Bańki mydlane są przysłowiowo efemeryczne. Wystarczy najlżejsze dotknięcie lub kilka sekund (maksymalnie – minut) parowania i działania grawitacji, by prysły. Ostatnio jednak francuskim naukowcom udało się stworzyć bańki kilkumilimetrowej średnicy, które można trzymać w ręku i toczyć po stole, a pozostawione same sobie pryskają dopiero po kilkunastu... miesiącach. Rekordzistka wytrzymała 465 dni.
Oczywiście takie „pancerne bańki” nie są zrobione z wody i mydła, a z mieszaniny wody i glicerolu zawierającej mikroplastik. Jak tłumaczą w „Physical Review Fluids” Aymeric Roux i współpracownicy, glicerol przeciwdziała odparowywaniu wody, a gęsto upakowane mikrocząstki plastiku nadają całej strukturze sztywność. Uczeni mają nadzieję, że te tzw. gas marbles (co można przetłumaczyć jako „gazowe kulki”) znajdą zastosowanie m.in. w sekwestracji – czyli wychwytywaniu – niebezpiecznych gazów. ©
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.




















