Reklama

Halo, czy to ktoś?

Halo, czy to ktoś?

05.09.2017
Czyta się kilka minut
Louise Kennedy była zaskoczona wynikami testu. Irlandzka weterynarz starała się o prawo stałego pobytu w Australii. W ramach procedury musiała zaliczyć test angielskiego.
D

Dla native speakera – drobnostka. Oblała jednak część ustną. Egzaminator uznał, że Kennedy nie potrafi sprawnie rozmawiać we własnym języku. Egzaminatorem – dodajmy – był komputer. Najprawdopodobniej maszyna nie potrafiła zrozumieć irlandzkiego akcentu.

Podobne sytuacje mogą czekać każdego z nas. Coraz częściej rozmawiając on-line z przedstawicielem jakiejś instytucji (nie tylko banku), mówimy do udającej człowieka maszyny, dalekiej od zrozumienia tego, co mamy na myśli. I nie chodzi tylko o akcenty.

Pierwsze „rozmawiające” systemy pojawiły się w Stanach Zjednoczonych już pół wieku temu. Program ELIZA, stworzony przez Josepha Weizenbauma w Massachusetts Institute of Technology w 1968 r., potrafił udawać psychoterapeutę. Reagował na słowa klucze i udzielał odpowiedzi „z puszki”: np. kiedy w pytaniu pojawiło się słowo „podobny”, komputer pytał: „w jaki sposób?”.

Dzisiejsze odpowiedniki tamtych systemów, tzw. chatboty – mnożące się wraz z popularnością komunikatorów, napędzane mechanizmami uczenia maszynowego – mają rozwijać się i rozmawiać o wiele bardziej naturalnie. Są tanią, skuteczną formą kontaktu z klientem, niewymagającą tworzenia call centers i zatrudniania ludzi, pozwalającą jednak utrzymać iluzję, że z klientem rozmawia ktoś – a nie coś.

Wystarczy jednak, żeby sytuacja odbiegła od standardu, a iluzja pryska. Zza okienka czatu wygląda krzemowa twarz komputera, który nie rozumie kontekstu – a przede wszystkim: nie rozumie ludzi. Zwykle to irytujące, ale w Wielkiej Brytanii i Stanach Zjednoczonych pojawiają się już chatboty dla pogotowia czy policji. Tu brak zrozumienia kontekstu, niuansów mowy czy emocji dzwoniącego może być groźny. Bo jeśli świat opanują chatboty, to albo maszyny nauczą się rozumieć nas, albo my zaczniemy porozumiewać się jak maszyny. Na razie bliżej jest do tego drugiego. ©

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Dziennikarz naukowy, reporter telewizyjny, twórca programu popularnonaukowego „Horyzont zdarzeń”. Współautor (z Agatą Kaźmierską) książki "Strefy Cyberwojny". Stypendysta Fundacji Knighta...

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

Newsletter

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]