Nasuwa się pytanie: po co to wszystko? Czy nie lepiej było trwać jako rząd mniejszościowy w dotychczasowej formule, niż tworzyć nowy mniejszościowy gabinet, tyle tylko że z wicepremierem Lepperem? Czy nie lepiej było podać rząd Marcinkiewicza do dymisji i rozpisać przedterminowe wybory, niż brnąć w prawdziwe nieszczęście? PiS ubabrał się i w gruncie rzeczy nic z tego nie ma. Jeżeli w ogóle ktoś zyskał, to tylko Andrzej Lepper i to on za pewien czas znów rzuci komuś w twarz - jak ministrowi Stefanowi Mellerowi - słowo "błazen". Tylko kto to będzie? Prezes? Premier? Prezydent?
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.



















