Reklama

Jak katolicka wiara zmieniła nasze mózgi

Jak katolicka wiara zmieniła nasze mózgi

18.11.2019
Czyta się kilka minut
Mieszkańcy zachodniej cywilizacji zawdzięczają swoje specyficzne cechy psychiczne wielowiekowemu wpływowi Kościoła katolickiego – twierdzą autorzy pracy opublikowanej w „Science”.
C

Choć wszyscy ludzie biologicznie należą do tego samego gatunku, dorastają w różnych kulturach – a one wpływają na konstrukcję ich umysłów. Rozsiane po całym świecie społeczności mogą się więc znacząco różnić od siebie pod wieloma względami – m in. w kontekście tego, jak odnoszą się od obcych, czy przedkładają dobro własne nad dobro społeczności, do której należą, czy do napotykanych problemów podchodzą bardziej analitycznie, czy raczej zdają się na intuicję, jak bardzo faworyzują swoich krewnych nad inne osoby itd.

Stosunkowo homogeniczną grupę, gdy idzie o konstrukcję psychiczną, stanowią mieszkańcy zachodniej cywilizacji, określani angielskim akronimem WEIRD (z ang. dziwny), od pierwszych liter słów: zachodni, wykształcony, uprzemysłowiony, bogaty i demokratyczny – opisujących państwa, w których ludzie ci żyją. Osoby WEIRD są zazwyczaj bardziej niezależne,...

4199

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

to może brzmieć jak herezja, że Kościół rozbił więzi rodzinne :)). *** A prawdziwe Zasady, jeśli są, a są, to pozostają niezmienne i Kościół zresztą jak każdy z nas może je tylko odkrywać, ale już nie zmieniać.

jednak w Polsce się mu to n i e udało - konformizm, nepotyzm, ksenofobia, instynkty plemienne, służalczość, schematyzm - to klasyczny zestaw parametrów Prawdziwego Polaka Patrioty - i Katolika rzecz jasna, ale najwyraźniej n i e d o r o b i o n e g o

"Nie chodzi jednak po prostu o nauczanie, nakazujące m.in. otwartość na bliźnich – wpływ ten był znacznie bardziej subtelny i mniej intencjonalny". Chodzi właśnie o to, że wpływ ten był niesubtelny i intencjonalny. MFP (Marriage and Family Policy) średniowiecznego Kościoła to w ujęciu autorów nie jakaś metafora, tylko dosłownie polityka, ustalana centralnie i energicznie egzekwowana przez Kościół, przy wsparciu świeckiego ramienia. W oryginalnym opracowaniu, którego artykuł w Science jest jedynie streszczeniem, początek tej polityki jest nawet powiązany z konkretnym wydarzeniem, a mianowicie synodem w Agde w 506 r., który zakazał małżeństw między kuzynami. Zakaz kazirodztwa jest kulturowym uniwersalium, jednak w znanych nam społeczeństwach, oprócz naszego własnego, przybiera on postać często skomplikowanych reguł, wymuszających kontrolowany (by tak rzec Levi-Straussem) "obieg kobiet" pomiędzy rodzinami i klanami pod nadzorem całej społeczności. Są to reguły typu: zaleca się poślubić jedną z własnych bratanic, ale siostrzenice są absolutnie zakazane. Czym grozi małżeństwo z obcym, czyli nieznajomym, uczy nas smutna historia Edypa. U nas zakaz kazirodztwa jest bardzo szeroki, a swojej połówki zasadniczo szuka się na własną rękę, najlepiej daleko od domu. Owszem, małżeństwa aranżowane w nieodległej jeszcze przeszłości były raczej normą niż wyjątkiem, ale nie ma to nic wspólnego ze wspomnianym wyżej społecznym "obiegiem kobiet". Wszystko to wiadomo co najmniej od czasów szkoły strukturalistycznej w antropologii. Autorzy dostrzegają natomiast, że nie da się wytłumaczyć MFP i "obsesyjnego lęku przed kazirodztwem" średniowiecznych społeczeństw Zachodu w sposób "ewolucyjny". To, co zaczęło się w Agde, nie ma źródeł ani w Biblii, ani w tradycji żydowskiej, rzymskiej czy germańskiej (te trzy można rozsądnie brać w rachubę), ani w nauczaniu i praktyce innych kościołów chrześcijańskich. Naturalnie świadomie przeprowadzona przez kościół katolicki rewolucja społeczna nie była motywowana i uzasadniana hasłami indywidualizmu, demokracji i takich tam dyrdymałów, tylko chodziło o władzę, o którą biskupi rywalizowali z feudalnymi suwerenami. Tam, gdzie władza świecka i religijna stanowiły jedno - czyli właściwie wszędzie indziej - psychologia WEIRD nie miała jak się rozwinąć. Uprzejmie podaję DOI: 10.31234/osf.io/d6qhu

Interesujący wpis. Małą polemikę chciałbym wnieść do fragmentu: <<To, co zaczęło się w Agde, nie ma źródeł ani w Biblii, ani w tradycji żydowskiej, rzymskiej czy germańskiej (te trzy można rozsądnie brać w rachubę), ani w nauczaniu i praktyce innych kościołów chrześcijańskich.>> Nie wiem co dokładnie postanowiono na synodzie w Agde, ale wiem, że reguła typu: "zaleca się poślubić jedną z własnych bratanic, ale siostrzenice są absolutnie zakazane" jest czysto biblijnej proweniencji. Przykładem jej poprawności może być np. sytuacja, w której Noachidka (kobieta funkcjonująca pod reżimem przymierza noachidzkiego) dokonuje konwersji będąc jednocześnie brzemienną. Dziecko matki, jako Izraelita, zachowuje więzy pokrewieństwa jedynie od strony maternalistycznej. Wszystkie krewne ze strony matki będą zakazane, w tym siostrzenice. Niemnie jednak, bratanice pozostają dozwolone. Tak przynajmniej powinna przemówić tradycja żydowska, co do której tylko mogę się jako tako wypowiedzieć, gdyż o pozostałych dwóch (rzymska, germańska) nie mam kompletnie żadnej wiedzy. Niemniej jednak gdyby pójść dalej i próbować jednak bronić konkluzji uczestników synodu w Agde, którą można próbować definiować jako zakaz małżeństw zarówno z krewnymi ze strony ojca jak i matki, to być może próbowano ją wywodzić również z biblijnego wersetu, nb, bardzo dobrze znanego, a mianowicie, opuści mężczyzna ojca swego i matkę swoją, etc. Jednakże co do tego, których krewnych lub powinowatych on zakazuje, we wspomnianej już tradycji żydowskiej, był spór (tzw. machloket).

Ciekawa zbieżność, bo ja ten przykład z bratanicą wziąłem z prawa rzymskiego. "Można za żonę wziąć córkę brata. Stało się tak po raz pierwszy, gdy boski Klaudiusz pojął za żonę Agryppinę, córkę swego brata. Natomiast córki siostry nie można wziąć za żonę. I tak to zostało określone w constitutionibus pryncepsów" ("Instytucje" Gajusza, I.62). Widzimy przy okazji, co w Rzymie mógł cesarz, a na co Kościół nie zamierzał więcej pozwalać. Jeśli chodzi o instytucje żydowskie, to dość znanym przykładem jest lewirat, nie tylko zezwalający na małżeństwo między powinowatymi, ale wręcz do niego zmuszający. Co do synodu w Agde, to też wiem tyle, że był, i odnoszę się do niego wyłącznie poprzez artykuł o WEIRD. Jednakże zaglądając do odnośnego hasła w Wiki znalazłem w przypisach ciekawy artykuł https://gizmodo.com/the-science-of-marrying-your-cousin-1522745684. Tezy Schulza et al. okazują się nie takie znów ekstrawaganckie.

Dzięki za link. Myślę, że powinien także zainteresować Kierownika Działu Wiara czyli Red. A. Spornika. Sprawy "wsobne" podchodzą trochę pod jego zainteresowania ewolucyjne - domniemuję. Mnie bardziej by interesowało skąd się wzięły "uniwersalia kulturowe" bo pewnie jakieś przesłanki były. Nic nie bierze się z nikąd, no może poza Wszechświatem w rozumieniu ateistów, który powstał przecież ex nihilo :)

zaraz zaraz, świat z niczego to chyba pomysł tych, co i PB wymyślili??... a może dzisiaj katechetki inaczej uczą???...

Z Nietzschego, wziął się Bóg i umarł. Wiara czyni cuda z mózgiem, mózg zaś patrzy by się odżywiać odpowiednio, i różnić od wersji przed mutacją, by móc załapać się na dryf genetyczny... i decydować samemu, kto jest Bogiem! ;) Pustka czyli nic, zajmuje sumarycznie w strukturze kosmosu objętość największą. To by się zgadzało z postacią boską, Bóg, to nic, sam mówi: Jestem kim jestem!

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]