Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Kadra na Chiny

Kadra na Chiny

01.12.2014
Czyta się kilka minut
Albo może stać, ale z różnych powodów – głównie z powodu braku wiary w skuteczność i zarazem wiarę w życie pozarynkowe – niereklamowanych.
O

Oczywiście chodzi o książki poetyckie, z góry skazane lub skazywane na mikroskopijność i wątlejącą elitarność.
Ciekawy portret środowiska małych wydawców zawiera – gruntownie omówiony na łamach „TP” – raport „Literatura polska po 1989 r. w świetle teorii Pierre’a Bourdieu”. Wychodzi na to, zaskakująco często, że w założeniu książka to nadal przedmiot głównie etyczny, emanacja gustu, etosu i stylu bycia konkretnych osób, czasami środowisk, a krytyka, media, działalność kulturalna to aparat poszukiwawczy istotnych wartości. Ty dobrze piszesz, on dobrze wydaje, ja zaś powinienem odnaleźć owo dobro i wesprzeć je wszelkim sposobem. Do roboty.
Nie da rady: po jednej stronie 4600 znaków, po drugiej masa co najmniej niezłych tomików. W tym momencie bezradności odsłania się pokusa stara jak świat – przyłączyć się do silniejszego, mówić o poetach wielkich, powszechnie (acz gołosłownie) podziwianych. Skoro nie ma jak i gdzie przekonująco pokazać, że wartości poezji polskiej rozkładają się inaczej niż na telewizyjnym ekranie, to może lepiej przyłączyć się do niedawnego apelu pewnej publicystki, by niezwłocznie przyznać ważną polską nagrodę pewnemu ważnemu polskiemu poecie, to zaś z prostej i niepodważalnej przyczyny, że dostał nagrodę w Chinach? No tak, chińskie kryterium – causa finita. Jak to pisał Mickiewicz? „Co Chińczyk wyróżni, to Polak doceni”. Chiny Pany – przeczytałem; najwyraźniej piszący na murach już się przystosowali. „Chiny przerastały mnie pod każdym względem” – notuje Stasiuk.
Warto, byśmy również i my przygotowali się na bliską już chwilę, kiedy to Azjaci wezmą w leasing poezję polską. Najpierw lekko ją zmodernizują, zdigitalizują wrażliwość, następnie przy użyciu swych odwiecznych sposobów podkręcą aspekt imaginatywny, a przede wszystkim, za pomocą dekretu z państwową pieczęcią, zwiększą czytelnictwo do miliona członków na tomik. No ale trzeba właściwie się nastawić, okazać dobrą wolę, uszanować szacunek, jakim obdarzyli jednego z naszych.
Jednak w obliczu epokowej zmiany można by zrobić więcej, wzmocnić osobowo Parnas, mówię serio: przestać skąpić podziwu, nie upierać się dłużej, że każdy czas ma co najwyżej dwóch, trzech wielkich poetów. To pogląd nieprawdziwy, bywa bowiem różnie; a także w oszałamiającej perspektywie rzeszy odbiorców niepraktyczny.
Bo czy na przykład autor takiego oto wiersza (pt. „[jeszcze (mówisz mi:] jeszcze)”) w czymkolwiek, prócz stażu, ustępuje większości ważnych poetów: „Kobieta napotkana w tramwaju, w połowie słodka, a dalej / jakaś dziwna (obca muzyka), mężczyzna stojący w deszczu / (w nie swoich butach), potem kot, przestraszony i miałki, / zatrzymany / w pół skoku na kiepskim obrazie. Pudełko pełne klejnotów, / zaklejone / plastrem, obłożone w pergamin, opatrzone różą. Dziecko / liżące / śnieżkę (zwietrzały narkotyk), niemalże świadome, ale wciąż / płocho / piękne, urwane jak zdanie (...)”.
Może nie ma tu ciężaru niezatartych przeżyć, symboli w skali makro, złotych myśli, gestu, który zmienia poetę w Poetę, jest za to praca języka, kompozycja, przywodząca na myśl układ rozkwitania. Twórca sam siebie postrzega jako oko i ucho ulicy, narzędzie do rejestracji obrazów. „Jeszcze” go włącza, uruchamia zapis, on zaś z niezwykłym wyczuciem utrwala migotliwe sceny i świetnie, za pomocą parentezy, podcina ich łudzącą oczywistość. Coś ciekawego dzieje się w tym wierszu, który przy tym wcale nie jest tylko sprawny, ani tym bardziej efektownie błahy. Apetyt na formę nie wiąże go z kolejnym neoklasycyzmem, nie daje się ująć jako konserwatyzm – chyba że konserwatyzmem nazwiemy chęć znalezienia języka własnego lub zgoła języka nowego. Konserwawangardyzm. Dla Chińczyków wiersz Bartosza Konstrata, młodego, znakomitego poety, będzie frapująco znajomy i wyzywająco trudny.
To trzeba zrobić, zanim przekarmimy się klasykami po pięćdziesiątce, sześćdziesiątce itd. Zanim wszystkie zapewnienia o znaczeniu znaczeń rzucą się nam na powrót do gardeł, zanim święte przekonania, że to nie nas dławi pustka, lecz młodych poetów, wyjawią swą żałosną starczość, trzeba się rozejrzeć. Przeczytać Taranka, Brewińskiego, Podgórniego, Górę, Witkowską, Pietrek, Kopyta, Korzeniewską, Pułkę, Bąka i jeszcze paru, którzy nie są gorsi od najlepszych, jeśli ich dobrze przeczytać. Zanim przyjdą Chińczycy.

Czytasz ten tekst bezpłatnie, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]