Reklama

Kąpiel nie wystarczy

Kąpiel nie wystarczy

31.05.2021
Czyta się kilka minut
Zmęczenie kobiet to również zmęczenie patriarchatem. To koszt emocjonalny związany z obcowaniem z nim, uchylaniem się od jego uderzeń, dostosowywaniem.
W

Wiecie, to jest jak w tych wszystkich książkach, które czytałam. Mówię coś, a oni jakby nie słyszą – zaczęła niepewnie koleżanka, która jest jedyną kobietą w zarządzie technologicznej spółki. – Siedzę zdumiona, zastanawiając się, czy to możliwe. Potem rozważam, czy nie jest tak, że faktycznie za cicho mówię lub mam nie ten tembr głosu. Znacie to? Potem któryś powtarza to samo i okazuje się, że to świetny pomysł. Nie wiem, co mam zrobić, tylu sposobów próbowałam. Nie mam już do tego siły. Ale potem przypominam sobie, że mam dwie córki w domu. Przeraża mnie, że będą żyły w takim świecie. Próbuję znowu”.

Kiedy to mówi, reszta z nas ze zrozumieniem kiwa głowami. Bo nawet jeśli to nie o nas samych, przecież dobrze to znamy. Ten moment, gdy porównujesz notatki, zauważasz wreszcie lub pierwszy raz nazywasz to, czego doświadczasz. Albo pierwszy raz się z kimś dzielisz swoimi...

4718

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Każdej takiej sytuacji współczuję. Ale jako ojciec 2 córek dziękuję Bogu, ze żyją dzisiaj, nie 20, 50, 70, czy wiecej lat temu. Świat nie jest doskonały, jest podły i przesycony cierpieniem i wychodząc z tego założenia latwiej jest znieść każdy dzień, w którym bedac członkiem zarządu nie jesteśmy sluchani. Adosc z tego, ze nikt córek nie obrzezał, że mają dostęp do edukacji , służby zdrowia, jedzenia nie znają wojny, czy segregacji formalnej to moze malo, ale to dobry start, dobra perspektywa. Luksus, którego wieksza część świata, kobiet i mężczyzn, nie doswiadcza. Swoją drogą, w imię czego ten podly patriarchat tę panią członkiem zarządu uczynił... lepsza droga do samorozwoju i względnego zadowolenia jest porównywanie siebie z sobą z wczoraj. Porównania z innymi, zwlaszcza "lepszymi" przy różnych bazach wyjścia niechybnie prowadzi do goryczy. Walczmy o lepszych siebie, każdego dnia, a swiat z tego lepszego ja sam staje się lepszy. Świat nie staje się lepszy od statystyk i tworzenia grup. Kobieta nie jest w opozycji do mężczyzny, to człowiek otwarty i mądry stoi w opozycji do głupiego i zamkniętego

"Ale jak się zregenerować od patriarchatu?" To proste: przestać obsesyjnie wszędzie doszukiwać się jego symptomów i zadręczanie siebie i innych tym problemem zniknie jak sen... Bo to już jest rzeczywicie obsesja w głowach wielu młodych kobiet.

Nigdy w znanej historii świata nie było czasów tak dobrych dla kobiet jak teraz (rzecz dotyczy oczywiście obszaru Cywilizacji Zachodu). Oczywiście gdzieniegdzie są jeszcze obszary pewnej dyskryminacji kobiet, ale pojawiają się już też obszary dyskryminacji mężczyzn. Osobiście w pracy bardzo często ignorowałem kobiety, dlaczego? Oto kilka przypadków z historii tego jak pracowałem w różnych miejscach: Pani z nazwijmy to "organów kontrolnych", bezczelna, notorycznie upokarzała podwładnych, stosuje własne nadinterpretacje przepisów, zarozumiała, zawzięta. Mężczyźni o podobnych przywarach już dawno, albo wylecieli, albo przyhamowali, albo zostali zdegradowani, ona ciągle pomimo licznych skarg trwała, dlaczego? Nie wiem, ale tam gdzie byłem w stanie ignorowałem tą panią. Inny przypadek, nowa pracownica, świeżo po szkole, mocno zarozumiała, chce wszystko zmieniać, a nie zdążyła się jeszcze zapoznać z warunkami miejscowymi, ale już chce się rządzić, cóż ignoruję, mężczyznę bym zbeształ, kobietę zignoruję, tak bezpieczniej, potem zacznie wymyślać mobbing czy co tam jeszcze? ignorowanie bezpieczniejsze, jeszcze ciekawiej jest jak przyjdzie taka pani ubrana tak, że jest bardziej rozebrana niż ubrana, wtedy tym bardziej ignoruję, od zawsze kobiety w pracy dla mnie są jak siostry, a przecież siostra na spotkanie z braćmi by nie przyszła tak ubrana? No i jak pani ma lewackie podejście do życia, to wystarczy, że na moment spojrzy się na jej eksponowany biust i będzie to "gwałt", albo co najmniej molestowanie, najbezpieczniej ignorować. I na koniec, dobra koleżanka z pracy, przychodzi wściekła jak osa i robi problemy z "niczego", cóż w końcu pracuje ze mną, zatem to "siostra", wyrozumiale ignoruję, bratu bym nie odpuścił, ale siostrze już tak, w końcu jej minie i będzie ok. Reasumując, jak osłabi się rozmaitymi fanaberiami Cywilizację Zachodu i przegramy rywalizację z Chinami, to proszę sobie zobaczyć jak żyją kobiety w Chinach i pomyśleć czy warto mnożyć roszczenia ponad zrozumiałą miarę? Bo własnym wnuczkom lub już nawet córkom zafundujecie życie na chińską miarę. A na chwilę obecną przegrywamy, trend będzie trudno odwrócić. Ps. przytoczony przez panią Zuzanną schemat sam nieraz przerabiałem, a nie jestem kobietą, to schemat tego, że nie jest się w "klice", a nie tego, że się jest kobietą. Pani zapewne by chciała zasady odwróconego rasizmu? Mężczyzn spoza kliki można ignorować, kobiety należy bezwzględnie i natychmiastowo przyjmować do każdej "grupy trzymającej władzę", bo są kobietami i trzeba im rekompensować to, że kiedyś miały ograniczane prawa, problem w tym, że władza to "towar deficytowy", a kobiety to połowa populacji.

Feminizm jest dla powyższych panów-komentatorów jedynie prowokacją do wojny damsko-męskiej. Szkoda, że tylko lubią się bić...

Spacer ulicami Nysy, wakacje 3 lata temu. Spaceruję z dwoma córkami w wieku 10 i 13 lat. Jesteśmy przejazdem. Ulice pustawe, ale jest nieco dziwnie. Gdzieś parę osób stoi z flagą, czas po jakiś uroczystościach? po jakimś mitingu? Jeszcze jakieś patrole policji, ale generalnie sennie i spokojnie. Ja zwyczajny szary człowiek, niemłody, ale i niestary. Czy to ważne, że ze względu na postępującą łysinę bardzo krótko ostrzyżony? Wydawać by się mogło, że jest to nieważne. Nagle w tej sennej rzeczywistości tuż obok materializuje się dziwna postać. Kobieta, tęczowo wymalowana, obrzuca mnie stekiem wyzwisk, z których "łysa pała" jest jedynym, które da się przytoczyć. Nie walczę, nie odpowiadam. Szybko z dziećmi się oddalam, wręcz uciekam. To nie mogła być kobieta, przecież kobiety takie nie są, to na pewno był mężczyzna, przypadkiem w ciele kobiety, tak musiało to być. Ewentualnie osoba trans z przewagą mężczyzny. Cóż ja biedna kobieta uwięziona w ciele mężczyzny, w dodatku lesbijka, uciekam pośpiesznie przed tą napastliwością. Może przynajmniej moje córki będą mężczyznami? By móc walczyć w tym okrutnym świecie?

No to ziemia, niestety. Kiedyś pracowałem w dużej firmie w branży telecom, która w czasie recesji przeprowadzała spore redukcje personelu. No i jak się łatwo domyślić, niewiasty zostały w większości oszczędzone, pracę tracili głównie mężczyźni. Teraz pracuję w niewielkiej firmie, gdzie zatrudnienie jest stabilne tj od czasu do czasu wyleci jakiś facet. Kobiety - nawet te, które słabiej sobie radzą - wydają się być pod ochroną. Polski patriarchat jest raczej sympatyczny aniżeli groźny. PS Wśród 100 najlepszych szachistów świata jest tylko jedna kobieta, Chinka Hou Yifan. Ciekawe czy ona też narzeka na patriarchat ?

Pracuję od 15 lat w miejscu, gdzie zdecydowaną większość stanowią mężczyźni. Jestem kobietą i nie mam powodów do narzekań. Natomiast w rozmowach z koleżankami nauczycielkami pracującymi w sfeminizowanym środowisku częstokroć przeżywam szok słuchając jak kobiety wobec innych kobiet potrafią być zawistne ,stronnicze, niewspierające i zwyczajnie okrutne , OBciążenie domowymi obowiązkami to obecnie kwestia umowy między ludźmi,którzy decydują się razem tworzyć rodzinę. Jak wspomniałam w pracy mam głównie kolegów.mogę się z nimi wymieniać patentami na domowe obowiązki ponieważ mają żony pracujące w systemie dyżurowym więc gotują,sprzątają i opiekują się dziećmi .zwyczajnie życie wymusza takie rozwiązania .jako kobieta zaczynam mieć dość feministycznego bełkotu. A najbardziej irytuje mnie fakt, że w moim odczuciu aktualnie feminizm sprawę macierzyństwa traktuje jak kulę u nogi kobiet a nie nasz atut i biologiczny przywilej . Z ciekawością przeczytałabym felieton Autorki na temat wniosków i rezultatów które przyniosło życie ludzi w kibucach .

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]