Fraza „odejdź sobie” jest skrajnie łagodną i grzeczną wersją tego, co Kaczyński chciał powiedzieć

„Odejdź sobie, wolność słowa nie jest dla dzieci” – powiedział prezes PiS-u do zadającej mu pytanie dziewczynki. Zaraz, jak to szło? „Co wolno wojewodzie, to nie tobie smrodzie”. Oto filary podpierające porządek świata, za którym tęskni.
Czyta się kilka minut
Stanisław Mancewicz // Fot. Grażyna Makara / Katarzyna Włoch / Tygodnik Powszechny
Stanisław Mancewicz // Fot. Grażyna Makara / Katarzyna Włoch / Tygodnik Powszechny

Możliwe, że jest jeszcze za wcześnie. Możliwe takoż, że jest za sucho. A może za mokro? Tak czy owak, nie przeczytaliśmy w tym roku jeszcze ani jednej wiadomości o znalezieniu wielkiego prawdziwka czy gigantycznej purchawki. Wciąż czekamy na rozmowy ze szczęśliwymi znalazcami, budzącymi – to jasne – zawiść w narodzie. W tym sensie lato tegoroczne jest na razie niekompletne.

Było już sporo – czytamy je zawsze z zainteresowaniem – tekstów o Polakach na wakacjach. Bardzo lubimy utwory o Polakach w samolotach i o Polakach w samolotach klaszczących. Do tego stopnia lubimy, że zaczęliśmy inicjować takie owacje. Z lekkim znudzeniem czytamy o Polakach, którzy wyjechali na zawsze z miasta, i o Polakach, którzy wyjechali na zawsze z Polski, jest coraz więcej tekstów – na to zwróciliśmy ostatnio uwagę – o Polkach, które opuściły ojczyznę i zamieszkały w Arabii Saudyjskiej. Z miliarderami, jako członkinie haremów. Są to, każdy przyzna, historie absolutnie szokujące, ale ciekawe. Też dlatego, że Polek tak wiele już wyjechało, iż zdaje się nam, że zaraz w Polsce będą jedynie mężczyźni, w smażalniach.

Wbrew pozorom, nie mamy dziś zamiaru narzekać na lato, na nowe czasy, na tzw. młodzież czy też na powszechne zgłupienie, do czego zresztą bez trudu można się przyzwyczaić. Mamy bowiem, prócz tzw. dzisiejszych czasów i takowej młodzieży, pokolenia mocno wczorajsze. Trudno tu rozstrzygnąć, które jest ciekawsze i którzy ich przedstawiciele są dla swych formacji reprezentatywni. Weźmy pod lupę – to chyba nie jest niespodzianka – b. Gospodarza. Czy może być on nam modelem wszystkiego, co ludzkie, co mieści się w uniwersum Peerelu? Czasu pozornie minionego? Na pewno. Z tym celnym spostrzeżeniem nie powinni dyskutować nawet najzagorzalsi wielbiciele p. Kaczyńskiego, też dlatego, że i za to go wielbią. Za ów peerelowski charme właśnie, za wintydż całej jego osobowości, osobliwe rozumienie dobrego i złego wychowania, zamglone horyzonty, peerelowskie wartości, które pozornie wydają się bezwartościowe, czy też za starożytne przekonania na temat plackowatości świata, a będące ongiś filarami stabilności, dającymi poczucie bezpieczeństwa.

Weźmy ostatnią, dziwną jednak przygodę prezesa PiS-u. „Odejdź sobie, wolność słowa nie jest dla dzieci” – powiedział ów do dziesięcioletniej, zadającej mu pytanie dziewczynki, schodząc ciężko po schodach tutejszego parlamentu. Skąd się tu wzięłaś? Nie mieszaj się w sprawy dorosłych. Nie przerywaj, jak mówię... Zaraz, jak to szło? „Dzieci i ryby głosu nie mają”. „Co wolno wojewodzie, to nie tobie smrodzie”. Oto cegiełki tkwiące w filarach podpierających porządek świata, za którym b. Gospodarz i tęskni, i który nie tak dawno spróbował wraz ze swymi kolegami, z niejakim sukcesem nam reaktywować. Nawiasem, fraza „odejdź sobie” – zauważmy – jest skrajnie łagodną i grzeczną wersją tego, co p. Kaczyński chciał powiedzieć.

Można oczywiście zapytać, czy małe dzieci powinny wchodzić do polskiego parlamentu i tamże zaczepiać starszych, niemiłych panów. Może i nie powinny. Jest to miejsce i środowisko na pewno bardzo toksyczne, pełne szkodliwych wyziewów i ordynarnych obyczajów. Z drugiej strony, korzyść jest taka, że poznaliśmy szczerą opinię p. Kaczyńskiego na temat praw nieletnich. To nowość, bo do tego, że niemal już każda jego opinia, każda czynność jest czystą rozrywką dla mas, zdążyliśmy się przyzwyczaić.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 29/2024

W druku ukazał się pod tytułem: Odejdź sobie