Grecja wraca do życia (i długów)

Zbieżność to chyba przypadkowa. W miniony piątek Angela Merkel odwiedziła Ateny: chwaliła reformy i „dodawała odwagi”. Tym razem Grecy nie witali jej gwałtownymi protestami jak podczas poprzedniej wizyty dwa lata temu.
Czyta się kilka minut

Ale mieli powód: w jej osobie „przybył nie kontroler, lecz świadek sukcesu” (dziennik „FAZ”). Oto na dzień przed wizytą Merkel Grecja wróciła na światowe rynki finansowe: pierwszy raz od czterech lat grecki rząd wyemitował obligacje.

Globalni inwestorzy – niedawno zmuszani do spisania na straty części pożyczek udzielonych Atenom – po prostu się na nie rzucili. Zainteresowanie (po ludzku: gotowość pożyczania na nowo pieniędzy Grekom) siedmiokrotnie przewyższyło podaż. Ateny skasowały trzy miliardy euro, a świat finansów komentował z euforią, iż kraj wraca do życia. Dość powszechnie oceniano też, że jego perspektywy wyjścia z kryzysu są bardziej optymistyczne niż rok-dwa temu.

Wprawdzie ktoś daleki od świat(k)a finansów mógłby uznać to za nieco dziwaczne – nowe długi jako objaw żywotności – ale widocznie nadal tak to działa... Jednak ironia na bok: fakt, że Ateny emitują obligacje i świat je kupuje, świadczy o czymś ważniejszym niż kondycja Grecji (o nią trwa zresztą spór; niektórzy zarzucają Grekom, że znów podkręcają bilanse). Jeszcze rok temu prognozowano, że strefa euro się rozpadnie i opuści ją nie tylko Grecja, ale też inne zagrożone kraje, jako wynik „efektu domina”. Dziś wiemy: „Eurogeddonu” nie będzie, a z dołka wychodzą też Irlandia i Portugalia. Za to „chorym człowiekiem Europy” nazywa się dziś Francję. A niedawna klęska rządzących socjalistów w wyborach samorządowych pokazuje, że choć Francuzi widzą, iż jest źle, to ich gotowość do zmian jest ograniczona.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 16/2014