Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Generator geniuszu

Generator geniuszu

25.08.2009
Czyta się kilka minut
Pojęcie, czym mogła być dawniej Łódź, daje dziś chyba tylko wizyta na żydowskich ulicach Nowego Jorku. Zachowując wszelkie proporcje: miasto w środku Polski miało niegdyś podobny potencjał.
Ł

Łódzcy Żydzi uczestniczyli w międzynarodówkach artystycznych. Tworzyli podstawy kosmonautyki. Stawali się "top stars" architektury. Czy to wieloetniczna, przemysłowa atmosfera zamieniła przedwojenną Łódź w generator talentów na skalę światową? Odpowiedzi może udzielić cmentarz przy ulicy Brackiej. Bardzo różny zarówno od nekropolii żydowskich w Galicji, jak i tych we Wrocławiu czy Berlinie. Wśród 160 tys. nagrobków najpierw zauważamy widoczne zewsząd mauzoleum rodziny Poznańskich: kopułę, kolumny, masywne ogrodzenie, a wewnątrz mieniącą się złotem, zielenią, czerwienią i szafirem mozaikę z weneckiej firmy Solivati. Po niedawnej renowacji mauzoleum znów stało się jednym z symboli Łodzi. Tuż obok secesyjny nagrobek Rappaportów z czerwonego piaskowca - arcydzieło sztuki cmentarnej. Jeszcze inni przedsiębiorcy, Kestenbergowie, zdecydowali, że ich grobowiec przypominać będzie Złotą Bramę w Jerozolimie - tę samą, przez którą wejdzie Mesjasz.

Po przeciwległej stronie cmentarza zupełnie inne, proste macewy. Pojawiają się na nich symbole niezwyczajne w żydowskiej symbolice funeralnej: pioruny, młoty, dłonie zaciśnięte w pięść. Tu spoczywają działacze Bundu, Powszechnego Żydowskiego Związku Robotniczego - socjalistyczni zwolennicy jidyszowej autonomii w obrębie państwa polskiego.

Z tej przestrzeni "zwykłej śmierci" wychodzi się na tzw. pole gettowe, na którym pochowano w czasie okupacji niemieckiej ponad 43 tys. osób (w getcie Litzmannstadt, mimo że dziennie umierało w nim przynajmniej kilkadziesiąt osób, nie było masowych grobów).

Joanna Podolska, autorka "Spacerownika" po żydowskiej Łodzi, pisze: "Za każdym razem robi na mnie wstrząsające wrażenie wyjście z gąszczu drzew, bluszczu i krzaków na tę pustą przestrzeń. Jakby już sama natura pokazywała, że wydarzyło się tu coś okrutnego, coś wbrew naturze".

Czytasz ten tekst bezpłatnie, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Dziennikarka, historyk i krytyk sztuki. Autorka książki „Sztetl. Śladami żydowskich miasteczek” (2005).

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]