Głos wołający na pustyni

Gdy czytałem o tym, jak Jan Chrzciciel przygotowywał drogę Jezusowi, uświadomiłem sobie, że Mesjasz miał znakomitego PR-owca. Prorok dzięki oryginalności stroju i prostocie pokarmu stał się rozpoznawalny w środowisku Judejczyków. Nawet silna konkurencja ze strony faryzeuszy, rabbich i zelotów nie przeszkodziła synowi Zebedeusza i Elżbiety w dotarciu ze swoim przesłaniem do tłumów. Na targowisku idei jego słowa kreowały nową rzeczywistość: w sposób doskonały potrafiły wydobyć z ludzi pragnienie odwrócenia się od grzechu.
Czyta się kilka minut

---ramka 396713|prawo|1---Obawiam się jednak, że dziś, gdy świat coraz bardziej się sekularyzuje, Chrzciciel stanąłby przed trudniejszym zadaniem. Jan zwiastował nadejście Mesjasza. Ilu ludzi wygląda dziś Jego powrotu? Wzywał do nawrócenia. Ilu pragnie dostosować życie do Ewangelii, a nie Ewangelię do życia? “Jan nosił odzienie z sierści wielbłądziej i pas skórzany około bioder". Kogo zaintrygowałoby dziś takie ubranie? W czasach, gdy produkuje się podarte spodnie i poplamione bluzy, image proroka prędzej znaleźć można w awangardowym żurnalu niż potraktować jako znak radykalnych kaznodziejów. Ludzie byliby gotowi nawet jeść “szarańczę i miód leśny", gdyby fani żywności niezawierającej konserwantów i niemodyfikowanej genetycznie ogłosili ich specyficzne wartości.

Gdy rozmyślałem nad wyrazistością Chrzciciela, zorientowałem się, że Jan zrobił rzecz zadziwiającą. Zamiast przepowiadać w świątyni albo w synagogach, uciekł na pustynię i stał się samotnikiem wyglądającym nadejścia Mesjasza. To posunięcie z punktu widzenia strategii public relations wydaje się absurdalne. Zamiast oddziaływać na jak największą liczbę osób, oddalił się od nich. Został usłyszany nie dlatego, że głośno nawoływał i przebił się przez jazgot konkurencyjnych sloganów, ale dlatego że poszukał miejsca, w którym sam usłyszał Ewangelię; przestrzeni, w której sam uwierzył w nadejście Mesjasza. Jan nie robił Jezusowi kampanii reklamowej, tylko stał się Jego świadkiem. Nie docierał do potencjalnych uczniów Baranka, ale opowiadał o Nim tym, którzy przybyli do niego na pustynię.

Jeśli chcesz wyprostować ścieżki i umożliwić Bogu przyjście do Ciebie, musisz postąpić podobnie. Nie szukaj genialnych rekolekcjonistów, którzy za Ciebie dokonają dzieła nawrócenia. Postaraj się raczej zdobyć na odwagę i opuścić zgiełk świata, zapomnieć o pilnych sprawach oraz zaległych terminach. Poszukaj miejsca, w którym choć na chwilę będziesz mógł usłyszeć ciszę i doświadczyć samotności. Znajdź na to czas. Nie oszukuj się. Jeśli twierdzisz, że takie wyciszenie jest niemożliwe, to prawdopodobnie nie skorzystasz z szansy, którą daje Ci tegoroczny Adwent. Nadzieja, że w kołowrocie Twojej pracy i interesów, spotkań i zabaw staniesz się nowym człowiekiem, jest złudzeniem. Wiem, że słyszałeś to już tysiąc razy. Nie zmienia to jednak faktu, że bez zatrzymania się nie ruszysz z miejsca, bez porzucenia tłumu nie spotkasz człowieka, bez zamilknięcia nie usłyszysz Słowa.

---ramka 396712|strona|1---

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 49/2005