Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Historia jako ból zębów

Historia jako ból zębów

09.10.2017
Czyta się kilka minut
C

Czytelnik być może oczekuje, że napiszę zaraz, jak trudno było odtworzyć dawne miasto oglądane z perspektywy przybysza, i że musiałem pewnie po wielekroć czytać każdą linijkę napisaną przez obcokrajowców przewijających się przez Bukareszt w tamtym czasie. Prawda jest jednak inna: z łatwością wyobraziłem sobie percepcję i przeżycia berlińskiego dentysty przybyłego nad brzegi Dymbowicy i nawet nie siliłem się na studiowanie przekazów ludzi, którzy z takich czy innych powodów spędzili tam nieco czasu”. Tym zaskakującym wyznaniem rozpoczynają się „Dni króla”, utrzymująca przez niemalże 200 stron niepokojący ton powieść Filipa Floriana. „Tamten czas” to lata 1866-81, przybyszów jest dwóch – król Karol Eitel Fryderyk Zefiryn Ludwik, w historii znany jako Karol Hohenzollern-Sigmaringen, oraz Józef Strauss, królewski dentysta, postać nieznana dziejom, choć bardzo wcale nie niemożliwa. Deklarowana przez Floriana łatwość, z jaką wyobraził sobie XIX-wieczny Bukareszt, bez konieczności odnoszenia się do źródeł, świadectw czy relacji, ujawnia się w tej historii jako jej niezwykły atut – Karol I i Józef Strauss obserwują i doświadczają miasta jako obcy. Karol, nie z własnej inicjatywy, zostaje władcą rodzącego się państwa, którego kondycja gospodarcza i polityczna wymaga głębokich reform. Tak głębokich i koniecznych, że przyprawia go to o ból zębów. Musi więc przezwyciężyć zarówno zwątpienie, jak i dotkliwie fizyczny ból. Rola dentysty nie sprowadza się tu jednak wyłącznie do zawodowego uśmierzania dolegliwości króla. Strauss, ekscentryczny hedonista, entuzjasta cielesnych rozkoszy, stopniowo, wykorzystując swoje zamiłowania, oswaja Karola z nową rzeczywistością.

Absurdy widziane oczyma przybyszów zostają przez Floriana przedstawione w konwencji łotrzykowsko- -baśniowej, która rządzi zarówno historycznymi decyzjami o doniosłej randze, jak i codziennymi zmaganiami bohaterów. Na oczach czytelnika rodzi się rumuńska państwowość, jednak ukazany tu Bukareszt skutecznie wymyka się prostemu obrazowi kolonizowanej przez nowego władcę przestrzeni chaosu i zacofania. Przybysze przyzwyczajeni do innych światów muszą bowiem nieustannie negocjować swoje stereotypowe działania, językowe modele czy towarzyskie zwyczaje. Nowy władca, by sprostać oczekiwaniom postępu historii i skutecznie wypełniać swoje obowiązki, musi jednocześnie znosić krytykę, jak i ją formułować. Logika dziejów może jednak kierować w najróżniejsze strony. Zupełnie jak ból zębów. ©

Filip Florian, DNI KRÓLA, przeł. Radosława Janowska-Lascar, Wydawnictwo Amaltea, Wrocław 2016

Czytasz ten tekst bezpłatnie, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum
Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]