Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Grand Prix powrotu

Grand Prix powrotu

26.11.2018
Czyta się kilka minut
R

Robert Kubica wraca na tory Formuły 1 po ośmioletniej przerwie jako kierowca Williamsa – i można by pewnie przy tej okazji zauważyć, że nie byłoby to możliwe bez wsparcia (nieoficjalnie mówi się o 50 mln złotych), jakie tej stajni udziela Orlen, a wsparcie to z kolei można wiązać z wypłynięciem taśmy z nagraniem, na którym ówczesny prezes BZ WBK Mateusz Morawiecki szydził z wypadku polskiego kierowcy. Można też studzić emocje: Williams był w tym sezonie zdecydowanie najsłabszym zespołem i trudno się spodziewać, że sam talent Kubicy wystarczy do zniwelowania technologicznych barier, dzielących jego bolid od najlepszych. Można by w końcu zdumiewać się popularnością w Polsce dyscypliny, którą uprawia – popularnością naprawdę gigantyczną, warunkowaną wszakże tym, że w rywalizacji bierze udział „nasz Robert”.

Wszystko to jednak powinno zejść na drugi plan w zestawieniu z jedną z najbardziej niezwykłych w dziejach współczesnego sportu historii o powrocie. Od dnia wypadku na trasie liguryjskiego rajdu Kubica przeszedł dziesiątki operacji, a jego rehabilitacja trwała długie miesiące. Pełnej sprawności nie odzyska nigdy, utyka, inaczej niż kiedyś (głównie za pomocą w pełni sprawnej lewej ręki) prowadzi samochód.

W swoim nowym bolidzie nie wygra wyścigu, ba: nawet o punkty za dalsze miejsca będzie mu trudno, emocje kibiców z czasem osłabną, a co zrobią za rok sponsorzy, nie sposób przewidzieć (Rosjanin Sirotkin, któremu miejsce w Williamsie również kupili krajowi mecenasi, właśnie został bezrobotnym) – ten moment jednak wypada odnotować poza rubrykami sportowymi, a potem motywować się nim i samemu inspirować w chwilach zwątpienia. ©℗

Czytasz ten tekst bezpłatnie, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Dziennikarz, redaktor wydań specjalnych i publicysta działu krajowego „Tygodnika Powszechnego”, specjalizuje się w pisaniu o piłce nożnej i o stosunkach polsko-żydowskich. W redakcji od...

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Dziś zatankowałem w Orlenie ( zamieniłem Lotos na Orlen ). Świetnie by było gdyby do Wiliamsa oprócz kasy przybyło jakieś know how z Polski. Aby udało się nawiązać jakąś poważną współpracę, która zaowocuje lepszym bolidem w najbliższych latach. W innych ekipach F1 pracują przecież polscy inżynierowie.
Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]