Reklama

Gdy nie ma już much

Gdy nie ma już much

28.10.2016
Czyta się kilka minut
Miał rację Czesław Miłosz. Nie Boże Narodzenie, nie Wielkanoc, żadna Siewna ani Zielna czy Boże Ciało. Najważniejszym świętem Polaków są Zaduszki. Nie, Boże broń, Wszystkich Świętych. Zaduszki. 2 listopada. Dziady.
Andrzej Stasiuk / Fot. Grażyna Makara
Andrzej Stasiuk
G

Gdy idziemy do swoich zmarłych. Gdy idziemy tam, gdzie ich zakopaliśmy. Ponieważ nie wierzymy, że dokądś odeszli. Ponieważ wierzymy, że wciąż są z nami. Przecież nie mogli nas porzucić, nie mogli nas tak ostatecznie osierocić. Przecież bez nich jesteśmy jak zwierzęta nieświadome własnego pochodzenia. Nie potrafimy zrobić kroku, nie potrafimy wykonać gestu. Dlatego przychodzimy i myślimy o ich resztkach zakopanych w ziemi. Palimy światła dla duchów, żeby nie błądziły w mroku. Żeby się nie oddalały. Żeby nie szły do jakiegoś nieba. Żeby nas nie zostawiły. Żeby jak ćmy krążyły wokół ciemnych świateł. Żebyśmy mogli przyjść i powiedzieć: oto kość z kości i krew z krwi. Leżą tam głęboko, czas i wilgoć je obierają, ale przecież nie przepadły. „Ciała zmartwychwstanie, żywot wieczny, amen” dobre są w modlitwie, czyli czymś w rodzaju wiersza. Ale prawda jest gdzie indziej. Kość z kości, krew z...

3514

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

stanowisko archeologiczne(datowane na neolit) będące miejscem składowania ludzkich kości-po ich biologicznym oczyszczeniu z tkanek miękkich przez pochówek w ziemi i ich wydobyciu dla ponownego pogrzebania w nowym miejscu. Podobnież nie było to cmentarzysko jedynie lokalne, ale zgoła o pan-europejskim zasięgu w swoistym kulcie doczesnych szczątków ludzkich. A może alternatywą dla obecnego braku spójnej koncepcji EU, będzie ów archaiczny kult,wznowiony pod patronatem Prezesa, stojącego na czele Odrodzonej(na kosciach naszych przodków) Europy?

Tak właściwie to Jarosław Kaczyński będzie w ten sposób podziwiał w jakiś sposób samego siebie. Steven King by tego nie wymyślił a Michael Jackson nie zatańczył. Że tak skończą Jacek i Placek ? Ale tak właściwie to interesuje mnie co innego. Katastrofa w Smoleńsku pokazała delikatnie mówiąc indolencję polityki i administracji, bo jakim cudem ktokolwiek może wpaść na to, żeby do jednego samolotu ładować wszystkich dowódców rodzajów sił zbrojnych. Także Kaczyński Kaczyńskim, ale dlaczego były prezydent wraz z burmistrz Warszawy chciał stawiać jakiś pomnik ? Mają w domach zaświadczenia o skreśleniu z listy studentów i jednostronne rozwiązania umowy o pracę jako dyplomy na ścianach czy jak ? A obywatele nie widzą, że politycy i urzędnicy świętując swoje niezgulstwo ewentualnie gotują im powtórkę ?

I dlatego musi być zamach. Wtedy nie mają już znaczenia inne sprawy dowodzące owej indolencji polityki i administracji. Zamach niejako niweluje wszystkie stwierdzone "niedoskonałości" tego lotu. Ale pomysł Pana Redaktora mi się podoba (dla mnie zupełnie nowatorski). Tak, wszyscy ci, którzy się domagają ekshumacji powinni własnoręcznie zbadać, kosteczka po kosteczce, czy w trumnie jest ciało ich bliskiego. Żeby wreszcie mieli tę pewność. Tyle, że aż się nawet boję myśleć co będzie, w przypadku negatywnego wyniku tego badania.

Ale ta indolencja, a właściwie butna bylejakość, która każe nam pakować do jednego samolotu niemal setkę oficjeli, pełniących różne ważne funkcje w państwie, to taka nasza do kości polska cecha. Najpierw była wojskowa Casa, potem Tupolew, potem stara opona w prezydenckiej limuzynie, a pewnie i po drodze niemało innych ciekawych rozwiązań, o ktòrych nie wiemy, bo zdarzenia nie były aż tak spektakularnie "huczne". Wszechobecna w Polsce pochwała brawury i ułańskiej fantazji, którą wychowani na opowieściach o niemających sobie równych polskich lotnikach, walczących na angielskim niebie (choć swój, nie mniej brawurowy i skuteczny, wkład w bitwę o Anglię mieli choćby Czesi), ułanach szarżujących z szablami na czołgi, barwnych postaciach rodem z Sienkiewicza (i tylko tam opisanych), bohaterskich (najlepiej martwych, zakatowanych, zamęczonych) powstańcach wybranych (bo przecież nie wszystkich) powstań, etc., etc. bezrefleksyjnie rzucamy się do naśladowania, nie bacząc że czyny podziwianych bohaterów przypadały na zgoła inny czas i były swego rodzaju normą w nienormalnej rzeczywistości, ale nie nadają się do naśladowania na co dzień, kiedy życie toczy się normalnym torem. Pracy, wiedzy i talentu - tego bohaterstwa codzienności w normalnych czasach, nie rozumiemy. Czemu ? Bo mamy braki w edukacji. Od najmłodszych lat zarażeni jesteśmy wirusem mesjanizmu (prof. Janion wie co mówi), a jego współczesna mutacja to bohaterszczyzna, nie bohaterstwo; brawura, nie odwaga; buta, nie duma i mędrkowanie, nie mądrość. Przez to nie sprawdzamy się jako bohaterowie codzienności i dlatego nie szanujemy kobiet, bo one rzadziej dokonują czynów spektakularnie brawurowych.

Aha - jeśli coś pozwala plus minus na jakieś pojęcie o co może ewentualnie chodzić z tym zmartwychwstaniem, to są to pewnie właśnie kości. Zbudowane z wapnia, a ten jest w zasadzie niezniszczalny - w krematoriach kości są dodatkowo mielone. I tak to co z wapnia to zostaje - od trylobitów przez dinozaury po nas samych, przez co można założyć bliżej niepojętą intencję utrzymania znanego nam świata albo jego re-kreację.

czyli po polsku Olbrzym. Podczas budowy tego przerażającego, podziemnego tworu zginęło ok. 10.000 więźniów. Ciała ich były palone, a prochy rozrzucane po okolicy. Rytuał rozrzucania owych prochów nie był bynajmniej kierowany jakimś szacunkiem dla zmarłych, a jedynie przemyślanym działaniem w celu użyźnienia gleby. Z tym właśnie kojarzą mi się "działania smoleńskie" nadzorowane przez "szefa kraju". To takie użyźnianie polityki...

Tu nie sposób pomyśleć o Feniksie :). Ale myślę, że wszyscy robimy tu jeden błąd, mianowicie szukamy starych rozwiązań dla nowych problemów. Tymczasem podpowiedzi udzielili piłkarze. Wiadomo bowiem, że grali dobrze z Górskiego, a ten Górski był jeszcze "przedwojenny". Wiadomo że grać zaczęli źle w okolicach stanu wojennego, kiedy również pzpn przejęty został przez działaczy i "prezesów". I wiadomo że znów zaczęli dobrze grać kiedy się ich pozbyli. Zastanawiając się nad Kaczyńskim to trochę tak, jakby zastanawiać się nad Kręciną. Tymczasem konstruktywniej zastanawiać się nad tym jak zostać Górskim czy powiedzmy Ronaldo ,)

Tzn. uważam, że czas przestać myśleć o "Polsce", a zacząć myśleć o sobie, a "Polska" już sama wyjdzie. Albo lepiej Rzeczpospolita. Dobra wiadomość w każdym razie to taka, że obecnie zarządzający są znakomicie nieudolni, więc wcześniej czy później wszystko im się rozjedzie. Zła to taka, że uważają że jest inaczej i dla pewności obstawią się na przykład uzbrojonymi kibolami a wówczas ktoś zginie. A to oznaczałoby przynajmniej jakąś "mini" wojnę domową i kolejne lata lizania ram. Dlatego pewnie dobrze zrozumieć, że choćby podziały są czymś naturalnym, że od momentu odzyskania suwerenności nie jesteśmy już żadną wspólnotą ot tak po prostu. Że musimy ją dopiero świadomie wypracować. Ale na podstawowe pytania trzeba odpowiedzieć najpierw sobie samemu, bo w tym momencie nie można "liczyć" na "rząd". I może w każdym razie ... na dzień dobry o odszkodowania powinny upomnieć się rodziny pilotów i ochrony BOR, których państwo polskie najboleśniej oszukało, kiedy mu bezpośrednio służyli ...

Oglądnęłam ostatnio, chyba z 1973 roku. Pomyślałam, że nie ma filmowo w lepszy sposób pokazanej duszy Polski, duszy Polaków. Pomyślałam, że to niesamowicie aktualne - taka właśnie jest Polska. Tacy jesteśmy. A jako, że podczas wojny to właśnie w naszym kraju rozsypywano popioły (w żadnym innym w Europie na taką skalę, właśnie u nas) to w jakiś sposób ma to na nas wpływ, na nasze uczucia, na nasze życie. I co ciekawe nagle potrafimy nieracjonalnie zrobić zwrot akcji, mamy taką fantazję, stać nas na swój własny przepis na życie. Dlatego z absurdu rzeczywistości rodzi się ferment i to najciekawsze zjawisko jakie zaobserwowałam ostatnio w Polsce.

Nie czas i nie miejsce na taki tekst! Za kilka lat autor będzie sie wstydził swoich słow.

Mocny tekst, potrzebny tekst. Odzwierciedla emocje, jakie politykierzy od Kaczyńskiego w nas wzbudzają. To cała prawda o tym człowieku, o tej de-formacji. Cmentarne hieny. Padlinożercy.

Ale mocne!!! I literacko piękne.

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]