Ile zarobi prezes NBP? Sześć razy więcej od prezydenta RP

Możliwe, że Adam Glapiński, którego kadencja zakończy się dopiero w czerwcu 2028 roku, postanowił wyciągnąć z prezesury ile się da. W granicach prawa, choć już niekoniecznie w granicach dobrego smaku.
Czyta się kilka minut
Konferencja prasowe prezesa NBP Adama Glapińskiego. Warszawa, 6 października 2022 r. // Fot. Andrzej Iwańczuk / Reporter
Konferencja prasowe prezesa NBP Adama Glapińskiego. Warszawa, 6 października 2022 r. // Fot. Andrzej Iwańczuk / Reporter

Prezes NBP powrócił. Znów gości na czołówkach serwisów internetowych i w głównych wydaniach telewizyjnych wiadomości. Okazją do wydobycia Adama Glapińskiego z niebytu dla suflujących rządowi mediów stała się podwyżka, jaką zafundował prezesowi zarząd NBP – czyli de facto on sam, bo nie od dziś wiadomo, kto w tym zespole jest dyrygentem. Podwyższona premia daje Glapińskiemu prawo do wynagrodzenia wyższego o 191 tys. zł rocznie, czyli – jak obliczyli dziennikarze serwisu Money  – ponad 122 tys. zł miesięcznie.

Ile powinien zarabiać szef NBP?

Czy szef polskiego banku centralnego, stojącego na straży dość prowincjonalnej w skali globu waluty, powinien zarabiać sześć razy więcej od prezydenta RP? Na to pytanie nie ma oczywiście jednej odpowiedzi, bo trudno też o jedną miarodajną ocenę pracy obu oficjeli. Łatwiej o analogie. Jerome Powell, szef amerykańskiej Rezerwy Federalnej – czyli instytucji, której decyzje śledzi uważnie cały świat – zgodnie z widełkami płacowymi FED może zarobić do 246,2 tys. dolarów rocznie, a więc około 62 proc. rocznego uposażenia gospodarza Białego Domu.

Możliwe, że Adam Glapiński, którego kadencja zakończy się dopiero w czerwcu 2028 r., postanowił wyciągnąć z prezesury ile się da – w granicach prawa, choć już niekoniecznie w granicach dobrego smaku.

NBP Glapińskiego

Kierowany przez niego NBP jest dziś kapsułą czasu dla działaczy i akolitów PiS-u, próbujących możliwie komfortowo przetrwać do kolejnych, oby już zwycięskich dla nich wyborów. Utrata władzy przez obóz Kaczyńskiego sprawiła wprawdzie, że NBP przestał być jeszcze jednym departamentem resortu finansów, ale niezależność banku centralnego od władzy wykonawczej w wykonaniu Glapińskiego bywa niebezpiecznie podobna do czystej politycznej przekory. 

Rząd wie, że usuwając skutki powodzi, będzie zmuszony wpompować do gospodarki dodatkowe kilkadziesiąt miliardów złotych, które rozhuśtają inflację jeszcze mocniej. Jak w tej sytuacji zachowa się NBP? Trudno oprzeć się wrażeniu, że temat postawienia Glapińskiego przed Trybunałem Stanu wraca dziś nieprzypadkowo.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Jerzy Skakun dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 41/2024

W druku ukazał się pod tytułem: Kapsuła Glapińskiego