Friedrich Magirius. Przyjaciel Polski, gdy nie było to bezpieczne

W relacjach wielu Niemców z NRD, którzy odwiedzali PRL, pojawia się takie wspomnienie: że w Polsce swobodniej oddychali. Również on tak pamiętał swoje podróże: Friedrich Magirius, nasz przyjaciel z Lipska.
Czyta się kilka minut
Friedrich Magirius // Stadt Leipzig
Friedrich Magirius // Stadt Leipzig

To była najpiękniejsza przygoda jego życia. Tak Friedrich Magirius – pastor ewangelicki, rocznik 1930 – nazwał czas, gdy był uczestnikiem, a potem przez prawie dekadę (1973-82) przewodniczącym Akcji Znaków Pokuty w NRD. Oddolnej organizacji, przez komunistów ledwie tolerowanej (i inwigilowanej). 

Niemcy z NRD w Polsce

Jej uczestnicy, zwykle młodzi, od lat 60. XX w. jeździli do miejsc, gdzie III Rzesza zostawiła świeże jeszcze rany. Głównie do Polski: tu, pracując na terenie kacetów lub przy budowie kościołów (np. w Nowej Hucie) i szpitali, chcieli być żywymi znakami pamięci. 

Nikt ich nie zmuszał, był to głos sumienia. Przekonanie, że Niemcy są coś winni – w sytuacji, gdy władze NRD odrzucały odpowiedzialność za III Rzeszę. W gruncie rzeczy ci, którzy angażowali się w Znaki Pokuty, wypowiadali posłuch systemowi. Nie była to jeszcze opozycja, ale sprzeciw już tak.

Dlaczego jednak „najpiękniejsza przygoda”? Nie tylko zresztą dla niego: w relacjach wielu Niemców z NRD, którzy jechali wtedy do Polski, pojawia się taka myśl. 

W Polsce swobodniej niż w NRD

„U was oddychałem trochę swobodniej” – mówił Magirius, gdy rozmawialiśmy w 1992 r. (w „TP” ukazał się wtedy jego portret). U was, mówił, otwierały się nam oczy na to, co się dzieje w świecie. Był tu, gdy zaczynała się Solidarność: „Widziałem pierwsze chwile wybuchającej wolności. Zazdrościłem”.

W stanie wojennym organizował pomoc: „Wysyłaliśmy paczki. Oczywiście dużo skromniejsze niż te z Niemiec zachodnich. Ale przyjaciele mówili mi potem, że te paczki, choć skromne, były niezwykle ważne”.

Dla tych, którzy przeszli przez Znaki Pokuty, było to coś jeszcze: lekcja zaangażowania. Wielu odnalazło się potem w opozycji. On w niej nie był, za to w 1989 r., jako proboszcz kościoła św. Mikołaja w Lipsku, negocjował z władzą, by nie użyła siły. Po zjednoczeniu był aktywny w samorządzie.

Friedrich Magirius zmarł 13 października.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Jerzy Skakun dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 43/2025

W druku ukazał się pod tytułem: „Widziałem pierwsze chwile wolności”