Kancelaria i inni przeciw służbie

Ponad 600 uwag zgłosiły ministerstwa i urzędy rządowe do projektu zmian ustawy o służbie cywilnej. Teraz trafi on pod obrady Komitetu Rady Ministrów. Jednym nie podoba się to, że Szef Służby Cywilnej, a więc korpusu niezależnych politycznie i sprawdzonych pod względem fachowości urzędników jest mianowany bezpośrednio przez premiera. Inni nie chcą, by Szefowi podlegali w sprawach tyczących służby dyrektorzy generalni resortów (a więc najwyżsi rangą urzędnicy, od których zależą m.in. decyzje personalne w ministerstwach) oraz by mógł on wydawać zalecenia określające jej standardy.
Czyta się kilka minut

Są i tacy, którzy są przeciwni obsadzaniu stanowisk drogą konkursów oraz wprowadzeniu rozwiązań zwiększających przejrzystość nominacji. Wreszcie niektóre urzędy w ogóle negują sensowność podporządkowania się regułom służby cywilnej (znamienne, że głównie te, które działają na styku państwa z gospodarką i dysponują cenną - także w dosłownym sensie - władzą wydawania rozmaitych koncesji i zezwoleń: choćby Urząd Rejestracji Produktów Leczniczych, Wyrobów Medycznych i Produktów Biobójczych, Urząd Regulacji Energetyki czy Komisja Nadzoru Ubezpieczeń i Funduszy Emerytalnych).

To w zasadzie żadna nowość: ekipy rządzące w Polsce zwykle deklarowały szacunek dla uważanej za standard rozwiniętych demokracji idei apartyjnej administracji, a w praktyce sabotowały ją jak mogły. Tyle że teraz, po pierwsze, mechanizmy służby cywilnej kwestionuje oficjalnie kancelaria premiera (a ten jest - wedle Konstytucji - zwierzchnikiem korpusu). Po drugie; okazuje się, że krytycy za nic sobie mają nie tylko głos takich ciał, jak Rada Służby Cywilnej (która popiera projekt zmian), ale i Trybunału Konstytucyjnego (który kilka razy wypowiadał się zarówno co do celowości konkursów, przejrzystości procedur nominacyjnych, jak i zakresu obowiązywania norm służby cywilnej w administracji). Wreszcie: atakowane są także te rozwiązania, które mają ukrócić korupcję w urzędach - a ta jest przecież obecnie bodaj głównym problemem państwa. Tak też ponoć uważa rząd Leszka Millera i partia premiera.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 02/2004