Jest ich sześć, a ich obecność nie jest ukrywana. Przeciwnie: można odnieść wrażenie, że ostentacyjnie rozlokowano je tak, aby były od razu widoczne dla satelitów i informacja o ich obecności dotarła do adresatów, tj. do władz Iranu.
Mowa o eskadrze amerykańskich bombowców B-2, które od początku kwietnia stacjonują w bazie na wyspie Diego Garcia na Oceanie Indyjskim. To jedno z najskuteczniejszych narzędzi prowadzenia wojny w powietrzu, jakim dysponują Stany: strategiczny bombowiec, trudny do wykrycia przez radary, przenosi kilkanaście ton rakiet i bomb (w tym najcięższe, do niszczenia podziemnych bunkrów). Startując z Diego Garcia, może bez problemu dotrzeć nad Iran.
Amerykańsko-irańskie rozmowy na gruncie neutralnym
Ten „argument siły” ma najwyraźniej towarzyszyć rozmowom, które przedstawiciele USA i Iranu rozpoczęli w sobotę 12 kwietnia na gruncie neutralnym – w Omanie. Ich tematem jest irański program jądrowy, a deklarowanym celem Donalda Trumpa jest doprowadzenie do tego, by Iran nigdy nie był w stanie wyprodukować własnej bomby atomowej. Teheran zapewnia, że nie ma takich planów, ale mało kto daje temu wiarę – zwłaszcza Izrael, najbardziej tu zainteresowany.
Zanim zaczęły się rozmowy, Trump otwarcie pogroził Iranowi, że jeśli nie uda się porozumieć, będą „bombardowania”. Choć Ali Chamenei, najwyższy przywódca Iranu, jeszcze kilka tygodni wcześniej twierdził, że rozmowy z Amerykanami, a zwłaszcza z Trumpem nie mają sensu, bo nie można im ufać (to Trump wypowiedział w 2018 r. „umowę atomową” z Iranem, wynegocjowaną przez administrację Baracka Obamy), to jednak delegaci irańscy polecieli teraz do Omanu. O przebiegu rozmów wiadomo niewiele; pojawiają się informacje, że Amerykanie mieli sugerować Irańczykom, by zapasy wzbogaconego uranu przekazali na ręce państwa trzeciego: Rosji.
Trump odmówił Beniaminowi Netanjahu – twierdzi „New York Times”
Sensacyjnie zabrzmiało natomiast to, co 17 kwietnia podał „New York Times”: powołując się na źródła w administracji USA (co sugeruje przeciek kontrolowany), dziennik pisze, że Trump zastopował premiera Izraela, który chciał w maju zaatakować irańskie instalacje nuklearne i oczekiwał tu wsparcia od Stanów. Trump miał odmówić mu takiej pomocy.
„NYT” twierdzi, że decyzję Trumpa poprzedziły długie dyskusje w administracji, czy postawić na dyplomację, czy wesprzeć atak Izraela. Podczas wizyty Beniamina Netanjahu 7 kwietnia w Białym Domu Trump miał mu powiedzieć, iż jest przeciwny uderzeniu, i ogłosił na konferencji prasowej rozpoczęcie rozmów z Iranem.
Co nie znaczy, że opcja militarna jest teraz wykluczona – jeśli rozmowy nie doprowadzą do ugody. O tym mają przypominać Iranowi bombowce stacjonujące na wyspie na Oceanie Indyjskim.
W materiale wykorzystano informacje agencyjne DPA, NZZ, ZEIT
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.




















