiedliwy? to już rzecz dyskusyjna.

...są pozbawionymi elementarnej odwagi i przyzwoitości milczącymi baranami.

Po 8 letniej terapii ogłupiania przez rządy PO, za zwycięstwo PiS-u odpowiada PO a nie żadni idioci. No chyba, że PO to byli ....? Człowiek w gorączce schorowany nie jest sobą, jest chory i ma gorączkę i czasem postępuje irracjonalnie, ale to nie jego wina to wina choroby. Społeczeństwu (tej uboższej części) zafundowano tyle toksyn, że każdy inny wynik wyborów był racjonalnie niemożliwy (inny rozdział mandatów w sejmie był możliwy, wystarczyło by "idioci" się nie dzielili i w innych układach wyborczych wystąpili)

Nie tylko wina PO, ale też nieświadomie lewicy. Gdyby ZL nie startowała jako koalicja, a tylko wspólna lista weszliby spokojnie do parlamentu jako 4 siła polityczna. PiS zaś nie miałby samodzielnej większości i albo zawiązałby kruchą koalicję z Kukizem albo z PSL. Na pewno wtedy tak pewnie sobie by nie poczynali jak teraz bo baliby się utraty koalicjanta. Ale jest to co jest i po rządach PiS będzie dużo do sprzątania.

Wiem oczywiście, ze gdyby nie rządy PO bez sensu, nie mielibysmy tego, co mamy. Przecież nie występowałam i nie wystepuje w obronie tego konglomeratu poglądów, który zmienił się po osmiu latach w Stowarzyszenie Obrony Status Quo. Mysle jednak, ze wystarczyła elementarna inteligencja i wyobraźnia, żeby przewidzieć, co się stanie, jeśli oddamy glos na pajaca Kukiza lub na PiS. To, co jest, zostało zgotowane przez ludzi kompletnie bez wyobraźni. A przecież wystarczyłby układ mandatów, który zmusiłby PO, Nowoczesną i inne partie, które dostałyby się do Sejmu, do szerokiej koalicji...

Czy centrowcy nigdy nie wrócą do PiS ? Przede wszystkim trzeba powiedzieć nigdy nie mów nigdy. Prawdopodobnie gdy dojdzie do wyborów jak zawsze schowa się Macierewicza, Pawłowicz, Ziobro i Kaczyńskiego, zaś na pierwszy plan wysunie się Szydło, Gowina albo innych uśmiechniętych i umiarkowanych polityków młodszego pokolenia, którzy zaczną obiecywać prospołeczne rozwiązania. Jasne w najbliższych wyborach mało kogo to przekona, ale czy np. po 4 letnich rządach liberalnej Nowoczesnej znowu osoby niezadowolone z efektów tych rządów nie zagłosują dla odmiany na partię głoszącą socjalne hasła ?

to tak dla uściślenia...

ale jest jego satelitą i startuje ze wspólnej z PiS listy.

że mu z Kaczyńskim nie po drodze. Szmata!

...i polityku. Ponad pół roku temu na adres biura poselskiego Jarosława Gowina wysłałem maila następującej treści: "Wynik I tury wyborów prezydenckich, utwierdził mnie w intuicji, że nadchodzi czas radykalnych zmian w sferze życia tak politycznego, jak publicznego w ogóle. Jeszcze raz wyrażę swoje ubolewanie, że to Pan, Panie Jarosławie, nie startował w bieżących wyborach, dając tym samym szansę mnie i wielu innym podobnie myślacym Polakom, wyboru osoby reprezentującej wrażliwość na kwestie uniwersalnych wartości, jak i rozsądek w doborze środków na realizację tychże idei. Polska, ale i Europa, balansuje pomiędzy "samozodowoleniem", a "histerią"(odwołując się do artykułu Jarosława Flisa z ostatniego TP), czyli (sprawę cokolwiek upraszczając) pomiedzy sybaryckim przywilejem utrzymywanym propagandą "politycznej poprawności"(ideologicznej neutralności), a frustracją i determinacją odsuniętych od tegoż przywileju, tych co negują aktualny układ m.in. odwołując się do frazeologii tradycyjnych wartości (chrześcijańskich), ale w dość partykularnym i instrumentalnym znaczeniu-deklaracje polityków PIS-u są tu charakterystyczne i znamienne. Jedna i druga opcja z realizacją rzeczywistych wartości cywilizacyjnych, ma niewiele wspólnego, i jak to często w historii rodzaju ludzkiego bywało, ludzie pragnący radykalnego dobra (powszechnej harmonii współistnienia), są skazani na klęskę, lub społeczną marginalizację. Jednak to chrześcijaństwo "klęską Krzyża" stoi, a próg historycznej daty uniwersalnego kalendarza: 2015 rok "naszej ery", o czymś(paradoksalnym) dobitnie świadczy.   Jaka wobec tego powinna być droga polityka (polityki) przywiązanego do realnych wartości chrześcijanskich? Przede wszystkim mieć na uwadze dobro Kościoła jako uniwersalnej wspólnoty wiary Chrystusowej. A co to oznacza? Realizować dzieło ewangeliczne w każdej dostępnej niszy działania, to realizacja dobra na zasadzie niewielkich nawet, ale konsekwentnych kroków w wytyczonym przez Pasterza kierunku. Tym kierunkiem jest dobro jako realne istnienie, a istnienie to życie, w podmiocie człowieka, jako "korony wszelkiego stworzenia". Można powiedzieć,że chrześcijańska droga, to działanie pro-life, pro-vita. W tym ostatnim określeniu jest okazja nawiązać do wątku rumunskiego: Pro-vita to charytatywna organizacja ks. Nicolae Tanase z Rumunii, której głównym celem jest ochrona życia początego w rumunskich warunkach materialnego niedostatku i liberalnego prawa aborcyjnego. To działanie skoncentrowane na istotnym dobru, jest chrześcijańską ortodoksją w ewangelicznym radykalizmie, z którego wynika uniwersalizm Powszechnego Kościoła Chrystusowego: nakierunkowanie pro-vita jest ortodoksyjno-ewangeliczno-katolicką jednoscią Kościoła; ponad wszelkim konfesyjnym podziałem. Siostra Małgorzata Chmielewska, związana z ks. Tanase wzajemną pomocą, określa to zjawisko ekumenizmem praktycznym, co opisuje w swojej książce "Cerowanie świata", która ukazała się niedawno nakładem wydawnictwa "W drodze". Polecam tą książkę każdemu, także znajomym w Rumunii, sugerując wydanie tej ksiązki w jezyku rumuńskim (problem m.in. sponsoringu wydania).   Ekumenizm praktyczny jest nam (Polsce, Rumunii, Europie, światu) pilnie potrzebny. Potrzebna jest nam praktyka ewangelicznego dobra i ekumenizm w przeciwstawieniu się różnym partykularyzmom sekującym chrześcijan na ideologiczną "ortodoksję" i "heterodoksją". Medialna promocja takich inicjatyw jak Pro-vita i Wspolnota Chleb Życia oraz takich charyzmatycznych chrześcijan jak siostra Małgorzata Chmielewska i ksiądz Nicolae Tanase, mogą być politycznym krokiem na ewangelicznej Drodze Prawdy i Życia." Z perspektywy tego czasu, mojej oceny osoby Jerosława Gowina nie zmieniłem. I jeżeli w tym kraju ma w końcu zaistnieć realna polityka społeczna realizująca faktyczne wartości życia wspólnotowego, to będzie to mozliwe dzięki takim ludziom, jak Jarosław Gowin.  

Przyznaję, ze w poprzednich wyborach parlamentarnych głosowałam na partie Jarosława Gowina, z którym wiązałam podobne nadzieje, jak Pan. Wyniki wyborów skłoniły go do podczepienia się pod PiS, a mnie nie. W ostatnich wyborach głosowałam na Nowoczesna, żeby dać szansę przyszłej anty-PiS-owskiej koalicji w Sejmie. Dziś ruch jest po stronie pana Gowina. Jeśli będzie nadal firmował te gangsterska władzę, zwatpie do reszty w jego rzekome pryncypia moralne.

-w tym i na mnie. Tym bardziej, że przed wyborami były składane przez PiS deklaracje, że Gowin wejdzie w skład ich rządu-właśnie to mnie ostatecznie przekonało do zagłosowania na PiS. Odebrałem to jako zapowiedź budowania szerokiej platformy(nomen omen)obywatelskiej, gdzie jest też miejsce na umiar celów, rozsądek doboru środków, poszanowanie swobód obywatelskich; a nie tylko tani populizm i "zadyma smoleńskich tumanów". Może problemem Gowina i jego środowiska, jest właśnie powściągliwość i brak owej gry na społecznych emocjach, które u nas wciąż decydują o wyborczych preferencjach-dlatego Gowin i jego Polska Razem musiał się koalicyjnie podwieszać pod PiS, choc nie ze wszystkim im po drodze. Zaś gangsterstwo nowej władzy, jeżeli będzie to "janosikowe" wsparcie dla faktycznie potrzebujacych pomocy(szczególnie program 500+ może być jakimś sensowym krokiem wyjścia z demograficznej zapaści), zostanie zaakceptowane-jako dobra alternatywa na banksterski drenaż sił żywotnych narodu

Panie Galicjaninie, jakich wyborach? Proszę zapomnieć!

Wybory się na pewno odbędą. Nawet w Korei Północnej się regularnie odbywają, ale pytanie czy będą przeprowadzone w uczciwy sposób. Dlatego siły opozycyjne powinny stworzyć coś takiego jak zrobiło kiedyś PiS - Ruch Uczciwych Wyborów czy jak to się tam nazywało.

Ja proponowałabym coś w rodzaju przedwojennego Centrolewu. Dziś na manifestacji warszawskiej widziałam polityków z lewa i prawa, więc może cos z tego będzie. Trzeba się spieszyć, gdyż wkrótce położą nam łapę na internecie

Centrolew ? Chyba samo centro bo lewica w tym kraju już praktycznie nie istnieje. W Zjednoczonej Lewicy do dzisiaj sobie pewnie plują w brodę, że wystartowali jako koalicja, a nie wspólna lista, 4 lata poza parlamentem to dla nich śmierć polityczna. Razem - pośredni i nieświadomi winowajcy dzisiejszego stanu politycznego też odchodzą w odmęty zapomnienia (ostatni sondaż 1 %). Tym nie mniej część wyborców Nowoczesnej mogłaby się odsunąć od tej partii gdyż głosowali na nią przeciwko PO, PSL to jeden z winowajców patologii trawiących nasz kraj. To zaś, że położą łapę na internecie może spowodować jeszcze większe manifestacje tak jak to było z ACTA, spowoduje to, że młodzi odsuną się od PiS tak jak przy ACTA odsunęli się od PO.

Jak się zwał, tak się zwał. Potrzebny jest w każdym razie szeroki front społecznej odmowy.

Jak się im uda spełnić obietnice wyborcze lub złapać naród za pysk nikt o TK nawet nie wspomni. Porażka może mieć różne oblicza, uznali, że warto zaryzykować, czy słusznie? Czas pokaże, choć osobiście wątpię w sukces.

Otóż to myślę, że jak zablokują skutecznie TK i "niepokorni" przejmą TVP PiS przejdzie do kontrofensywy. Po zablokowaniu Trybunału ruszą ze swoimi ustawami. Reforma prokuratury dzięki której Ziobro znów będzie Prokuratorem Generalnym, upartyjnienie służby cywilnej,podatek bankowy i od supermarketów i w międzyczasie też pewnie inne wątpliwe konstytucyjnie przepisy. Jak to jeden z anonimowych posłów PiS powiedział, że Kaczyński ma plan na takie "przeoranie" Polski przez te 4 lata, że powrót do poprzedniego stanu okaże się już niemożliwy.

Czy powrót do stanu wyjściowego będzie jeszcze możliwy? Też powątpiewam, ewentualne zwycięstwo kogoś w rodzaju pana Petru może to być może umożliwić, ale niekoniecznie. Nie należy także wykluczyć kolejnej rewolucji, jeszcze ostrzejszej tym razem już totalnie antysystemowej (uważającej i PiS za składnik systemu). Wiele zależy od naszego umocowania międzynarodowego jakie nastąpi do tego czasu.

Tak jak na Węgrzech gdzie wzmocnił się nacjonalistyczny Jobbik, a jedyną tamą przed nim jest Fidesz Orbana. Na szczęście u nas najsilniejszą opozycją na razie jest Nowoczesna, a "antysystemowy" Kukiz po wspólnym z PiS projekcie konstytucyjnym pewnie spadnie poniżej progu.

Ludzie elit popełniają pewien błąd, oceniają lud z własnej perspektywy. Lud którego i ja jestem elementem ma bardzo złe doświadczenia z sądami i sądownictwo polskie bardzo źle ocenia. Ludu nie interesuje los TK, jest natomiast coraz bardziej zniechęcony łapczywością PiS-u. Reasumując Kukiza w oczach ludu bardziej kompromituje jak już współpraca z łapczywymi niż jego niechęć do obecnej konstytucji, ale na tej współpracy może i wygrać, bo w końcu znaczna część ludu poparła PiS. Jak się zniechęcą Kukiz będzie jak znalazł na następnego wybrańca ludu. Trudno wyczuć, łaska ludu na pstrym koniu jeździ a i opium sączące się z mediów lud skutecznie bałamuci i ogłupia.

To prawda sądownictwo i prokuratura polska są pełne patologii i są potrzebne reformy nawet bardzo lecz nie te sygnowane przez Ziobrę. Już jego porzednie ministrowanie narobiło sporo szkód. Kukiz jak dla mnie skończy jak Palikot. Już chodzą pogłoski, że narodowcy chcą się odłączyć i powołać własny klub parlamentarny. Do tego posłowie Kukiza będą w razie problemów PiS rozchwytywani przez tą partię i jak już ktoś miałby się ostać w nowym sejmie to narodowcy, ale tylko wtedy jeżeli będą mieli pomysł na siebie jako samodzielny klub parlamentarny, sytuacja międzynarodowa (zwłaszcza jeśli chodzi o uchodźców)się bardzo pogorszy i uda im się przekonać twardy elektorat PiS. Pamiętajmy też, że Kukiz szedł z hasłem rozwalenia POPiSu, a teraz układa się z jedną z tych partii oraz głosuje za albo w najlepszym wypadku wstrzymuje się od głosu przy jej projektach.

Mam taką propozycję dla tych, którzy głosowali na PiS w ostatnich wyborach, a teraz srodze tego żałują, aby publicznie przyznawali się do tego czynu, dodając jednocześnie, dlaczego postąpili jak postąpili, oraz dlaczego zmienili zdanie. Mamrotanie PiS-owskich funkcjonariuszy o jakimś zaufaniu, którym obdarzyli ich Polacy, szybko stanie się wówczas błazenadą. Od razu zaznaczam, że nie zaliczam się do grona tych Kmiciców. A jednak byłem gotowy nawet na przejściowy kryzys szaleńczych rządów PiS, aby tylko zakończyć bagno rządów PO. Tego akurat nie żałuję...

naprawdę nie wiem czego ludzie chcą od PO Nowoczesna jest ok, ale to, IMHO, krótki epizod zycia tej partii. Odreagowanie. PO znaczy stabilność, dorobek państwa ostatnich lat i (poważnie!) siła spokoju. Tyle, ze brakuje Tuska :(

Powolny bagienny rozkład też oznacza stabilność i spokój. Głównego sukcesu PO w ostatnich 8 latach dopatruje się w tym, że zepsuła o wiele mniej, niż miała środki i możliwości zepsuć. Ale był to czas zmarnowany - nie przez obywateli, którzy pracowali sumiennie, tylko przez rządzących. Swoimi nieprzemyślanymi decyzjami, bezczelnoścą i przede wszystkich bezczynnością zmarnowali ten korzystny okres i nie przeprowadzili reform naprawiających patologiczne sektory państwa.

konkrety poproszę :)

Proszę bardzo. Najbardziej adekwatny w obecnej sytuacji przykład to patologia systemu wyborczego. Dzięki Platformianej bezmyślności i bezczynności nadal mamy system wyborczy, w którym gdyby połowa głosujących zagłosowała na ugrupowania nie przekraczające wysokiego 5-procentowego progu wyborczego, to połowa głosujących nie byłaby w ogóle reprezentowana w Sejmie. W ostatnich wyborach było to "jedynie" niecałe 17 procent, ponad 2,5 mln głosujących (najwięcej od początku wolnych wyborów w RP), którzy równie dobrze mogli sobie siedzieć w domu i nie słuchać dyrdymałów o tym, jak to ważny jest ich głos. Mogło tak być dlatego, że PO ma w głębokim poważaniu głosujących, kiedy nie są to głosujący na PO - tych ostatnich można zawsze potraktować szantażem i strachem przed PiS. Drugą stroną tej patologii jest to, iż mocno premiowane są duże partie. No ale skoro największą partią była PO, która nie miała z kim przegrać, to czym się tu przejmować?... PO nie kiwnęła palcem, aby usunąć potencjalnie (tylko do ostatnich wyborów potencjalnie) chorą sytuację przy wyborach do Sejmu - nawet krótko po zwycięstwach wyborczych, kiedy to nikt przy zdrowych zmysłach nie mógłby jej zarzucić manipulowania dla swojej korzyści. Za to ordynację do Senatu, którą PO łaskawie wzięła na warsztat (udając, że robi coś ważnego), schrzaniła wręcz podręcznikowo. To jest jakiś poroniony pomysł, aby JOW-y łączyć w jednoturowymi wyborami. Jeśli JOW-y mają jakikolwiek sens, to tylko przy założeniu, że w razie potrzeby organizowana jest druga tura, która wyłania zwycięzce bezwzględną większością głosów. A tak mamy cały szereg senatorów, który do izby wleźli żałosną "większością" poniżej 50, 40, a nawet poniżej 30 % głosów w danym okręgu. Tak więc - dziękuję ci, droga Platfomo, że nie jestem reprezentowany w Sejmie i nawet nie musiałem próbować podchodzić do Senatu. Mam nadzieję, że twoje rozkładające się truchło użyźni grunt nie tylko dla PiS-owskiego chwastu.

ojej, jaki dobry przykład :) rodem z retoryki PISu - wybory były sfałszowane no, faktycznie, przekonałeś mnię :D

Widzę, że szkoda czasu i atłasu na Waścia. Żegnam.

a moze zabrakło argumentów?

No widzę przecież...

próg 5%, a zmiana ordynacji na większościową wymagałaby większości konstytucyjnej, której PO nie miała, nawet z koalicjantem.

A ja chciałbym przypomnieć, że PO jest rozliczana nie tylko z czynów, ale także (a może przede wszystkim) z bezczynności w naprawie państwa, a tu argument "to nie Platforma wprowadziła [wpisać odpowiednie]" nie zadziała. Poza tym proponuję przeczytać jeszcze raz moje wynurzenia, jeśli dostrzegł Pan w nich gdzieś pochwałę systemu większościowego i chęć jego implementacji. System większościowy wykształcił się nam de facto z proporcjonalnego w ostatnich wyborach z powodu wadliwości ordynacji wyborczej - a wszystko przez strachy sprzed ponad 20 lat i przekonanie, że społeczeństwem można dowolnie manipulować, że ludzie nie zagłosują na tych, którym 5-procentowy próg wyborczy może grozić niewejściem do parlamentu.

nie rozumiem frazy "naprawie państwa"

Sugeruję skorzystanie ze słownika języka polskiego.

PO się po 8 latach władzy się zużyła i wg. mnie zmierza ku powolnemu upadkowi. Najbardziej prawdopodobny nowy przywódca - Schetyna nie jest taką osobowością by porwać wszystkich członków PO i przywrócić jej dawny blask. Jedyną taką osobą był Donald Tusk. Nowoczesna z braku laku pozostanie największą partią opozycji. PO za jakiś czas się rozpadnie liberałowie będą chcieli przejść do Nowoczesnej, a konserwatyści powołają jakiś swój projekt być może nawet uda im się przeciągnąć umiarkowanych posłów PiS. Tusk jak dla mnie nie wróci już do polityki krajowej. Po pierwsze nie będzie miał do czego po drugie w Brukseli zarobi tyle, że po zakończeniu prezydentury UE może spokojnie przejść na emeryturę.

to sie zgodzę z oceną kolegi Ale Tusk wróci, myslę i mam taką nadzieję. Liczę na Razem.

Strony

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]