Helena Eriksson

Skąd ona się, u licha, wzięła, ta niewysoka blondynka w śmiesznym sweterku z futrzanym kołnierzykiem, która nie patrząc w kamerę, dość niezgrabnie tańczy w umieszczonym na płycie teledysku? I skąd wytrzasnęła akompaniujących jej muzyków, w koszulach z poprzedniej dekady, łysawych i nieco otyłych, ale najwyraźniej świetnie znających swój fach?.
Czyta się kilka minut
 /
/

Zabieram się do chwalenia Heleny Eriksson i Charlotty Ericson (współfirmującej “Loveberries" autorki tekstów i kompozytorki) z należną nieśmiałością, bo zdaje się, że przesłanie swoich piosenek adresują one głównie do kobiet. “I’m a woman made of stone" - śpiewa Eriksson w otwierającym krążek utworze, by kończyć następny słowami “Let the summer loose behind / As your love is leavin’ mine". Bohaterka tych tematów bywa czasem zakochana i czasem szczęśliwie (wtedy każda chwila jest jak cukierek toffi), ale nawet jeśli nieszczęśliwie, nie odbiera jej to siły. Faceci nic nie rozumieją, ale w końcu to tylko faceci. Oczekiwany prom właśnie przypłynął, a smutki zostają na brzegu. Smakuje herbata w wypełnionej słonecznym światłem kuchni. Przez życie można iść lekkim krokiem, jak lekkie są te piosenki.

Od wielu tygodni jasny, skandynawski głos Heleny Eriksson nie chce mnie opuścić, podobnie jak nie mija przyjemność słuchania zgrabnych solówek saksofonu, fletu, fortepianu elektrycznego czy organów Hammonda, napędzanych odważnie idącą do przodu sekcją rytmiczną i przyspieszanych jeszcze przez instrumenty perkusyjne. Nie, to nie jest jazz, to nie jest przywoływany w jednym z tematów Zappa, ale przecież nie jest to także pop. Po prostu jedenaście dobrych i bardzo dobrych piosenek, do słuchania na spacerach w jesienne popołudnia.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 40/2005