Reklama

Gdy nie ma dokąd wracać

Gdy nie ma dokąd wracać

17.09.2013
Czyta się kilka minut
Granat upadł na ziemię i toczył się wolniutko. Obrót pierwszy, drugi, trzeci. Cały w czerwonym pyle.
N

Nagle wszystko przestało być ważne.
Uzbrojeni jak Rambo mali czarni chłopcy, którzy ze skrzynek po piwie zrobili sobie „barykadę” w poprzek drogi.
Reporterzy, którzy chcieli przejechać i zaproponowali dzieciom z karabinami, że „na zgodę” zrobią im zdjęcie do gazety.
Infantylny entuzjazm i wściekłość, gdy kierowca półciężarówki wjechał w sam środek upozowanego kadru. Już wywlekali przerażonego człowieka z szoferki. Już gotowali się, by skończyć z nim sprawę. Ale właśnie wtedy granat oderwał się od kamizelki chłopca, który był tu szefem, i łupnął o ziemię.
Czas się zatrzymał. On, oni, my – każdy stał zbyt blisko, żeby mieć jakąkolwiek szansę.
Przez tę chwilę poczuliśmy wspólność losu. To, że jesteśmy zbudowani z takiego samego materiału – kości, ścięgien, mięśni, płynącej w żyłach krwi. Bezbronni wobec wyrzucanych z wielką siłą kawałków metalu. Równi wobec...

2960

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]