Generator geniuszu

Pojęcie, czym mogła być dawniej Łódź, daje dziś chyba tylko wizyta na żydowskich ulicach Nowego Jorku. Zachowując wszelkie proporcje: miasto w środku Polski miało niegdyś podobny potencjał.
Czyta się kilka minut

Łódzcy Żydzi uczestniczyli w międzynarodówkach artystycznych. Tworzyli podstawy kosmonautyki. Stawali się "top stars" architektury. Czy to wieloetniczna, przemysłowa atmosfera zamieniła przedwojenną Łódź w generator talentów na skalę światową? Odpowiedzi może udzielić cmentarz przy ulicy Brackiej. Bardzo różny zarówno od nekropolii żydowskich w Galicji, jak i tych we Wrocławiu czy Berlinie. Wśród 160 tys. nagrobków najpierw zauważamy widoczne zewsząd mauzoleum rodziny Poznańskich: kopułę, kolumny, masywne ogrodzenie, a wewnątrz mieniącą się złotem, zielenią, czerwienią i szafirem mozaikę z weneckiej firmy Solivati. Po niedawnej renowacji mauzoleum znów stało się jednym z symboli Łodzi. Tuż obok secesyjny nagrobek Rappaportów z czerwonego piaskowca - arcydzieło sztuki cmentarnej. Jeszcze inni przedsiębiorcy, Kestenbergowie, zdecydowali, że ich grobowiec przypominać będzie Złotą Bramę w Jerozolimie - tę samą, przez którą wejdzie Mesjasz.

Po przeciwległej stronie cmentarza zupełnie inne, proste macewy. Pojawiają się na nich symbole niezwyczajne w żydowskiej symbolice funeralnej: pioruny, młoty, dłonie zaciśnięte w pięść. Tu spoczywają działacze Bundu, Powszechnego Żydowskiego Związku Robotniczego - socjalistyczni zwolennicy jidyszowej autonomii w obrębie państwa polskiego.

Z tej przestrzeni "zwykłej śmierci" wychodzi się na tzw. pole gettowe, na którym pochowano w czasie okupacji niemieckiej ponad 43 tys. osób (w getcie Litzmannstadt, mimo że dziennie umierało w nim przynajmniej kilkadziesiąt osób, nie było masowych grobów).

Joanna Podolska, autorka "Spacerownika" po żydowskiej Łodzi, pisze: "Za każdym razem robi na mnie wstrząsające wrażenie wyjście z gąszczu drzew, bluszczu i krzaków na tę pustą przestrzeń. Jakby już sama natura pokazywała, że wydarzyło się tu coś okrutnego, coś wbrew naturze".

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 34/2009

Artykuł pochodzi z dodatku Stacja Radegast (34/2009)